czwartek, 19 marca 2015
Nowe opowiadanie
Zapraszam na moje nowe opowiadanie tym razem o Louisie. W sumie jest tylko zwiastun ale myślę że jutro albo dzisiaj jeszcze się pojawi 1 rozdział.
Ostatnia informacja
Wiem że to będzie głupie ale usuwam te opowiadanie. Nie z powodu tych komentarzy ale po prostu mi się nie podoba. Ale za to będę stwarzać nowe opowiadanie:) Gdy już będzie te nowe poinformuję o tym na twitterze https://twitter.com/Iwonusia322 oraz jeszcze na tym blogu . Dziękuję za komentarze i za to że czytaliście te opowiadanie ale następne postaram pisać jeszcze lepiej i dłuższe rozdziały:)
DZIĘKUJĘ!:*
DZIĘKUJĘ!:*
piątek, 6 marca 2015
Rozdział 22
*Harry*
Tak bardzo się cieszę że odzyskałem moją Miley. Właśnie. Moją. Ona jest moja. Nie pozwolę nikomu jej skrzywdzić. Ona ma być szczęśliwa. Serce mi pęka kiedy widzę że płacze lub jest po prostu smutna. Szczerze? To bardzo szybko się to wszystko stało. Nie dawno zaczęły się wakacje a my z Miley już się bardzo kochamy. Czuję się jakbym ją znał od bardzo dawna.
- Kocham cię- powiedziałem do niej drugi raz. Mógłbym tak bez przerwy do niej mówić.
-Kochanie ja ciebie też bardzo bardzo bardzooo kocham!- powiedziała śmiejąc się do mnie. A ja się uśmiechnąłem
-Zostań dzisiaj ze mną tu w moim pokoju. Chciałbym posiedzieć z tobą sam.
-Okey- powiedziała i uśmiechnęła się do mnie. Ona ma prześliczny uśmiech. Naprawdę. Piękniejszego nie widziałem. Położyłem się na łóżku a Miley obok mnie. Swoją głowę oparła o mój tors. A ja ją otuliłem ramieniem.
-Harry??
-Tak skarbie?
-Czy... ty do mnie przed chwilą powiedziałeś... skarbie?- zapytała się i uśmiechnęła
-No tak. Bo ty właśnie jesteś moim skarbem. Tylko moim.- powiedziałem na co jej poleciała mała łezka po policzku- Hej.. co się dzieje?
-Nic.. to tak z wzruszenia. Nikt mi tak nie mówił.. Nawet Bill..- od razu napięły mi się mięśnie kiedy usłyszałem te imię. Miley to zauważyła- Przepraszam nie powinnam..
-To nie twoja wina- uśmiechnąłem się do niej.- A tak właściwie... to co mi chciałaś powiedzieć ?
-Emm... kiedyś jak jeszcze nie byliśmy razem.. To mi się śniłeś.. I to był taki.... jak dla mnie piękny sen... Ale... pewnie nie realny...
-Jaki sen? Dlaczego nie realny?
- Tylko się nie śmiej
-Obiecuję
-Mieliśmy... ślub- powiedziała a ja to trochę się zszokowałem. Chociaż... mi by też się on podobał..
-Dlaczego... nierealny?-no właśnie... Powiedziała że NIE realny...
-Bo pewnie ci się znudzę kiedyś.. Znajdziesz kiedyś ładniejszą, chudszą dziewczynę która będzie o wiele lepsza ode mnie. Ja jestem tylko zwykłą dziewczyną...- No to teraz się zdziwiłem. Ona myśli że ja należę do tych którzy patrzą na wygląd a nie na charakter? Że niby ja mam mieć tą "idealną" szczupłą jakąś laskę?
-Miley... Ty jesteś moim ideałem. Ja nie potrzebuję jakieś dziewczyny która jest modelką. Ja potrzebuję drugiej połówki która będzie mnie kochać, rozumieć. Z którą mogę się powygłupiać, wyżalić się. I tą drugą połówką jesteś ty. To z tobą czuję się świetnie. To ciebie kocham i będę kochać. I nie jesteś brzydka. Jesteś piękna i atrakcyjna. Ale najbardziej cenię u ciebie ten twój charakter. Kocham cię taką jaką jesteś.- powiedziałem i pocałowałem jej czoło. Widziałem jak znowu otarła łezkę.
-Harry.. To było piękne co powiedziałeś. Ja.. wcale się nie spodziewałam że tak o mnie myślisz.. Tak bardzo cię kocham Harry.- powiedziała i mnie pocałowała. To był... delikatny piękny pocałunek...
-A tak właściwie... To jak ten nasz "ślub" wyglądał?- zapytałem się po pocałunku.
- Ja byłam ubrana w piękną, białą, długą suknię. Moje włosy były zapięte w kok a w nim przyczepiony welon. Delikatny makijaż. Ty stałeś przy ołtarzu czekając na mnie. W czarnym garniturze, w pięknym uśmiechu. Był moment kiedy powiedzieliśmy "tak"... No i tyle bo musiała mnie Lily obudzić.- wyobrażałem sobie taką Miley.. Była by piękna. Oczywiście teraz też jest ale... Jakbym ją tak zobaczył... To bym pękał z dumy że mam taką dziewczynę.
-Rzeczywiście piękny... No ale myślę że nasz prawdziwy będzie jeszcze piękniejszy.
-Zaraz zaraz zaraz... Powiedziałeś że .... nasz... prawdziwy?- właśnie się skapnąłem co przed chwilą powiedziałem. No bo co? To właśnie z Miley chcę żyć.
-Mmm... no tak. Kocham cię i to z tobą chcę żyć wiecznie. Jeśli oczywiście nie masz nic przeciwko. Nie żeby coś ale na razie to nie są oświadczyny - zaśmiałem się- To musi być wyjątkowa chwila...
-Harry... wiesz że ja z tobą też chcę mieć te długie szczęśliwe lata? Kocham cię- ona.... też tego chce.. To chyba cud że w moich ramionach leży mój kochany skarb.
-Ja ciebie też kocham- pocałowałem ją. I nagle drzwi od mojego pokoju się przewróciły a na nich leżał Niall. Zabiję
-Co ty odwalasz?!- zapytałem prosto z mostu i wyszedłem z łóżka a Miley usiadła i się śmiała.
-Louis mnie popchnął i.... tak jakoś.
-Nie trzeba było mi zabierać marchewek kiedy byłem głodny!- krzyknął Lou a Miley się coraz bardziej śmiała no a co ja miałem powiedzieć? Mi drzwi rozerwali
- Durnowate małpy- powiedziałem a Miley się jeszcze głośniej śmiała
-Hazza... Bo wiesz że ja tak samo myślałam o Louisie- powiedziała po chwili a ja się zacząłem z nią śmiać
-Że co?!- krzyknął Lou.
- A to że idziesz teraz do sklepu i kupujesz mi nowe drzwi!- krzyknąłem prosto w jego twarz udając poważnego i wkurzonego. Jak widziałem jego minę to myślałem że pęknę ze śmiechu.
-Ale Harry, spokojnie- jeszcze chwilę tak na niego patrzałem i wybuchłem ogromnych śmiechem a Miley za mną. Louis stał i się na nas patrzał jak na idiotów.
-No żartuję - zaśmiałem się do niego a ten się na mnie rzucił przez co wyleciałem na podłogę. Jęknąłem z bólu bo poleciałem na plecach.
- Loui kochanie ty moje chodź tylko.- czy ja słyszałem... LOUI?! KOCHANIE?! Popatrzyłem się szybko na Miley na co ona wyszła z pokoju a ja leżałem, patrzyłem na nich z wielkimi oczami i co jeszcze....To zrobiłem się zazdrosny...
-Ałaa!- usłyszałem krzyk z korytarza wstałem i poszedłem w kierunku krzyku. Pękłem ze śmiechu jak zobaczyłem Louisa który leżał na podłodze.... na mokrej podłodze.... i próbował wstać. A Miley stała i się zwycięsko uśmiechała.
-No "kochanie" musisz uważać bo coś nie trafiłeś do celu.- powiedziała i poszła w moim kierunku łapiąc mnie za rękę oraz ciągnąc do mojego pokoju.
- Co to miała być za sytuacja z tym kochaniem?- zapytałem.
-No chyba nie jesteś zazdrosny Harry?- Ja? Nie... może trochę?
-Nie....
-Harry.. Nie masz o co.
-Mam. O ciebie
- Harry. To ciebie kocham. Louisa traktuję jak bliskiego przyjaciela. Nic więcej. To miało być takie małe przedstawienie.- powiedziała i mnie pocałowała.
-A tak właściwie.. to co zrobiłaś że tak uśmierciłaś tego biednego Louisa?- zapytałem śmiejąc się
-No wiedziałam że jak będę się podlizywała i pójdzie za mną. A on tak się wlókł że zdążyłam na podłogę wylać olejek do ciała. No... i tak stoję a ten idzie i.... łubudubudu! Hahahahaha- powiedziała i się zaczęła śmiać. Ja też. Nie spodziewałem się tego że moja dziewczyna jest taka sprytna! Anim się nie obejrzałem była godzina 19:00. Chciałem się czegoś zapytać Miley jednak się bałem..
-Emm... Miley?
-Tak kochanie?- powiedziała do mnie kochanie.. Jak ja ją kocham
-Czy..... Zamieszkasz tu z nami.. Ze mną?
-A chcesz tego?
-No pewnie że tak.
-Skoro tak... To czemu nie- powiedziała i się uśmiechnęła a ja ją przytuliłem
- Tylko bym musiała jechać po rzeczy do domu. Podwieziesz mnie?
-Jasne chodź. Ale czekaj czekaj czekaj... Będę musiał poznawać twoich rodziców?
-Tylko mamę. Ale ona cię polubi. To dzięki niej też się tu zjawiłam.- Wow. Okey. Nie spodziewałem się tego. Widocznie będę miał fajną i miłą teściową. Zaraz. CO?! Harry weź przestać cały czas myśleć o tym ślubie do jasnej cholery!
Jesteśmy na miejscu. Kurcze stresa to ja mam. A co jeśli mnie jej mama nie polubi?
-Miley może ja poczekam na ciebie w samochodzie?
-Zapomnij. Idziesz ze mną.- nosz kurde. Czy ona w ogóle wie jak jak się boję?! Weszliśmy do środka
-Mamo?- krzyknęła Miley do pomieszczenia. Nagle pojawiła się od niej mama. Serce mi podskoczyło do gardła.- To jest Harry, Harry to jest moja mama.- Przedstawiła nas Miley.
-Miło mi panią poznać- powiedziałem i się uśmiechnąłem do jej mamy. Co mnie zdziwiło odwzajemniła uśmiech.
-Witaj Harry. Co was tu sprowadza?
-Przyjechaliśmy po moje rzeczy. Przeprowadzam się do chłopaków.
-W porządku. - powiedziała mama Miley a my poszliśmy do jej pokoju pakować jej rzeczy. Ona zaczęła a ja się rozłożyłem w jej łóżku
- A co ty robisz?- zapytała się mnie Miley
-Leżę- powiedziałem udając powagę
-No ty chyba sobie żartujesz. Wstajesz w tej chwili i mi pomagasz bo jak nie...
-Bo jak nie to co? Nic mi nie zrobisz kochanie.- wstałem i wymruczałem jej to. Zacząłem całować jej szyję. Nagle się otworzyły drzwi. Ja momentalnie odskoczyłem od Miley.
-Przyniosłam wam herbatę.
-Dziękuję mamo- powiedziała Miley cała czerwona. Jej mama wyszła a ja zacząłem się śmiać.
-No i z czego się śmiejesz?- zapytała się Miley trochę rozbawiona.
-Z nas koteczku. A teraz chodź się pakować bo chcę cię dla siebie.
-No a chłopaki?
- Pójdziemy do naszego pokoju
-Naszego?
-No tak. Mieszkasz u nas i mój pokój to teraz nasz pokój- powiedziałem i cmoknąłem w usta. Po 30 minutach Miley była spakowana. Gdy mieliśmy wychodzić Miley żegnała się z jej mamą.
Weszliśmy do domu. Oczywiście wszyscy się rozłożyli na kanapie jak nie wiadomo kto.
-Harry wstawiliśmy ci te drzwi jeszcze w twoim pokoju.- powiedział Niall
-Okej, dzięki. Idę z Miley na górę.- powiedziałem i poszedłem z Miley tam gdzie powiedziałem.
-Mogę iść się wykąpać?- zapytała po chwili
-A po co się pytasz?- zaśmiałem się- To też twoja łazienka więc rób co chcesz- powiedziałem i się uśmiechnąłem a Miley poszła do łazienki. Położyłem się na łóżku i czekałem na moją piękność. Ale chyba mi się to znudziło bo szybko zasnąłem...
Obudziłem się i nie było obok mnie mojej dziewczyny. Spojrzałem na zegarek była godzina 10:37. O kurde. To ja się nie dziwię że nie ma tutaj Miley. Zeszedłem na dól do salonu. Na kanapie siedzieli Liam, Niall i moja kochana.
*Miley*
Wstałam o 10:00. Teraz siedzę z chłopakami i oglądamy TV. A co do Harrego. To naprawdę moje uczucia co do niego o wiele więcej się wzmocniły niż przedtem. To co mi mówił. Co o mnie myśli. To były takie piękne słowa. Piękniejszych nie słyszałam. Nagle poczułam coś miękkiego na policzku. Harry.
-Witaj skarbie.
-Heej. Zasnąłeś mi wczoraj.
-No tak. Przepraszam.- powiedział i pocałował moje usta.
- Ekhem. Jesteśmy tu- powiedział Niall a ja się zaśmiałam- Co dzisiaj robicie?
-Właściwie nic- odpowiedziałam- Ej mam pomysł. Może zaproszę do nas Lily?
-Okey- powiedział Liam a ja poszłam po telefon by do niej zadzwonić. Odebrała nie mal od razu
-No hej stara co tam?
- Przychodzisz dzisiaj do nas- zamiast pytania to wydałam rozkaz
-Eee.. że do ciebie czy do chłopaków?
-Do chłopaków
-Nie jestem tam potrzebna
-Dlaczego?
- Louisowi to się nie spodoba i tyle.- była tak jakby.. Wkurzona?
-Niby dlaczego?
- Bo mnie wkurza. Pewnie ja jego też... Ostatnio się częściej kłócimy co siebie widzimy. Nie mam ochoty się z nim widywać- ulala coś tu jest nie tak...
- A wy jesteście razem że tak gadasz?
-No co ty?! Chyba ciebie coś!
-Sorki. Ale przyjdź dla mnie proszęęęę!!
-No ok....
-Dzięki dzięki dzięęęki przyjdź teraz. już NOW! - krzyknęłam i się rozłączyłam. Zastanawiałam się o co chodzi między Lou a Lily...
-I co?- zapytał Harry
-Zaraz będzie
-Kto?- o kurcze. Lou się obudził. I co ja mu powiem?
-Emm Lily...
- Co?!- wyglądał na trochę zdenerwowanego.... Nawet nie trochę...
-Lou możemy pogadać?- zapytałam się jego i poprosiłam iść do kuchni bo tam mogliśmy być sami.
-O co chodzi między tobą a Lily? Gadałam z nią to też nie było zbytnio zadowolona z tego przyjścia. Co jest?
- Pamiętasz jak się przespałem z nią?- kiwnęłam głową- To od tego momentu się kłócimy. Wydzieramy się na siebie. Wkurza mnie i tyle.- O kurde. Nie spodziewałam się tego.
-Lou, proszę cię bądź dla niej miły
-Co?! No chyba nie.
-To przynajmniej nie komentuj i nic nie rób.
-Postaram się- westchnął. Rozległ się dzwonek. Poszłam otworzyć. W drzwiach zauważyłam Lily która już nie była blondynką. Swoje włosy zafarbowała na jasny brąz, taki kasztan coś w tym stylu. Ładnie jej tak.
-Heej moja pięknisio- pierwsza się przytuliłam do niej- Ślicznie wyglądasz
-Dziękuję. Ty też niczego sobie.- powiedziała i się zaśmiała. Jednak po chwili jej twarz mówiła co innego. Była zdenerwowana. Zerknęłam na Lou który nie był lepszy.
- Hej Lily- powiedzieli wszyscy do niej oprócz Lou. Coś czuję że tak miło to tu nie będzie.
-To co robimy?- zapytał Zayn.
-Może jakąś małą imprezkę?- zapytał Niall
-Pewnie.- wszyscy potwierdzili a ja spojrzałam na Harrego
-Spokojnie nie będę pił- powiedział do mnie lekko się uśmiechając. A ja poszłam i się do niego przytuliłam.
-Jeśli nie chcesz tu siedzieć możemy iść na górę.- powiedziałam
-Nieee, w porządku- uśmiechnął się do mnie a ja go pocałowałam.
Właśnie siedzę sobie na kanapie z Harrym i Lily. Część tańczy, część pije. Jest różnie. Przyjechały również Danielle i Perrie.
-Pójdę do kuchni się czegoś napić zaraz przyjdę- powiedziała Lily i poszła.
*Louis*
Siedzę w kuchni. Nie mam ochoty tam siedzieć z NIĄ. Denerwuje mnie. Co z tego że była tam jedna noc razem. Teraz to po prostu z nią nie wytrzymuję. Nagle ktoś przyszedł. No jej tutaj brakowało! Spojrzała na mnie a następnie poszła sobie czegoś nalać do szklanki.
-Po co tu przyszłaś?
-Przyszłam tu dla Miley nie dla ciebie.
-No co ty nie powiesz- odpowiedziałem chamsko. Nie mam zamiaru być dla niej miły
-Zamkniesz się w końcu czy nie?!- podniosła głos. No to chyba zabawa się zaczyna...
-Yyy nie?- zaśmiałem się, widziałem jak Lily się coraz bardziej denerwowała.
- Kretyn
-Ja?? A kto się robi za "plastikową lalę"?
- Ja w przeciwieństwie do ciebie jakoś wyglądam nie to co ty
-Hahah jaka skromna się zrobiła
- Ale nie taka głupia i durna jak ty
-Co powiedziałaś?!- tym razem się wkurzyłem mega.
-A co? Nie słyszałeś? To już nie mój problem!
- Wiesz jaki jest twój problem? To że jesteś nie do wytrzymania, upartą, głupią..
-DOSYĆ TEGO!
--------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------
Macie tu 22 :). Jest tu więcej z perspektywy Harrego jak widać.
Wiem że teraz będę wredna dla was ale nie dodaję następnego rozdziału dopóki nie będzie pod tym 4 komentarze. Przepraszam ale nie mam innego wyboru. Komentują mi tylko z 1,2 osoby a wyświetleń mam trochę. A więc to od was zależy czy będzie następny rozdział czy nie.
Tak bardzo się cieszę że odzyskałem moją Miley. Właśnie. Moją. Ona jest moja. Nie pozwolę nikomu jej skrzywdzić. Ona ma być szczęśliwa. Serce mi pęka kiedy widzę że płacze lub jest po prostu smutna. Szczerze? To bardzo szybko się to wszystko stało. Nie dawno zaczęły się wakacje a my z Miley już się bardzo kochamy. Czuję się jakbym ją znał od bardzo dawna.
- Kocham cię- powiedziałem do niej drugi raz. Mógłbym tak bez przerwy do niej mówić.
-Kochanie ja ciebie też bardzo bardzo bardzooo kocham!- powiedziała śmiejąc się do mnie. A ja się uśmiechnąłem
-Zostań dzisiaj ze mną tu w moim pokoju. Chciałbym posiedzieć z tobą sam.
-Okey- powiedziała i uśmiechnęła się do mnie. Ona ma prześliczny uśmiech. Naprawdę. Piękniejszego nie widziałem. Położyłem się na łóżku a Miley obok mnie. Swoją głowę oparła o mój tors. A ja ją otuliłem ramieniem.
-Harry??
-Tak skarbie?
-Czy... ty do mnie przed chwilą powiedziałeś... skarbie?- zapytała się i uśmiechnęła
-No tak. Bo ty właśnie jesteś moim skarbem. Tylko moim.- powiedziałem na co jej poleciała mała łezka po policzku- Hej.. co się dzieje?
-Nic.. to tak z wzruszenia. Nikt mi tak nie mówił.. Nawet Bill..- od razu napięły mi się mięśnie kiedy usłyszałem te imię. Miley to zauważyła- Przepraszam nie powinnam..
-To nie twoja wina- uśmiechnąłem się do niej.- A tak właściwie... to co mi chciałaś powiedzieć ?
-Emm... kiedyś jak jeszcze nie byliśmy razem.. To mi się śniłeś.. I to był taki.... jak dla mnie piękny sen... Ale... pewnie nie realny...
-Jaki sen? Dlaczego nie realny?
- Tylko się nie śmiej
-Obiecuję
-Mieliśmy... ślub- powiedziała a ja to trochę się zszokowałem. Chociaż... mi by też się on podobał..
-Dlaczego... nierealny?-no właśnie... Powiedziała że NIE realny...
-Bo pewnie ci się znudzę kiedyś.. Znajdziesz kiedyś ładniejszą, chudszą dziewczynę która będzie o wiele lepsza ode mnie. Ja jestem tylko zwykłą dziewczyną...- No to teraz się zdziwiłem. Ona myśli że ja należę do tych którzy patrzą na wygląd a nie na charakter? Że niby ja mam mieć tą "idealną" szczupłą jakąś laskę?
-Miley... Ty jesteś moim ideałem. Ja nie potrzebuję jakieś dziewczyny która jest modelką. Ja potrzebuję drugiej połówki która będzie mnie kochać, rozumieć. Z którą mogę się powygłupiać, wyżalić się. I tą drugą połówką jesteś ty. To z tobą czuję się świetnie. To ciebie kocham i będę kochać. I nie jesteś brzydka. Jesteś piękna i atrakcyjna. Ale najbardziej cenię u ciebie ten twój charakter. Kocham cię taką jaką jesteś.- powiedziałem i pocałowałem jej czoło. Widziałem jak znowu otarła łezkę.
-Harry.. To było piękne co powiedziałeś. Ja.. wcale się nie spodziewałam że tak o mnie myślisz.. Tak bardzo cię kocham Harry.- powiedziała i mnie pocałowała. To był... delikatny piękny pocałunek...
-A tak właściwie... To jak ten nasz "ślub" wyglądał?- zapytałem się po pocałunku.
- Ja byłam ubrana w piękną, białą, długą suknię. Moje włosy były zapięte w kok a w nim przyczepiony welon. Delikatny makijaż. Ty stałeś przy ołtarzu czekając na mnie. W czarnym garniturze, w pięknym uśmiechu. Był moment kiedy powiedzieliśmy "tak"... No i tyle bo musiała mnie Lily obudzić.- wyobrażałem sobie taką Miley.. Była by piękna. Oczywiście teraz też jest ale... Jakbym ją tak zobaczył... To bym pękał z dumy że mam taką dziewczynę.
-Rzeczywiście piękny... No ale myślę że nasz prawdziwy będzie jeszcze piękniejszy.
-Zaraz zaraz zaraz... Powiedziałeś że .... nasz... prawdziwy?- właśnie się skapnąłem co przed chwilą powiedziałem. No bo co? To właśnie z Miley chcę żyć.
-Mmm... no tak. Kocham cię i to z tobą chcę żyć wiecznie. Jeśli oczywiście nie masz nic przeciwko. Nie żeby coś ale na razie to nie są oświadczyny - zaśmiałem się- To musi być wyjątkowa chwila...
-Harry... wiesz że ja z tobą też chcę mieć te długie szczęśliwe lata? Kocham cię- ona.... też tego chce.. To chyba cud że w moich ramionach leży mój kochany skarb.
-Ja ciebie też kocham- pocałowałem ją. I nagle drzwi od mojego pokoju się przewróciły a na nich leżał Niall. Zabiję
-Co ty odwalasz?!- zapytałem prosto z mostu i wyszedłem z łóżka a Miley usiadła i się śmiała.
-Louis mnie popchnął i.... tak jakoś.
-Nie trzeba było mi zabierać marchewek kiedy byłem głodny!- krzyknął Lou a Miley się coraz bardziej śmiała no a co ja miałem powiedzieć? Mi drzwi rozerwali
- Durnowate małpy- powiedziałem a Miley się jeszcze głośniej śmiała
-Hazza... Bo wiesz że ja tak samo myślałam o Louisie- powiedziała po chwili a ja się zacząłem z nią śmiać
-Że co?!- krzyknął Lou.
- A to że idziesz teraz do sklepu i kupujesz mi nowe drzwi!- krzyknąłem prosto w jego twarz udając poważnego i wkurzonego. Jak widziałem jego minę to myślałem że pęknę ze śmiechu.
-Ale Harry, spokojnie- jeszcze chwilę tak na niego patrzałem i wybuchłem ogromnych śmiechem a Miley za mną. Louis stał i się na nas patrzał jak na idiotów.
-No żartuję - zaśmiałem się do niego a ten się na mnie rzucił przez co wyleciałem na podłogę. Jęknąłem z bólu bo poleciałem na plecach.
- Loui kochanie ty moje chodź tylko.- czy ja słyszałem... LOUI?! KOCHANIE?! Popatrzyłem się szybko na Miley na co ona wyszła z pokoju a ja leżałem, patrzyłem na nich z wielkimi oczami i co jeszcze....To zrobiłem się zazdrosny...
-Ałaa!- usłyszałem krzyk z korytarza wstałem i poszedłem w kierunku krzyku. Pękłem ze śmiechu jak zobaczyłem Louisa który leżał na podłodze.... na mokrej podłodze.... i próbował wstać. A Miley stała i się zwycięsko uśmiechała.
-No "kochanie" musisz uważać bo coś nie trafiłeś do celu.- powiedziała i poszła w moim kierunku łapiąc mnie za rękę oraz ciągnąc do mojego pokoju.
- Co to miała być za sytuacja z tym kochaniem?- zapytałem.
-No chyba nie jesteś zazdrosny Harry?- Ja? Nie... może trochę?
-Nie....
-Harry.. Nie masz o co.
-Mam. O ciebie
- Harry. To ciebie kocham. Louisa traktuję jak bliskiego przyjaciela. Nic więcej. To miało być takie małe przedstawienie.- powiedziała i mnie pocałowała.
-A tak właściwie.. to co zrobiłaś że tak uśmierciłaś tego biednego Louisa?- zapytałem śmiejąc się
-No wiedziałam że jak będę się podlizywała i pójdzie za mną. A on tak się wlókł że zdążyłam na podłogę wylać olejek do ciała. No... i tak stoję a ten idzie i.... łubudubudu! Hahahahaha- powiedziała i się zaczęła śmiać. Ja też. Nie spodziewałem się tego że moja dziewczyna jest taka sprytna! Anim się nie obejrzałem była godzina 19:00. Chciałem się czegoś zapytać Miley jednak się bałem..
-Emm... Miley?
-Tak kochanie?- powiedziała do mnie kochanie.. Jak ja ją kocham
-Czy..... Zamieszkasz tu z nami.. Ze mną?
-A chcesz tego?
-No pewnie że tak.
-Skoro tak... To czemu nie- powiedziała i się uśmiechnęła a ja ją przytuliłem
- Tylko bym musiała jechać po rzeczy do domu. Podwieziesz mnie?
-Jasne chodź. Ale czekaj czekaj czekaj... Będę musiał poznawać twoich rodziców?
-Tylko mamę. Ale ona cię polubi. To dzięki niej też się tu zjawiłam.- Wow. Okey. Nie spodziewałem się tego. Widocznie będę miał fajną i miłą teściową. Zaraz. CO?! Harry weź przestać cały czas myśleć o tym ślubie do jasnej cholery!
Jesteśmy na miejscu. Kurcze stresa to ja mam. A co jeśli mnie jej mama nie polubi?
-Miley może ja poczekam na ciebie w samochodzie?
-Zapomnij. Idziesz ze mną.- nosz kurde. Czy ona w ogóle wie jak jak się boję?! Weszliśmy do środka
-Mamo?- krzyknęła Miley do pomieszczenia. Nagle pojawiła się od niej mama. Serce mi podskoczyło do gardła.- To jest Harry, Harry to jest moja mama.- Przedstawiła nas Miley.
-Miło mi panią poznać- powiedziałem i się uśmiechnąłem do jej mamy. Co mnie zdziwiło odwzajemniła uśmiech.
-Witaj Harry. Co was tu sprowadza?
-Przyjechaliśmy po moje rzeczy. Przeprowadzam się do chłopaków.
-W porządku. - powiedziała mama Miley a my poszliśmy do jej pokoju pakować jej rzeczy. Ona zaczęła a ja się rozłożyłem w jej łóżku
- A co ty robisz?- zapytała się mnie Miley
-Leżę- powiedziałem udając powagę
-No ty chyba sobie żartujesz. Wstajesz w tej chwili i mi pomagasz bo jak nie...
-Bo jak nie to co? Nic mi nie zrobisz kochanie.- wstałem i wymruczałem jej to. Zacząłem całować jej szyję. Nagle się otworzyły drzwi. Ja momentalnie odskoczyłem od Miley.
-Przyniosłam wam herbatę.
-Dziękuję mamo- powiedziała Miley cała czerwona. Jej mama wyszła a ja zacząłem się śmiać.
-No i z czego się śmiejesz?- zapytała się Miley trochę rozbawiona.
-Z nas koteczku. A teraz chodź się pakować bo chcę cię dla siebie.
-No a chłopaki?
- Pójdziemy do naszego pokoju
-Naszego?
-No tak. Mieszkasz u nas i mój pokój to teraz nasz pokój- powiedziałem i cmoknąłem w usta. Po 30 minutach Miley była spakowana. Gdy mieliśmy wychodzić Miley żegnała się z jej mamą.
Weszliśmy do domu. Oczywiście wszyscy się rozłożyli na kanapie jak nie wiadomo kto.
-Harry wstawiliśmy ci te drzwi jeszcze w twoim pokoju.- powiedział Niall
-Okej, dzięki. Idę z Miley na górę.- powiedziałem i poszedłem z Miley tam gdzie powiedziałem.
-Mogę iść się wykąpać?- zapytała po chwili
-A po co się pytasz?- zaśmiałem się- To też twoja łazienka więc rób co chcesz- powiedziałem i się uśmiechnąłem a Miley poszła do łazienki. Położyłem się na łóżku i czekałem na moją piękność. Ale chyba mi się to znudziło bo szybko zasnąłem...
Obudziłem się i nie było obok mnie mojej dziewczyny. Spojrzałem na zegarek była godzina 10:37. O kurde. To ja się nie dziwię że nie ma tutaj Miley. Zeszedłem na dól do salonu. Na kanapie siedzieli Liam, Niall i moja kochana.
*Miley*
Wstałam o 10:00. Teraz siedzę z chłopakami i oglądamy TV. A co do Harrego. To naprawdę moje uczucia co do niego o wiele więcej się wzmocniły niż przedtem. To co mi mówił. Co o mnie myśli. To były takie piękne słowa. Piękniejszych nie słyszałam. Nagle poczułam coś miękkiego na policzku. Harry.
-Witaj skarbie.
-Heej. Zasnąłeś mi wczoraj.
-No tak. Przepraszam.- powiedział i pocałował moje usta.
- Ekhem. Jesteśmy tu- powiedział Niall a ja się zaśmiałam- Co dzisiaj robicie?
-Właściwie nic- odpowiedziałam- Ej mam pomysł. Może zaproszę do nas Lily?
-Okey- powiedział Liam a ja poszłam po telefon by do niej zadzwonić. Odebrała nie mal od razu
-No hej stara co tam?
- Przychodzisz dzisiaj do nas- zamiast pytania to wydałam rozkaz
-Eee.. że do ciebie czy do chłopaków?
-Do chłopaków
-Nie jestem tam potrzebna
-Dlaczego?
- Louisowi to się nie spodoba i tyle.- była tak jakby.. Wkurzona?
-Niby dlaczego?
- Bo mnie wkurza. Pewnie ja jego też... Ostatnio się częściej kłócimy co siebie widzimy. Nie mam ochoty się z nim widywać- ulala coś tu jest nie tak...
- A wy jesteście razem że tak gadasz?
-No co ty?! Chyba ciebie coś!
-Sorki. Ale przyjdź dla mnie proszęęęę!!
-No ok....
-Dzięki dzięki dzięęęki przyjdź teraz. już NOW! - krzyknęłam i się rozłączyłam. Zastanawiałam się o co chodzi między Lou a Lily...
-I co?- zapytał Harry
-Zaraz będzie
-Kto?- o kurcze. Lou się obudził. I co ja mu powiem?
-Emm Lily...
- Co?!- wyglądał na trochę zdenerwowanego.... Nawet nie trochę...
-Lou możemy pogadać?- zapytałam się jego i poprosiłam iść do kuchni bo tam mogliśmy być sami.
-O co chodzi między tobą a Lily? Gadałam z nią to też nie było zbytnio zadowolona z tego przyjścia. Co jest?
- Pamiętasz jak się przespałem z nią?- kiwnęłam głową- To od tego momentu się kłócimy. Wydzieramy się na siebie. Wkurza mnie i tyle.- O kurde. Nie spodziewałam się tego.
-Lou, proszę cię bądź dla niej miły
-Co?! No chyba nie.
-To przynajmniej nie komentuj i nic nie rób.
-Postaram się- westchnął. Rozległ się dzwonek. Poszłam otworzyć. W drzwiach zauważyłam Lily która już nie była blondynką. Swoje włosy zafarbowała na jasny brąz, taki kasztan coś w tym stylu. Ładnie jej tak.
-Heej moja pięknisio- pierwsza się przytuliłam do niej- Ślicznie wyglądasz
-Dziękuję. Ty też niczego sobie.- powiedziała i się zaśmiała. Jednak po chwili jej twarz mówiła co innego. Była zdenerwowana. Zerknęłam na Lou który nie był lepszy.
- Hej Lily- powiedzieli wszyscy do niej oprócz Lou. Coś czuję że tak miło to tu nie będzie.
-To co robimy?- zapytał Zayn.
-Może jakąś małą imprezkę?- zapytał Niall
-Pewnie.- wszyscy potwierdzili a ja spojrzałam na Harrego
-Spokojnie nie będę pił- powiedział do mnie lekko się uśmiechając. A ja poszłam i się do niego przytuliłam.
-Jeśli nie chcesz tu siedzieć możemy iść na górę.- powiedziałam
-Nieee, w porządku- uśmiechnął się do mnie a ja go pocałowałam.
Właśnie siedzę sobie na kanapie z Harrym i Lily. Część tańczy, część pije. Jest różnie. Przyjechały również Danielle i Perrie.
-Pójdę do kuchni się czegoś napić zaraz przyjdę- powiedziała Lily i poszła.
*Louis*
Siedzę w kuchni. Nie mam ochoty tam siedzieć z NIĄ. Denerwuje mnie. Co z tego że była tam jedna noc razem. Teraz to po prostu z nią nie wytrzymuję. Nagle ktoś przyszedł. No jej tutaj brakowało! Spojrzała na mnie a następnie poszła sobie czegoś nalać do szklanki.
-Po co tu przyszłaś?
-Przyszłam tu dla Miley nie dla ciebie.
-No co ty nie powiesz- odpowiedziałem chamsko. Nie mam zamiaru być dla niej miły
-Zamkniesz się w końcu czy nie?!- podniosła głos. No to chyba zabawa się zaczyna...
-Yyy nie?- zaśmiałem się, widziałem jak Lily się coraz bardziej denerwowała.
- Kretyn
-Ja?? A kto się robi za "plastikową lalę"?
- Ja w przeciwieństwie do ciebie jakoś wyglądam nie to co ty
-Hahah jaka skromna się zrobiła
- Ale nie taka głupia i durna jak ty
-Co powiedziałaś?!- tym razem się wkurzyłem mega.
-A co? Nie słyszałeś? To już nie mój problem!
- Wiesz jaki jest twój problem? To że jesteś nie do wytrzymania, upartą, głupią..
-DOSYĆ TEGO!
--------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------
Macie tu 22 :). Jest tu więcej z perspektywy Harrego jak widać.
Wiem że teraz będę wredna dla was ale nie dodaję następnego rozdziału dopóki nie będzie pod tym 4 komentarze. Przepraszam ale nie mam innego wyboru. Komentują mi tylko z 1,2 osoby a wyświetleń mam trochę. A więc to od was zależy czy będzie następny rozdział czy nie.
niedziela, 1 marca 2015
Informacja
Taa..... z tego powodu że jutro kończą się moje "ferie" i idę do szkoły :c to znowu rozdziały będą dodawane w weekendy. I bardzo przepraszam że w ten nie dałam ale mieliście za to podczas tygodnia :) To do następnego weekendu :c
środa, 25 lutego 2015
Rozdział 21
tydzień później
*Miley*
Minął już tydzień. Tak już tydzień a ja dalej siedzę w domu. Jednak dalej nie czuję się komfortowo. Nie było również sytuacji żeby Harry przyszedł albo znowu zadzwonił... Tak wiem że sama tego chciałam, ale tak szczerze... to trochę mi przykro że nie walczy. Może mu się coś stało? Nie... nie mogę cały czas myśleć o najgorszym. Poszłam do salonu obejrzeć TV. Mama była na zakupach.
*Louis*
Od tygodnia jeszcze się nie pogodzili. Oni krzywdzą siebie nawzajem. Harry załamany siedzi przez cały czas w swoim pokoju i ciągle pije. Co wieczór krzyczy jej imię. No ale zamiast podnieść te swoje dupsko i iść do niej to nie! Nachlej się jak stary dziad i siedź! Miałem tego wszystkiego dosyć. Postanowiłem zadzwonić do Miley.
-Halo?
-Miley natychmiast masz do nas przyjechać już!!- krzyknąłem prosto z mostu
-Lou najpierw się uspokój a potem ze mną rozmawiaj
-Przyjedź do nas. Pogadamy.
-Na razie nie chcę jeszcze rozmawiać z Harrym...
-A czy ja powiedziałem że z nim będziesz gadała?
-No dobrze. O której?
-Nie wiem może 15:00?
-Okey do zobaczenia Lou- powiedziała i się rozłączyła.
*Miley*
Trochę mnie niepokoił Louis. Na pewno chodziło o Harrego.... Miałam godzinę na naszykowanie się. Zrobiłam lekki makijaż, luźnego koka i przebrałam się w to
Pierwszy raz wyszłam z domu odkąd wyjechałam od Harrego. Oczywiście zostawiłam karteczkę w kuchni dla mamy. Droga mi zajęła 15 minut. Zadzwoniłam do drzwi. Otworzył mi Lou
-Cześć- przytuliłam się z nim.- O czym chciałeś pogadać?- ja doskonale wiedziałam o czym. Raczej o kim
-O Harrym- no właśnie
-Gdzie jest?
-Śpi w swoim pokoju
-No to pewnie już nie śpi.- pewnie obudziłam go dzwonkiem...
-Na pewno śpi.... ma teraz twardy sen...
-Lou... coś nie tak?
-Usiądź, zrobię nam herbaty- Louis był podejrzliwie poważny... Zawsze to z niego była durnowata małpa no ale nic nie mówię...
-Powiesz mi wreszcie czy nie?
-Harry jest pijany.. Codziennie pije i mówi o tobie. Jest załamany. Miley pogadaj z nim proszę cię.- i nagle słyszeliśmy huk z góry. Natychmiast pobiegliśmy tam. Zobaczyłam jak Harry leżał przy drzwiach swojego pokoju.
-No co? Ch-chia-łem wwejsć- wymamrotał Harry. Rzeczywiście był w strasznym stanie. Z Louisem go podnieśliśmy i zanieśliśmy go do łóżka. Harry chyba pomału się orientował kim jestem. Przyglądał mi się uważnie.
-Mi- Miley?
-Harry musisz się przespać jutro porozmawiamy.
-Proszę cię zostań ttu- złapał mnie za rękę kiedy chciałam wychodzić.
-Zostanę aż zaśniesz.- usiadłam. Taka byłam zła na siebie. Harry był załamany. Nigdy nie widziałam go jeszcze w takim stanie.
-Pamiętasz kiedy powiedziałaś że się mnie boisz?- zapytał chwiejąc się a ja kiwnęłam głową- To... było najgorsze zdanie które mi powiedziałaś.- próbowałam powstrzymać łzę. Na marne. Szybko ją otarłam.- Nie płacz. Nie cierpię kiedy to robisz.
-Harry połóż się bo stąd pójdę. Jak wytrzeźwiejesz to pogadamy.- powiedziałam stanowczo na co Harry mnie posłuchał. Szybko zasnął a ja wyszłam z pokoju. Poszłam w stronę salonu gdzie siedział Louis.
-Zasnął- powiedziałam.- Będę się już zbierać.
-Chcesz to tak po prostu zostawić?
-Nie. Jutro przyjdę jak Harry będzie w lepszym stanie. Pa
-Pa. I dziękuję- pożegnałam się z nim i wyszłam.
Gdy wróciłam do domu była godzina 18:00. Mama siedziała w salonie i oglądała TV.
-Jestem
-Cześć. Gdzie byłaś? Na karteczce pisało tylko że wychodzisz.
-U Harrego. Jego przyjaciel Louis dzwonił żebym przyjechała.
-Pogodziliście się?
- Nie... Harry był pijany.
-Załamany chłopak. No nie dziwię się
-Jutro do niego pojadę i z nim pogadam
-No i prawidłowo.
-Wiesz co ja pójdę się wykąpać. Może najpierw weźmiesz kolacje z kuchni?
-Okey- poszłam po tą kolację a następnie do mojego pokoju ją zjeść. Później poszłam do łazienki na długą kąpiel. Gdy wyszłam z łazienki była godzina 20:30. Nie chciało mi się spać. Postanowiłam iść do salonu do szafki i zabrać jedno wino oraz kieliszek. Wróciłam do pokoju i sobie nalałam lampkę. Usiadłam na łóżku, puściłam jakieś piosenki i myślałam. Łzy znowu mi leciały. Nigdy taki Harry nie był. To nie był ten sam Harry. I te jego słowa: Pamiętasz kiedy powiedziałaś że się mnie boisz? To... było najgorsze zdanie które mi powiedziałaś. Zraniłam go tym. Wiem że nie mogę się go bać. Dzięki niemu jestem szczęśliwa. On czeka na moją pomoc a ja siedzę i piję. Użalam się nad sobą. Gdyby nie Harry pewnie bym już dawno poszła po żyletkę. Dalej mam blizny po ostatnim... Chociaż dziwię się dlaczego Harry je nie zauważył kiedy się kąpaliśmy w basenie.. Teraz to nie ważne. Muszę jutro pogadać z Harrym.
Obudziłam się o 10:55. Jezu. Głowa to mi pękała niesamowicie. Pamiętam tylko że nalałam sobie chyba z 7 lampkę wina a potem to już mi się film urwał. No nic. Poszłam wziąć zimny prysznic. Na pewno mi pomoże się rozbudzić. Ubrałam się w Luźny T-shirt oraz krótkie jeansowe spodenki. Zrobiłam lekki makijaż oraz uczesałam włosy. Postanowiłam od razu iść do Harrego. Po drodze zabrałam ze sobą jogurt jagodowy. Jak zwykle zostawiłam karteczkę dla mamy.
Zapukałam do drzwi. Otworzył mi tym razem Zayn.
-Cześć Miley! Już myślałem że nigdy do nas nie przyjdziesz.- przywitałam się z nim i weszłam do pomieszczenia
-Byłam wczoraj. Harry śpi?
-Ta, znowu ma kaca.- powiedział Zayn a ja poszłam po szklankę wody i tabletkę na głowę. Jestem przekonana że jak Harry się obudzi to będzie więcej jęczał niż ja dzisiaj. Od razu weszłam do jego pokoju po cichu. Siedział na łóżku i trzymał się za głowę. Tak myślałam. Postanowiłam pierwsza się odezwać
-Cześć.- powiedziałam a on momentalnie się odwrócił
-Miley?
-To dla ciebie. Weź- podałam mu wodę i lekarstwo które połknął.
-Byłaś tu wczoraj prawda?- zapytał. A ja kiwnęłam głową- Przepraszam że musiałaś na to wszystko patrzeć.
-Nic się nie stało tylko... dlaczego to robiłeś?
- Z tęsknoty za tobą. I tak nie umiałem zapomnieć ale to mi pomagało. W jakiś sposób pomagało. Pomału się uzależniałem. Przepraszam.- powiedział i opuścił głowę. Ja podeszłam do niego i złapałam go za głowę.
-Harry. Pomogę ci. Ale obiecaj. Nigdy z mojego powodu się tak nie urządź.
-Chcę po prostu żebyś do mnie wróciła.
-Ale ja jestem z tobą. Musiałam odpocząć i pomimo cały czas cię kochałam kocham i będę kochać.
- Mogę cię przytulić?- uśmiechnęłam się
-Oczywiście że tak- powiedziałam a Harry wstał i mocno mnie przytulił, ja oczywiście odwzajemniłam.
-Tak bardzo tęskniłem.
-Ja też
-Proszę powiedz że wracasz do nas, do mnie.- oderwał się złapał moje ręce i spojrzał w moje oczy.
-Tak. Wracam.- powiedziałam a Harry się uśmiechnął, podniósł mnie i przytulił.- Tak bardzo cię kocham Miley.
-Ja ciebie też kocham- powiedziałam i go pocałowałam. On odwzajemnił pocałunek. Właśnie w tej chwili uświadomiłam sobie jak bardzo kocham Harrego.
--------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------
Macie tu 21 xD i dłuższy więc się cieszcie :D
Komentarz=Motywacja
poniedziałek, 23 lutego 2015
Rozdział 20
*Miley*
Wyszłam z domu. Skierowałam się w stronę Lily.
-Zamówiłam taksówkę.- powiedziała na co ja kiwnęłam głową. Nie odzywałyśmy się do siebie aż do przyjazdu taksówki. Gdy dotarliśmy na miejsce pożegnałam się z Lily
-Będzie wszystko w porządku.- powiedziała i mnie przytuliła. Lily poszła w stronę swojego domu a ja weszłam do mojego.
- Emmm... cześć wam!- krzyknęłam do pomieszczenia.
-Miley? No ja już myślałam że nigdy nie odwiedzisz tych swoich staruszków.- powiedziała mama i mnie przytuliła
-Przepraszam ale jakoś się złożyło że nie mogłam przyjechać. Gdzie tata?
-Znowu pojechał na tydzień do Los Angeles w sprawie pracy. A kochanie? Po co ci walizka?
-Przyjechałam na kilka dni.
-Coś się dzieje prawda? Miley znam cię bardzo dobrze co się dzieje? Pokłóciłaś się z Harrym?- no i przypomniała mi się sytuacja z dzisiejszego dnia. To znaczy cały czas mi siedzi w głowie.- kochanie chodź. Zrobię nam herbaty i pogadamy.- mama poszła zaparzyć wodę a ja poszłam do salonu usiąść na kanapie. Po 10 minutach mama przyszła z dwoma kubkami herbaty.
-Mów co się stało.- cieszyłam się że miałam taką dobrą matkę. Z którą mogę porozmawiać. Ona jest moją "drugą przyjaciółką".
-Wszystko było pięknie, układało mi się z Harrym. Wczoraj rano poszłam na spacer do parku. Był tam Bill... Wkurzyłam go a on... chciał mnie zgwałcić....- po minie mamie widziałam że była i zszokowana i zdenerwowana- Zdążyłam uciec. W domu wszyscy mi współczuli. Dzisiaj Harry się zapytał jak się czuję. Wkurzyłam się i wybuchłam złością. Siedziałam w łazience do puki nie przyszła Lily i mnie przekonała żebym pojechała do ciebie na kilka dni by odpocząć. Nikomu nie mówiłam że wyjeżdżam. Zostawiłam karteczkę do Harrego... No i wyjechałam- opowiedziałam wszystko mamie. Ona od razu mnie przytuliła. Tego mi było trzeba. Miłości matki.
-Kochanie.. tak mi przykro. Ale zrozum też trochę Harrego. On się o ciebie boi. Troszczy się.
-Tak wiem... ale i tak muszę odpocząć.
-Dobrze.- Jeszcze z mamą rozmawiałyśmy z 1,5 godziny. Zanim się obejrzałam była godzina 20:45. Powiedziałam mamie że idę się położyć. Najpierw poszłam wziąć prysznic a następnie przebrać się w piżamę. Jak wyszłam z pokoju sprawdziłam na telefonie która godzina. Jednak rzuciło mi się w oczy 7 nieodebranych połączeń od... Harrego. Dowiedział się. Położyłam się i chciałam zasnąć. Bez skutku. Znowu łzy leciały mi z oczu. Tęskniłam za nim, tak bardzo tęskniłam. Nie chciałam tego ale to dla jego dobra. Nie chcę żeby się źle czuł z tym że ja czuję się niekomfortowo....
*Harry*
Mogłem się nie odzywać. Ona cierpi a ja pogarszam sytuacje. Siedzi już w tej łazience z godzinę. Postanowiłem zadzwonić po Lily. Myślę że ona poluźni sytuacje.
-Halo?
-Lily tu Harry proszę cię przyjedź do nas.
-Co się dzieje?
-Miley jest załamana zamknęła się w łazience i nie chce wyjść, już godzinę tam siedzi.
-No dobrze już przyjeżdżam
-Mam prośbę, Idź od razu do łazienki
-No ok. Pa
-Pa- rozłączyłem się. Postanowiłem się chwilę zdrzemnąć.
Obudziłem się o 18:00. Pewnie znowu nie będę spał w nocy. Poszedłem zobaczyć do łazienki. Była otwarta lecz nie było w niej Miley. Następnie poszedłem zapukać do jej pokoju. Nikt nie odpowiedział. Otworzyłem je i tu też jej nie było. Postanowiłem sprawdzić na dole. W salonie nie ma, w kuchni nie ma... Zacząłem się martwić. Zauważyłem karteczkę na blacie w kuchni. Jak ją przeczytałem to myślałem że zemdleję. Od razu zawołałem chłopaków.
-Chłopaki! Chodźcie tu natychmiast!- krzyknąłem i od razu wszyscy zgromadzili się obok mnie
-O co chodzi? Harry co się dzieje?- zapytał Liam
-To się dzieje- podałem karteczkę żeby przeczytali, a ja poszedłem zadzwonić do Miley. Nie odbiera.
Drugi raz. Nie odbiera. Dzwoniłem jeszcze pięć razy. Dalej nie odbiera. No świetnie! I przez moje durnowate gadanie straciłem Miley! Przynajmniej tylko na kilka dni... Jestem wściekły na siebie. Poszedłem do swojego pokoju. Postanowiłem że dam jej kilka dni spokoju. Postaram się z nią pogadać w najbliższym czasie.....
--------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------
Przepraszam. Przepraszam. PRZEPRASZAM. Pewnie oczekiwaliście ten rozdział wczoraj bo tak pisałam ale nie miałam wczoraj weny i w ogóle słaba byłam. No i przez ten tydzień nie idę do szkoły więc tak jak mówiłam rozdziały będą się pokazywać częściej. A tak poza tym..... JUŻ 20 ROZDZIAŁ! Dziękuję tym którzy czytają moje opowiadanie oraz mojej przyjaciółce Natalii i Caroline która każdy rozdział mi komentuje :) BARDZO DZIĘKUJĘ!
PS. tu jest opowiadanie od Natalii :) http://awrrrbaby.blogspot.com/
Wyszłam z domu. Skierowałam się w stronę Lily.
-Zamówiłam taksówkę.- powiedziała na co ja kiwnęłam głową. Nie odzywałyśmy się do siebie aż do przyjazdu taksówki. Gdy dotarliśmy na miejsce pożegnałam się z Lily
-Będzie wszystko w porządku.- powiedziała i mnie przytuliła. Lily poszła w stronę swojego domu a ja weszłam do mojego.
- Emmm... cześć wam!- krzyknęłam do pomieszczenia.
-Miley? No ja już myślałam że nigdy nie odwiedzisz tych swoich staruszków.- powiedziała mama i mnie przytuliła
-Przepraszam ale jakoś się złożyło że nie mogłam przyjechać. Gdzie tata?
-Znowu pojechał na tydzień do Los Angeles w sprawie pracy. A kochanie? Po co ci walizka?
-Przyjechałam na kilka dni.
-Coś się dzieje prawda? Miley znam cię bardzo dobrze co się dzieje? Pokłóciłaś się z Harrym?- no i przypomniała mi się sytuacja z dzisiejszego dnia. To znaczy cały czas mi siedzi w głowie.- kochanie chodź. Zrobię nam herbaty i pogadamy.- mama poszła zaparzyć wodę a ja poszłam do salonu usiąść na kanapie. Po 10 minutach mama przyszła z dwoma kubkami herbaty.
-Mów co się stało.- cieszyłam się że miałam taką dobrą matkę. Z którą mogę porozmawiać. Ona jest moją "drugą przyjaciółką".
-Wszystko było pięknie, układało mi się z Harrym. Wczoraj rano poszłam na spacer do parku. Był tam Bill... Wkurzyłam go a on... chciał mnie zgwałcić....- po minie mamie widziałam że była i zszokowana i zdenerwowana- Zdążyłam uciec. W domu wszyscy mi współczuli. Dzisiaj Harry się zapytał jak się czuję. Wkurzyłam się i wybuchłam złością. Siedziałam w łazience do puki nie przyszła Lily i mnie przekonała żebym pojechała do ciebie na kilka dni by odpocząć. Nikomu nie mówiłam że wyjeżdżam. Zostawiłam karteczkę do Harrego... No i wyjechałam- opowiedziałam wszystko mamie. Ona od razu mnie przytuliła. Tego mi było trzeba. Miłości matki.
-Kochanie.. tak mi przykro. Ale zrozum też trochę Harrego. On się o ciebie boi. Troszczy się.
-Tak wiem... ale i tak muszę odpocząć.
-Dobrze.- Jeszcze z mamą rozmawiałyśmy z 1,5 godziny. Zanim się obejrzałam była godzina 20:45. Powiedziałam mamie że idę się położyć. Najpierw poszłam wziąć prysznic a następnie przebrać się w piżamę. Jak wyszłam z pokoju sprawdziłam na telefonie która godzina. Jednak rzuciło mi się w oczy 7 nieodebranych połączeń od... Harrego. Dowiedział się. Położyłam się i chciałam zasnąć. Bez skutku. Znowu łzy leciały mi z oczu. Tęskniłam za nim, tak bardzo tęskniłam. Nie chciałam tego ale to dla jego dobra. Nie chcę żeby się źle czuł z tym że ja czuję się niekomfortowo....
*Harry*
Mogłem się nie odzywać. Ona cierpi a ja pogarszam sytuacje. Siedzi już w tej łazience z godzinę. Postanowiłem zadzwonić po Lily. Myślę że ona poluźni sytuacje.
-Halo?
-Lily tu Harry proszę cię przyjedź do nas.
-Co się dzieje?
-Miley jest załamana zamknęła się w łazience i nie chce wyjść, już godzinę tam siedzi.
-No dobrze już przyjeżdżam
-Mam prośbę, Idź od razu do łazienki
-No ok. Pa
-Pa- rozłączyłem się. Postanowiłem się chwilę zdrzemnąć.
Obudziłem się o 18:00. Pewnie znowu nie będę spał w nocy. Poszedłem zobaczyć do łazienki. Była otwarta lecz nie było w niej Miley. Następnie poszedłem zapukać do jej pokoju. Nikt nie odpowiedział. Otworzyłem je i tu też jej nie było. Postanowiłem sprawdzić na dole. W salonie nie ma, w kuchni nie ma... Zacząłem się martwić. Zauważyłem karteczkę na blacie w kuchni. Jak ją przeczytałem to myślałem że zemdleję. Od razu zawołałem chłopaków.
-Chłopaki! Chodźcie tu natychmiast!- krzyknąłem i od razu wszyscy zgromadzili się obok mnie
-O co chodzi? Harry co się dzieje?- zapytał Liam
-To się dzieje- podałem karteczkę żeby przeczytali, a ja poszedłem zadzwonić do Miley. Nie odbiera.
Drugi raz. Nie odbiera. Dzwoniłem jeszcze pięć razy. Dalej nie odbiera. No świetnie! I przez moje durnowate gadanie straciłem Miley! Przynajmniej tylko na kilka dni... Jestem wściekły na siebie. Poszedłem do swojego pokoju. Postanowiłem że dam jej kilka dni spokoju. Postaram się z nią pogadać w najbliższym czasie.....
--------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------
Przepraszam. Przepraszam. PRZEPRASZAM. Pewnie oczekiwaliście ten rozdział wczoraj bo tak pisałam ale nie miałam wczoraj weny i w ogóle słaba byłam. No i przez ten tydzień nie idę do szkoły więc tak jak mówiłam rozdziały będą się pokazywać częściej. A tak poza tym..... JUŻ 20 ROZDZIAŁ! Dziękuję tym którzy czytają moje opowiadanie oraz mojej przyjaciółce Natalii i Caroline która każdy rozdział mi komentuje :) BARDZO DZIĘKUJĘ!
PS. tu jest opowiadanie od Natalii :) http://awrrrbaby.blogspot.com/
sobota, 21 lutego 2015
Rozdział 19
*Miley*
Nie spałam całą noc. Cały czas myślałam o tej sytuacji i się bałam. Chciałam iść do łazienki gdy nagle Harry mnie zatrzymał. Wystraszyłam się
-Miley? Wystraszyłem cię? Nagle zbladłaś. Przepraszam.- przytulił mnie na co się wzdrygnęłam. Harry to zauważył.- Przepraszam. Zapomniałem.
-Nic się nie stało.- powiedziałam obojętnie i poszłam do łazienki. Przebrałam się w to
Nie spałam całą noc. Cały czas myślałam o tej sytuacji i się bałam. Chciałam iść do łazienki gdy nagle Harry mnie zatrzymał. Wystraszyłam się
-Miley? Wystraszyłem cię? Nagle zbladłaś. Przepraszam.- przytulił mnie na co się wzdrygnęłam. Harry to zauważył.- Przepraszam. Zapomniałem.
-Nic się nie stało.- powiedziałam obojętnie i poszłam do łazienki. Przebrałam się w to
Nie miałam zamiaru się dzisiaj stroić. Nigdzie się nie wybieram przez jakiś czas. Poszłam do kuchni zrobić sobie i Harremu kanapki. Nagle ze schodów zszedł Lou.
-Hej- powiedział
-Cześć.
-Słyszałem co się stało. Bardzo mi przykro Miley.
-Przejdzie mi.- powiedziałam i poszłam do swojego pokoju. Harry był już przygotowany. Zaczęliśmy jeść nasze śniadanie.
-Jak się czujesz?- zapytał.
-No a jak ja się mam czuć Harry? Człowiek którego nienawidzę chciał mi zrobić okropną krzywdę. Brzydzę się teraz wszystkich! Nawet ciebie! Więc nie pytaj głupio bo doskonale wiesz jak ja się czuję! I nie oczekuję od was wszystkich jakiś współczuć! To nie zmienia faktu że zostałam prawie zgwałcona! Ciesz się że zdołałam uciec bo jakby to się stało to bym nawet z tobą nie rozmawiała!- krzyknęłam i wyszłam z pokoju trzaskając drzwiami. Nie wytrzymałam. Łzy znowu leciały mi z oczu.
-Miley? Wszystko w porządku?- zapytał Niall
-Nie! Nic nie jest w porządku! Zostawcie mnie w świętym spokoju!- weszłam do łazienki i zamknęłam się na klucz. Nie mam zamiaru wychodzić z niej przez jakiś czas. A jak im się zachce do toalety to niech sobie sami poradzą.
Siedzę już w niej chyba z godzinę. Nagle ktoś zapukał do drzwi.
-Miley? To ja Lily. Otwórz drzwi, pogadamy.- wstałam i otworzyłam jej drzwi. Ona od razu mnie przytuliła. O tak. Tego mi właśnie brakowało. Bliskości Lily. Ona zawsze była przy mnie w trudnych sytuacjach.- Tak bardzo mi przykro. - kolejna łza mi wyleciała. -Harry po mnie zadzwonił. Powiedział że jesteś załamana. I miał racje.
-Dlaczego to tak boli? Dlaczego w akurat ja? Dlaczego?- zaczęłam znowu płakać. Lily nic nie powiedziała tylko mnie mocniej przytuliła.
-Usiądź i mi opowiedz jak to się stało dobrze?- kiwnęłam głową i zaczęłam jej to samo mówić co Harremu...
-Boże... Miley współczuję. - powiedziała Lily.
-Ja... ja się boję nawet dotyku Harrego..
-Rozumiem cię. Mam pomysł. Jedź na kilka dni do rodziców. Odpocznij od tego wszystkiego.
-Chyba masz rację... Tylko że ja nie mam ochoty na razie rozmawiać z Harrym.. a moje rzeczy są w pokoju...
-Wiesz co ja sprawdzę czy on jest w swoim czy w twoim pokoju.- powiedziała i wyszła. Po chwili wróciła
-Jest u siebie. Wszyscy też w swoich pokojach.
-Dobrze w takim razie idę się spakować.- poszłam do mojego pokoju i spakowałam swoje rzeczy. Następnie wzięłam kartkę i napisałam na niej:
Harry
Postanowiłam pojechać do mojego domu na kilka dni. Muszę odpocząć od tego wszystkiego. Nie chcę też żeby ci było przykro z mojego powodu. Przepraszam za tą awanturę. Przeproś ode mnie Nialla. On będzie wiedział o co chodzi. Ale nie martw się wrócę kiedyś. Ale na pewno nie szybciej jak tydzień. I mam prośbę, nie dzwoń i nie przychodź. Kocham.
Miley....
--------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------
Kolejny rozdziałek! Myślę że jutro też się pojawi 20 rozdział :). A tak w ogóle się rozchorowałam :/ i z powodu tego że w poniedziałek nie idę do szkoły (chyba) to rozdziały przez ten tydzień chyba częściej będą się pokazywały :)
Komentujcie :*
piątek, 20 lutego 2015
Rozdział 18
*Miley*
Obudziłam się o 7:55. No nic. Nie umiałam dalej zasnąć. Postanowiłam po cichu by nie obudzić Harrego iść do łazienki i się przebrać. Następnie zjadłam miskę z płatkami i napisałam na karteczce;
Obudziłam się o 7:55. No nic. Nie umiałam dalej zasnąć. Postanowiłam po cichu by nie obudzić Harrego iść do łazienki i się przebrać. Następnie zjadłam miskę z płatkami i napisałam na karteczce;
Poszłam na spacer. Za godzinę będę. Kocham
Miley :*
Wiem że wcześnie ale lubię takie poranne spacerki. Poszłam do parku. Posiedziałam chwilę gdy nagle kogoś usłyszałam
-Ohoho Miley? Czyżby poranny ptaszek?- Znowu on. Bill..
-Czego chcesz?!
- Ile razy mam powtarzać? Ciebie kochanie.
-To bardzo mi przykro ale NIE!- wstałam i chciałam iść ale dość mocno mnie złapał za nadgarstek.
-Słuchaj myślisz że ten twój chłoptaś mnie wystraszy? To się mylisz. I tak w końcu będziesz moja.
-Na pewno nie. Ale wiesz? Mam dla ciebie radę. Idź gdzieś pod most tak na pewno jakieś laski na ciebie polecą. Takie głupie jak ty.- wyrwałam rękę z jego uścisku i szłam dalej gdy mnie obrócił i popchnął na drzewo. Jęknęłam z bólu. Złapał moje ręce i trzymał nad moją głową. Zaczynał się do mnie dobierać. Chciałam krzyknąć lecz on mnie uderzył w twarz. Znowu ból. Zaczęłam płakać. Kopnęłam go z całej siły w kroczę i biegłam. Odwróciłam się i zauważyłam jak leżał na ziemi z bólu. Biegłam w stronę domu. Otworzyłam drzwi i je zamknęłam. Następnie oparłam się o drzwi i dalej nie potrafiłam się uspokoić. Widziałam jak Harry schodził ze schodów. Wystraszony pobiegł do mnie
-Jezu Miley co ci się stało?!- pytał i przyglądał się mojej twarzy. Ja jeszcze bardziej płakałam.- Miley odpowiedz! Kto ci to zrobił?!
-B-Bill.... on... on mnie.. widział w parku... i .... chciał mnie... zgwałcić.- płakałam jeszcze bardziej. Harry się zdenerwował. Bardzo się zdenerwował.
-C-co? Zabiję gnoja! Uciekłaś czy....
-Uciekłam... Nie zdążył... Harry uspokój się.
-Jak ja mam się uspokoić?! On chciał ci zrobić krzywdę! Perrie!!
-Miley co ci się stało? Co się dzieje?
-Weź się nią zajmij ja muszę coś załatwić!
-Harry proszę nie! Harry nie rób nic złego proszę!- krzyczałam lecz on wyszedł.
-Miley o co chodzi? Wyjaśnisz mi?- zapytała Perrie.
-Tak.- poszłyśmy do mojego pokoju, Perrie opatrywała mi twarz a ja jej mówiłam co się stało.
*Harry*
Wkurzyłem się. Przysięgam że zabiję tego gnoja! Miley cierpiała. Nie mogę tego tak zastawić. Gdyby nie zdążyła uciec... nigdy bym sobie tego nie wybaczył. Z tego powodu że nie wiem gdzie mieszka postanowiłem iść do Lily. Wiem gdzie ona mieszka bo byłem u niej kiedyś. Zadzwoniłem do drzwi.
-Harry? Co ty tutaj robisz?- zapytała Lily
-Podasz mi adres od byłego Miley?
-Po co ci?
-Chciał zgwałcić Miley. Muszę mu dokopać
- Żartujesz?! Przylej mu tam porządnie. Wejdź- wszedłem do jej mieszkania i podała mi adres. Podziękowałem i pojechałem do wyznaczonego miejsca. Trasa trwała mi 20 minut. No nieźle. Zapukałem do drzwi. Otworzył ten dupek..
-Co ty tu robisz?!- zapytał
-Ja? Hmmm pomyślmy- powiedziałem i mu przywaliłem prosto w ryj. -Ty h**u co ty sobie myślisz?! Że możesz sobie nią tak rządzić?! Zabiję cię! Masz się od niej odwalić albo będzie jeszcze gorzej rozumiesz?!- Dalej go biłem. Nagle on mi przywalił z pięści. No i zaczęła się bójka.....
*Miley*
Uspokoiłam się już w miarę. Czekam teraz na Harrego. Zaczynam się bać. Nie ma go już 2 godziny. Nagle usłyszałam otwierające się drzwi. To był Harry... Był cały we krwi... I wkurzony.,.
-Harry...
-Musiałem....- powiedział a ja go przytuliłam. Łzy dalej mi leciały z oczu.-Przepraszam.- powiedział Harry
-Chodź muszę ci opatrzyć twarz.- powiedziałam szybko i poszliśmy do łazienki. Zaczęłam czyścić rany.
-Miley... powiedz co się dokładnie stało.- powiedział Harry.
-Poszłam do parku. Bill mnie zauważył i znowu zaczął gadać że będę jego. Ja się sprzeciwiałam i się wkurzył. Popchnął mnie na drzewo i się zaczynał dobierać.... Następnie go kopnęłam w krocze i uciekłam..- znowu kolejna łza wyleciała mi z oka. Harry momentalnie mnie przytulił
-Miley... tak bardzo przepraszam że nie byłem tak z tobą. Obiecuję że nigdy nie pozwolę cię skrzywdzić. Rozumiesz? Kocham cię i nie wybaczyłbym sobie tego jakby ci się coś stało.- łzy dalej mi leciały. Kochałam Harrego ponad wszystko. I wiem że przy nim jestem bezpieczna.
-Dziękuję.
-Tylko nie płacz już więcej. Jesteś już bezpieczna. - powiedział Harry a ja kiwnęłam głową i kontynuowałam opatrunek. Gdy skończyłam poszłam do łazienki się przebrać i wykąpać. Podczas kąpieli bardzo mocno szorowałam swoje ciało. Brzydziłam się jego dotykiem (Bill'ego). Płakałam i myślałam. To było straszne. Wyszłam z łazienki i widziałam jak Harry siedział na łóżku.
-Skarbie.... płakałaś?- nic nie powiedziałam tylko znowu się poryczałam. Harry podszedł do mnie i mnie mocno przytulił. Następnie usiedliśmy na łóżku.
-Ha-Harry... to jest takie trudne... To to było straszne... Ja się boję....
-Miley.. obiecuję że będę przy tobie przez ten czas i nic ci się nie stanie.
-Harry... nie miej tego za złe ale... uprzedzam że... będę się bała.. nawet twoich dotyków... Zrozum.. potrzebuję czasu.
-Dobrze. Rozumiem. Chodź. Musisz się wyspać. Zostawić się dzisiaj samą?
-Nie! Proszę.
-Dobrze.- powiedział i położył się obok mnie. Jednak i tak nie potrafiłam zasnąć.
*Harry*
Ciężko mi z tą wiadomością że Miley się nawet boi jak ja ją głaszcze itp. Ale rozumiem ją. Będę ją wspierać. Nie pozwolę aby była nieszczęśliwa.
--------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------
Hej misie! Muszę przyznać że dzisiaj mi się fajnie pisało ten rozdział ;D I mam prośbę. Chciałabym żeby ten kto czyta mój blog komentował. Szczerze co wam się nie podoba lub podoba itp. Zależy mi na tym i wiem że będę dalej pisać dla tych którzy czytają moje opowiadanie :) więc czekam na wasze opinie :*
PS. Nie obiecuję że rozdział może się pojawić jutro lub w niedzielę :)))
Wkurzyłem się. Przysięgam że zabiję tego gnoja! Miley cierpiała. Nie mogę tego tak zastawić. Gdyby nie zdążyła uciec... nigdy bym sobie tego nie wybaczył. Z tego powodu że nie wiem gdzie mieszka postanowiłem iść do Lily. Wiem gdzie ona mieszka bo byłem u niej kiedyś. Zadzwoniłem do drzwi.
-Harry? Co ty tutaj robisz?- zapytała Lily
-Podasz mi adres od byłego Miley?
-Po co ci?
-Chciał zgwałcić Miley. Muszę mu dokopać
- Żartujesz?! Przylej mu tam porządnie. Wejdź- wszedłem do jej mieszkania i podała mi adres. Podziękowałem i pojechałem do wyznaczonego miejsca. Trasa trwała mi 20 minut. No nieźle. Zapukałem do drzwi. Otworzył ten dupek..
-Co ty tu robisz?!- zapytał
-Ja? Hmmm pomyślmy- powiedziałem i mu przywaliłem prosto w ryj. -Ty h**u co ty sobie myślisz?! Że możesz sobie nią tak rządzić?! Zabiję cię! Masz się od niej odwalić albo będzie jeszcze gorzej rozumiesz?!- Dalej go biłem. Nagle on mi przywalił z pięści. No i zaczęła się bójka.....
*Miley*
Uspokoiłam się już w miarę. Czekam teraz na Harrego. Zaczynam się bać. Nie ma go już 2 godziny. Nagle usłyszałam otwierające się drzwi. To był Harry... Był cały we krwi... I wkurzony.,.
-Harry...
-Musiałem....- powiedział a ja go przytuliłam. Łzy dalej mi leciały z oczu.-Przepraszam.- powiedział Harry
-Chodź muszę ci opatrzyć twarz.- powiedziałam szybko i poszliśmy do łazienki. Zaczęłam czyścić rany.
-Miley... powiedz co się dokładnie stało.- powiedział Harry.
-Poszłam do parku. Bill mnie zauważył i znowu zaczął gadać że będę jego. Ja się sprzeciwiałam i się wkurzył. Popchnął mnie na drzewo i się zaczynał dobierać.... Następnie go kopnęłam w krocze i uciekłam..- znowu kolejna łza wyleciała mi z oka. Harry momentalnie mnie przytulił
-Miley... tak bardzo przepraszam że nie byłem tak z tobą. Obiecuję że nigdy nie pozwolę cię skrzywdzić. Rozumiesz? Kocham cię i nie wybaczyłbym sobie tego jakby ci się coś stało.- łzy dalej mi leciały. Kochałam Harrego ponad wszystko. I wiem że przy nim jestem bezpieczna.
-Dziękuję.
-Tylko nie płacz już więcej. Jesteś już bezpieczna. - powiedział Harry a ja kiwnęłam głową i kontynuowałam opatrunek. Gdy skończyłam poszłam do łazienki się przebrać i wykąpać. Podczas kąpieli bardzo mocno szorowałam swoje ciało. Brzydziłam się jego dotykiem (Bill'ego). Płakałam i myślałam. To było straszne. Wyszłam z łazienki i widziałam jak Harry siedział na łóżku.
-Skarbie.... płakałaś?- nic nie powiedziałam tylko znowu się poryczałam. Harry podszedł do mnie i mnie mocno przytulił. Następnie usiedliśmy na łóżku.
-Ha-Harry... to jest takie trudne... To to było straszne... Ja się boję....
-Miley.. obiecuję że będę przy tobie przez ten czas i nic ci się nie stanie.
-Harry... nie miej tego za złe ale... uprzedzam że... będę się bała.. nawet twoich dotyków... Zrozum.. potrzebuję czasu.
-Dobrze. Rozumiem. Chodź. Musisz się wyspać. Zostawić się dzisiaj samą?
-Nie! Proszę.
-Dobrze.- powiedział i położył się obok mnie. Jednak i tak nie potrafiłam zasnąć.
*Harry*
Ciężko mi z tą wiadomością że Miley się nawet boi jak ja ją głaszcze itp. Ale rozumiem ją. Będę ją wspierać. Nie pozwolę aby była nieszczęśliwa.
--------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------
Hej misie! Muszę przyznać że dzisiaj mi się fajnie pisało ten rozdział ;D I mam prośbę. Chciałabym żeby ten kto czyta mój blog komentował. Szczerze co wam się nie podoba lub podoba itp. Zależy mi na tym i wiem że będę dalej pisać dla tych którzy czytają moje opowiadanie :) więc czekam na wasze opinie :*
PS. Nie obiecuję że rozdział może się pojawić jutro lub w niedzielę :)))
sobota, 14 lutego 2015
Rozdział 17
*Miley*
Szczerze? No nie mam ochoty iść na tą całą rozprawę. Już trudno. Wszyscy już jesteśmy gotowi do wyjścia. Ja ubrałam się tak
Szczerze? No nie mam ochoty iść na tą całą rozprawę. Już trudno. Wszyscy już jesteśmy gotowi do wyjścia. Ja ubrałam się tak
Jechaliśmy dwoma autami. Ja z Harrym, Louisem. Zaynem i Perrie. Z 15 minut jechaliśmy. Następnie weszliśmy do budynku i czekaliśmy na korytarzu na zawołanie.
-Miley? Wszystko w porządku?- zapytał Harry
-Nie.... Wszystko przeze mnie. Przeze mnie mogłeś umrzeć a teraz siedzimy tu!
-Kotku... Ja nie żałuję że tak zrobiłem ratując ciebie. Nie obwiniaj się za to.- powiedział i pocałował mnie w czoło.
-Zapraszam.- powiedziała jakaś młoda kobieta prowadząc nas na salę. No to się zaczyna....
***
Jesteśmy już po tym wszystkim. Jestem szczęśliwa. Tego dupka skazali na 1,5 roku siedzenie w więzieniu. I dobrze mu tak.. Ale również jestem wzruszona tym co powiedział Harry na rozprawie...
Ja już powiedziałam to co miałam do powiedzenia. Teraz pewnie kolej na Harrego..
-Teraz bym chciał posłuchać pana Stylesa.- powiedział sędzia. Harry stanął- Z jakiego powodu pan uratował panią Hovver?
-Z jakiego powodu? Bo ją kocham. Nigdy bym sobie nie wybaczył tego jakby Miley nie było już z nami. To ona ma żyć i być szczęśliwa. Nie żałuję tego że wskoczyłem pod samochód. - łza wypłynęła mi z oka. Nigdy mi nikt takiego czegoś nie powiedział.- Kocham ją najbardziej na świecie i chcę być z nią szczęśliwy- tym razem spojrzał na mnie i się uśmiechnął. A mi kolejna łza wyleciała....
-Harry?
-Tak?
-Dziękuję. Też cię kocham- pocałowałam go.
-Jesteś dla mnie najważniejsza.- uśmiechnęłam się. Następnie pojechaliśmy do domu. Postanowiłam z Harrym nam wszystkim coś ugotować. Ale najpierw poszliśmy się przebrać w jakieś luźne ciuszki. Wszyscy poszli oglądać TV a my z Harrym poszliśmy gotować. Oczywiście nie odbyło się bez rzucania mąką oraz innym brudzeniem się. Po 2 godzinach ugotowaliśmy pyszną sałatkę z kurczakiem i kotlety Devolay.
Cały dzień nam przeminął przed telewizorem. Gdy cała reszta poszła do swoich pokoi my z Harrym jeszcze siedzieliśmy.
-Chciałabyś popływać?- zapytał się Harry
-Jasne.- powiedziałam i poszłam się przebrać w strój kąpielowy. Gdy poszłam na dół zauważyłam Harrego w kąpielówkach. No z tą klatą wyglądał... sexy? Hahah dokładnie.
- Wyglądasz ślicznie w tym stroju kochanie- pocałował mnie Harry.
-Dziękuję.- następnie wskoczyliśmy do basenu. Śmialiśmy się, wygłupialiśmy. Po godzinie pływania poszliśmy się przebrać. Ja przebrałam się w czarny podkoszulek i jeansowe, krótkie spodenki.
-Wróciłam.- powiedziałam do Harrego.
-Widzę- powiedział i się uśmiechnął. Usiadłam obok jego i przytuliłam się do jego klatki piersiowej.
-Kocham cię- nagle powiedział. A ja go pocałowałam. Harry odwzajemnił ten gest. Złapałam go za szyję a on mnie za talię. Podniósł mnie i posadził na jego kolana. Zauważyłam że powoli chciał ściągnąć mój podkoszulek. Jednak ja go powstrzymałam...
-Harry... bo muszę ci coś powiedzieć..
-Coś się stało?- wyglądał jakby... się przestraszył?
-Bo ja.... ja nigdy... tego nie robiłam..
-Rozumiem. Miley przepraszam nie powinienem...
-Harry nic się nie stało. Tylko to dla mnie za wcześnie. Przepraszam.
-Ty nie masz za co przepraszać. Rozumiem. Poczekam.- czy on powiedział... że poczeka? Czyli... jednak nie zależy mu tylko na stosunku. Co z tego powodu się cieszę.
-Dziękuję. Kocham cię- uśmiechnęłam się
-Ja ciebie też. Idziemy spać?
-Tak.- poszłam od razu do łózka byłam zmęczona...
*Harry*
Jaki ja jestem głupi! Ona biedna nie robiła tego a ja zmierzałem do tego kierunku. Ale będę czekać. Chcę być z nią szczęśliwy..... na zawsze... Tak.. to z nią chcę przeżyć resztę mojego życia. A tak po za tym.. to cieszę się że Miley chcę ze mną ten pierwszy raz przeżyć...
--------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------
HEJKA WAM! Jest 17! Już mam takie genialne pomysły na następny rozdział! ( No jak dla mnie xd)
KOMENTOWAĆ CZYTAĆ ! <3
sobota, 7 lutego 2015
Rozdział 16
*Miley*
Tydzień później
Dzisiaj są moje 18 urodziny. Dzisiaj również wracają moi rodzice. Jak się obudziłam była godzina 9:30. No nieźle. A jak z Harrym? Kocham go najbardziej na świecie. Nagle ktoś zapukał do moich drzwi.
-Proszę- powiedziałam a do pokoju weszli chłopcy oraz dziewczyny.
-Wszystkiego najlepszego!- wszyscy się ze mną tulili i życzenia składali. Od całej grupy dostałam piękny bukiet kwiatów.
-Mógłbym zostać sam z Miley?- zapytał Harry
-Jasne- powiedziała Perrie i wszyscy wyszli.
-Kochanie, wszystkiego najlepszego- powiedział i mnie pocałował- A to dla ciebie. Podarował mi małe pudełeczko. Otworzyłam je
To był piękny naszyjnik z serduszkiem. Był śliczny.
-Harry... dziękuję jest piękny.
-Odwróć się- zrobiłam to co mi kazał i zapiął go na szyi. Pocałowałam Harrego.
-Pamiętasz że jutro do sądu..- Właśnie jutro mamy iść do sądu w sprawie wypadku.
-Tak... Wiesz co ja pójdę się naszykować i przyjdę do was.
-Okej- pocałował mnie w czoło i wyszedł. A ja poszłam do łazienki się przebrać, pomalować oraz zrobić fryzurę. Wybrałam ten zestaw
(Naszyjnik od Harrego zamiast ten) Z tego powodu że są moje urodziny trzeba się ładnie ubrać. Poszłam na dół do całej grupy.
-Ślicznie wyglądasz- powiedział Harry a ja mu podziękowałam. Nagle zadzwonił dzwonek do drzwi. Otworzyłam je a w progu stała Lily
-Wszystkiego najlepszego Starucho!- przytuliła mnie
-A kto tu jest starszy ode mnie co ?- zaśmiałam się
-Haha bardzo śmieszne. To dla ciebie- podarowała mi większe pudełko. W nim znajdowały się nasze zdjęcia w ramkach. Nasze wakacje... szkoła... wygłupy.. wszystko.
-Lily dziękuję- przytuliłam się i dałam jej buziaka z policzek.
-Ej mam pomysł... Może urodziny Miley zrobimy tutaj? Zaprosimy rodzinę od niej.- zaproponował Liam
-Jeśli to nie problem.- powiedziałam,
-Nie no co ty żaden problem- uśmiechnął się Niall. A więc postanowiłam zadzwonić po rodziców i innych gości. Następnie zaczęłam gotować z Harrym. Tylko on ma umiejętności kucharskie.
Zajęło nam to 2,5 godziny. Goście zaczęli się zbierać. Kolejny dzwonek do drzwi. Tym razem otworzyłam ja. To byli rodzice
-Wszystkiego najlepszego kochanie-powiedziała mama i się ze mną przytuliła
-Sto lat- powiedział tata i również się ze mną przywitał
-To dla ciebie od nas- podarowali mi kopertę a w niej były 2 bilety na lot do Hiszpanii.
-Nie... to zdecydowanie za dużo nie mogę tego przyjąć
-Miley... jesteś pełnoletnia i możesz jechać z kimkolwiek chcesz
-Pomyślę.. chcę wam kogoś przedstawić. To jest Harry. Mój chłopak- miny rodziców... Bezcenne-Harry to moi rodzice.
-Miło mi państwa poznać- uśmiechnął się Harry
Wszyscy już siedzimy przy stole. Moi goście zaczęli się już zbierać o 20:00. Po 15 minutach już wszyscy wyszli oprócz naszej paczki i Lily.
-No to teraz czas na imprezę!!- krzyknął Lou
-To dziewczyny idziemy się przebrać- krzyknęła Perrie
Ja postanowiłam ubrać ten zestaw który dostałam od Perrie i Danielle.
-No to teraz czas na imprezę!!- krzyknął Lou
-To dziewczyny idziemy się przebrać- krzyknęła Perrie
Ja postanowiłam ubrać ten zestaw który dostałam od Perrie i Danielle.
Wszystkie już przygotowane zeszłyśmy na dół.
-Kochanie wyglądasz sexownie- zamruczał mi Harry do ucha a ja się uśmiechnęłam. Zaczęliśmy wszyscy tańczyć. Ja z Harrym to po prostu wywijaliśmy na "parkiecie". Zmęczeni usiedliśmy na krzesłach. Postanowiłam pogadać z Harrym o Hiszpanii.
-Harry?
-Tak?
-Chciałbyś jechać ze mną do Hiszpanii?
-Pewnie że tak. A co?
-Rodzice mi kupili dwa bilety na lot do Hiszpanii. Chciałabym jechać tam z tobą.
-Świetnie.- uśmiechnął się i mnie pocałował.
Impreza zakończyła się dopiero o 2:55. No nieźle! Trochę wypiłam ale nie za dużo. Jutro jest te spotkanie ze sądem.
-Harry idziemy spać?- zapytałam
-Tak. Chodź.- ja poszłam do łazienki się przebrać i umyć. Gdy wróciłam do pokoju Harry leżał już w łóżku. Położyłam się oraz przytuliłam się do Harrego
-Dobranoc
-Dobranoc kochanie.
--------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------
Heej wam! <3 jest już 16 :o Tydzień minął a ja już mam dość!
Trudno -,-
KOMENTOWAĆ MISIE! <3333
wtorek, 3 lutego 2015
Rozdział 15
*Miley*
Coś mnie musnęło na policzku. A może ktoś? Zaczęłam się kręcić i pomału otwierać oczy. Jeszcze spałam więc się nie dziwcie. Pomału ogarniam sytuację. Patrzę a tu przede mną HARRY?! Czy to jakiś sen? Niech mnie ktoś uszczypnie!
-Harry?
-Nie, Święty Mikołaj- powiedział Harry i się zaczął śmiać a ja jak poparzona od razu go przytuliłam z całej siły. Co prawda widziałam go wczoraj ale i tak za nim tęskniłam.
-Miley.. trochę boli
-Jezu przepraszam. Co ty tu robisz? Przecież miałeś wyjść za 3 dni!
-Chciałem ci zrobić niespodziankę.
-Najlepsza niespodzianka do tej pory- uśmiechnęłam się do niego i go jeszcze raz przytuliłam.- Chłopcy wiedzą że jesteś?
-Tak. I dzisiaj będę musiał iść na ten komisariat.
-Pojadę z tobą
-Miley.... To co powiedziałaś w szpitalu.. to... jest jeszcze aktualne?- uśmiechnął się do mnie. Bardzo dobrze wiedziałam o co mu chodzi... Nic nie powiedziałam tylko od razu go pocałowałam. Harry odwzajemnił pocałunek. Ta chwila mogła trwać wiecznie gdyby nie ten idiota Louis!!
-Uuuuuuu no przykro mi gołąbeczki ale śniadanie czeka i nie mam zamiaru czekać na was aż zejdziecie na dół.
-Wynocha z mojego pokoju Lou!- krzyknęłam. Ale z rozbawieniem chociaż starałam się być poważna.
-No spokojnie! Już wychodzę!
-Wow. Pierwszy raz cię widziałam w takiej akcji!- zaśmiał się a ja z nim
-No wiesz... Trzeba niekiedy temu kretynowi wytłumaczyć że się puka
-Heh...Miley... Muszę ci coś powiedzieć... Kiedy pierwszy raz cię spotkałem... Od tej chwili już coś do ciebie czułem... Spodobałaś mi się.. Chcę... żebyś była moja.. tylko moja... Chcę cię codziennie tulić, całować... Chcę się budzić przy tobie.... Miley.. zostaniesz moją dziewczyną?- on chce żebym była jego..... dziewczyną.... on chce mnie mieć.... łza mi w oku kręciła...
-Harry.... tak... chcę być twoją dziewczyną- powiedziałam i przytuliłam Harrego. Następnie go pocałowałam. Ten pocałunek był namiętny.. czuły..z MIŁOŚCIĄ jaką do niego czułam a on do mnie... Oderwaliśmy się od siebie i poszliśmy na dół. Trzymaliśmy się za ręce. Gdy nasza paczka nas zobaczyła od razu wiedzieli o co chodzi. Wszyscy przyszli i zaczęli nam "gratulować". Następnie chłopcy poszli oglądać telewizję a ja z Harrym postanowiliśmy jechać na ten komisariat. Do budynku poszłam z Harrym a później czekałam na niego na korytarzu. Czekałam na niego 15 minut. Gdy wyszedł postanowiliśmy jechać z powrotem do domu. Od razu poszliśmy do mojego pokoju. Położyliśmy się na plecach. Byłam przytulona do torsu Harrego.
-Kocham cię- nagle powiedział Harry
-Ja ciebie też kocham- pocałowałam go. Byłam strasznie szczęśliwa. Oby tak było na zawsze...
--------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------
Wiem krótki :/ Przez tą szkołę mi się pomysły gdzieś zadziały xDD postanowiłam że rozdziały będę dawać w weekendy. I dziękuję wam! Mam już powyżej 1000 wyświetleń!! :oo DZIĘKUJĘ!! <33
Coś mnie musnęło na policzku. A może ktoś? Zaczęłam się kręcić i pomału otwierać oczy. Jeszcze spałam więc się nie dziwcie. Pomału ogarniam sytuację. Patrzę a tu przede mną HARRY?! Czy to jakiś sen? Niech mnie ktoś uszczypnie!
-Harry?
-Nie, Święty Mikołaj- powiedział Harry i się zaczął śmiać a ja jak poparzona od razu go przytuliłam z całej siły. Co prawda widziałam go wczoraj ale i tak za nim tęskniłam.
-Miley.. trochę boli
-Jezu przepraszam. Co ty tu robisz? Przecież miałeś wyjść za 3 dni!
-Chciałem ci zrobić niespodziankę.
-Najlepsza niespodzianka do tej pory- uśmiechnęłam się do niego i go jeszcze raz przytuliłam.- Chłopcy wiedzą że jesteś?
-Tak. I dzisiaj będę musiał iść na ten komisariat.
-Pojadę z tobą
-Miley.... To co powiedziałaś w szpitalu.. to... jest jeszcze aktualne?- uśmiechnął się do mnie. Bardzo dobrze wiedziałam o co mu chodzi... Nic nie powiedziałam tylko od razu go pocałowałam. Harry odwzajemnił pocałunek. Ta chwila mogła trwać wiecznie gdyby nie ten idiota Louis!!
-Uuuuuuu no przykro mi gołąbeczki ale śniadanie czeka i nie mam zamiaru czekać na was aż zejdziecie na dół.
-Wynocha z mojego pokoju Lou!- krzyknęłam. Ale z rozbawieniem chociaż starałam się być poważna.
-No spokojnie! Już wychodzę!
-Wow. Pierwszy raz cię widziałam w takiej akcji!- zaśmiał się a ja z nim
-No wiesz... Trzeba niekiedy temu kretynowi wytłumaczyć że się puka
-Heh...Miley... Muszę ci coś powiedzieć... Kiedy pierwszy raz cię spotkałem... Od tej chwili już coś do ciebie czułem... Spodobałaś mi się.. Chcę... żebyś była moja.. tylko moja... Chcę cię codziennie tulić, całować... Chcę się budzić przy tobie.... Miley.. zostaniesz moją dziewczyną?- on chce żebym była jego..... dziewczyną.... on chce mnie mieć.... łza mi w oku kręciła...
-Harry.... tak... chcę być twoją dziewczyną- powiedziałam i przytuliłam Harrego. Następnie go pocałowałam. Ten pocałunek był namiętny.. czuły..z MIŁOŚCIĄ jaką do niego czułam a on do mnie... Oderwaliśmy się od siebie i poszliśmy na dół. Trzymaliśmy się za ręce. Gdy nasza paczka nas zobaczyła od razu wiedzieli o co chodzi. Wszyscy przyszli i zaczęli nam "gratulować". Następnie chłopcy poszli oglądać telewizję a ja z Harrym postanowiliśmy jechać na ten komisariat. Do budynku poszłam z Harrym a później czekałam na niego na korytarzu. Czekałam na niego 15 minut. Gdy wyszedł postanowiliśmy jechać z powrotem do domu. Od razu poszliśmy do mojego pokoju. Położyliśmy się na plecach. Byłam przytulona do torsu Harrego.
-Kocham cię- nagle powiedział Harry
-Ja ciebie też kocham- pocałowałam go. Byłam strasznie szczęśliwa. Oby tak było na zawsze...
--------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------
Wiem krótki :/ Przez tą szkołę mi się pomysły gdzieś zadziały xDD postanowiłam że rozdziały będę dawać w weekendy. I dziękuję wam! Mam już powyżej 1000 wyświetleń!! :oo DZIĘKUJĘ!! <33
niedziela, 1 lutego 2015
Informacja 2
Z tego powodu że od jutra mam szkołę -,- to rozdziały będą się pokazywać rzadziej :c
Dzisiaj nie daję rozdziału od razu informuję!!
<3
Dzisiaj nie daję rozdziału od razu informuję!!
<3
sobota, 31 stycznia 2015
Rozdział 14
*Miley*
Poprosiłam Nialla by mnie podwiózł na komisariat. Nie bałam się ani trochę. A dlaczego? Bo nic złego nie zrobiłam. To ten debil jest ślepy i nie umie się zatrzymywać przed pasami! Teraz dla mnie Harry jest ważny. Kocham go najbardziej na świecie. A on mnie... W tej chwili jestem chyba najszczęśliwszą osobą na świecie! Harremu nic złego nie dolega. To najważniejsze. Po 15 minutach dojechaliśmy na miejsce. Niall postanowił na mnie poczekać w samochodzie. A ja poszłam w stronę wejścia.
-Pani Hover?- zapytał jakiś policjant
-Tak.
-Proszę ze mną- powiedział a ja szłam za nim. Zaprowadził mnie do pewnego pomieszczenia gdzie siedział ten sam policjant który był w szpitalu.
-Niech pani usiądzie- usiadłam przy małym, metalowym stoliku naprzeciwko policjanta
-Zadam pani kilka pytań w sprawie wypadku. Dlaczego pani się śpieszyła na tych pasach- serio? Interesują cię te pytania człowieku?!
-Zapomniałam okulary z knajpki.
-Patrzyła pani przynajmniej czy nie jedzie jakiś samochód?
-No tak. Zerknęłam i pobiegłam. Dopiero w połowie drogi mój przyjaciel krzyknął moje imię i się odwróciłam i wtedy zauważyłam samochód. On przybiegł i mnie popchnął a sam trawił na maskę samochodu.- tak powiedziałam przyjaciel... Nie jestem pewna czy z nami będzie coś więcej...
-Hmm... Powinna pani bardziej uważać na pasach. Ale jak pani dopiero zobaczyła w połowie jak wyjeżdża samochód to rzeczywiście to jest wina kierowcy..- no co ty nie powiesz?
-Dostanie jakąś kare?
-To już zależy od sądu.- od... sądu?
-Kiedy ma być wyrok kary?
-Przyjdzie do pani list z powiadomieniem.
-No dobrze. Mogę już wyjść?
-Tak. Do widzenia- nie pożegnałam się już. Wyszłam z budynku i weszłam do samochodu Nialla.
-I jak było?- zapytał
-Normalnie. Ten policjant i zadawał pytania a ja mu odpowiadałam. Jeszcze przyjdzie list na temat sądu.
-No to nieźle. Jedziemy do domu?- chciałam jeszcze jechać do Harrego. Ale jestem zmęczona. Zadzwonię do niego. Muszę też do Lily zadzwonić!
-Do domu. Jutro pojadę do Harrego. Gdy weszliśmy do domu już wszyscy byli w domu. Postanowiłam iść do pokoju i zadzwonić najpierw do Harrego, Minęły 4 sygnały zanim odebrał.
-Halo?
-Cześć Harry. Jak się czujesz?
-Hej Miley. Boli.
-Kiedy wyjdziesz za szpitala?
-Lekarz powiedział że chyba za 3 dni.
-To i tak dobrze. Byłam dzisiaj na komisariacie.
-I jak?
-Policjant mi zadawał pytania. Ja odpowiadałam. Oczywiście będzie sąd. Ty pewnie jak wyjdziesz ze szpitala to też będziesz pytany.
-Wiem. Przyszedł dzisiaj i mnie poinformował że jak wyjdę to mam jechać na komisariat. Co będzie to będzie. I tak nie żałuję tego co zrobiłem.
-Harry.. Mogłeś umrzeć...
-Miley.. Ale nie wyobrażałbym sobie życia bez ciebie.
-Harry dziękuję. Będę już kończyła jutro przyjadę do ciebie.
-Cieszę się. I.. tęsknię.
-Ja też. Pa- rozłączyłam się. Harry za mną... tęskni... To było miłe..i te "Nie wyobrażam sobie życia bez ciebie". Postanowiłam teraz zadzwonić do Lily. Ona to odebrała już po 2 sygnale...
-Halo? Miley? Ty żyjesz? Co się dzieje dlaczego nie dzwonisz?
-Ty też nie dzwonisz Lily.- HA! Teraz ją zgasiłam!
-Dzięki. No gadaj co tam u ciebie?
-Przyjedź do domu chłopaków to ci wszystko opowiem.
-No ok. To do zobaczenia- powiedziała i się rozłączyła. Po 5 minutach usłyszałam dzwonek do drzwi. Pobiegłam otworzyć.
-Czeeeść!- przywitałam się z Lily i weszła do środka. Wszyscy byli w swoich pokojach gdy nagle przyszedł Louis.
-Lily? Cześć...- powiedział Louis
-Emm. Cześć Louis. widziałam że byli zamieszani całą sytuacją
-To my idziemy do mnie- powiedziałam i poszłyśmy do mojego pokoju.
-To opowiadaj Miley!- więc zaczęłam jej opowiadać wszystko od początku...
-Jezuu.. będziecie razem prawda?- zapytała Lily. Widziałam w jej oczach łzy jak się dowiedziała co zrobił dla mnie Harry.
-Nie wiem...
-Na pewno będziecie. Będę się już zbierać
-Odprowadzę cię do drzwi.- poszłam z nią do drzwi i zauważyłam Louisa siedzącego na kanapie. Podszedł do nas i się zapytał
-Lily mogę z tobą pogadać?
-To ja was zostawiam.. Do zobaczenia Lily- pożegnałam się i poszłam do łazienki. Było późno więc postanowiłam wziąć szybki prysznic oraz przebrać się w piżamę. Położyłam się i myślałam o Harrym...
--------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------
Heeej wam! Dziękuję za miłe komentarze w poprzednim rozdziale! <3 (oczywiście za inne też :D) Dzisiaj trochę mniej Harrego. :)
Komentować misie <3
Poprosiłam Nialla by mnie podwiózł na komisariat. Nie bałam się ani trochę. A dlaczego? Bo nic złego nie zrobiłam. To ten debil jest ślepy i nie umie się zatrzymywać przed pasami! Teraz dla mnie Harry jest ważny. Kocham go najbardziej na świecie. A on mnie... W tej chwili jestem chyba najszczęśliwszą osobą na świecie! Harremu nic złego nie dolega. To najważniejsze. Po 15 minutach dojechaliśmy na miejsce. Niall postanowił na mnie poczekać w samochodzie. A ja poszłam w stronę wejścia.
-Pani Hover?- zapytał jakiś policjant
-Tak.
-Proszę ze mną- powiedział a ja szłam za nim. Zaprowadził mnie do pewnego pomieszczenia gdzie siedział ten sam policjant który był w szpitalu.
-Niech pani usiądzie- usiadłam przy małym, metalowym stoliku naprzeciwko policjanta
-Zadam pani kilka pytań w sprawie wypadku. Dlaczego pani się śpieszyła na tych pasach- serio? Interesują cię te pytania człowieku?!
-Zapomniałam okulary z knajpki.
-Patrzyła pani przynajmniej czy nie jedzie jakiś samochód?
-No tak. Zerknęłam i pobiegłam. Dopiero w połowie drogi mój przyjaciel krzyknął moje imię i się odwróciłam i wtedy zauważyłam samochód. On przybiegł i mnie popchnął a sam trawił na maskę samochodu.- tak powiedziałam przyjaciel... Nie jestem pewna czy z nami będzie coś więcej...
-Hmm... Powinna pani bardziej uważać na pasach. Ale jak pani dopiero zobaczyła w połowie jak wyjeżdża samochód to rzeczywiście to jest wina kierowcy..- no co ty nie powiesz?
-Dostanie jakąś kare?
-To już zależy od sądu.- od... sądu?
-Kiedy ma być wyrok kary?
-Przyjdzie do pani list z powiadomieniem.
-No dobrze. Mogę już wyjść?
-Tak. Do widzenia- nie pożegnałam się już. Wyszłam z budynku i weszłam do samochodu Nialla.
-I jak było?- zapytał
-Normalnie. Ten policjant i zadawał pytania a ja mu odpowiadałam. Jeszcze przyjdzie list na temat sądu.
-No to nieźle. Jedziemy do domu?- chciałam jeszcze jechać do Harrego. Ale jestem zmęczona. Zadzwonię do niego. Muszę też do Lily zadzwonić!
-Do domu. Jutro pojadę do Harrego. Gdy weszliśmy do domu już wszyscy byli w domu. Postanowiłam iść do pokoju i zadzwonić najpierw do Harrego, Minęły 4 sygnały zanim odebrał.
-Halo?
-Cześć Harry. Jak się czujesz?
-Hej Miley. Boli.
-Kiedy wyjdziesz za szpitala?
-Lekarz powiedział że chyba za 3 dni.
-To i tak dobrze. Byłam dzisiaj na komisariacie.
-I jak?
-Policjant mi zadawał pytania. Ja odpowiadałam. Oczywiście będzie sąd. Ty pewnie jak wyjdziesz ze szpitala to też będziesz pytany.
-Wiem. Przyszedł dzisiaj i mnie poinformował że jak wyjdę to mam jechać na komisariat. Co będzie to będzie. I tak nie żałuję tego co zrobiłem.
-Harry.. Mogłeś umrzeć...
-Miley.. Ale nie wyobrażałbym sobie życia bez ciebie.
-Harry dziękuję. Będę już kończyła jutro przyjadę do ciebie.
-Cieszę się. I.. tęsknię.
-Ja też. Pa- rozłączyłam się. Harry za mną... tęskni... To było miłe..i te "Nie wyobrażam sobie życia bez ciebie". Postanowiłam teraz zadzwonić do Lily. Ona to odebrała już po 2 sygnale...
-Halo? Miley? Ty żyjesz? Co się dzieje dlaczego nie dzwonisz?
-Ty też nie dzwonisz Lily.- HA! Teraz ją zgasiłam!
-Dzięki. No gadaj co tam u ciebie?
-Przyjedź do domu chłopaków to ci wszystko opowiem.
-No ok. To do zobaczenia- powiedziała i się rozłączyła. Po 5 minutach usłyszałam dzwonek do drzwi. Pobiegłam otworzyć.
-Czeeeść!- przywitałam się z Lily i weszła do środka. Wszyscy byli w swoich pokojach gdy nagle przyszedł Louis.
-Lily? Cześć...- powiedział Louis
-Emm. Cześć Louis. widziałam że byli zamieszani całą sytuacją
-To my idziemy do mnie- powiedziałam i poszłyśmy do mojego pokoju.
-To opowiadaj Miley!- więc zaczęłam jej opowiadać wszystko od początku...
-Jezuu.. będziecie razem prawda?- zapytała Lily. Widziałam w jej oczach łzy jak się dowiedziała co zrobił dla mnie Harry.
-Nie wiem...
-Na pewno będziecie. Będę się już zbierać
-Odprowadzę cię do drzwi.- poszłam z nią do drzwi i zauważyłam Louisa siedzącego na kanapie. Podszedł do nas i się zapytał
-Lily mogę z tobą pogadać?
-To ja was zostawiam.. Do zobaczenia Lily- pożegnałam się i poszłam do łazienki. Było późno więc postanowiłam wziąć szybki prysznic oraz przebrać się w piżamę. Położyłam się i myślałam o Harrym...
--------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------
Heeej wam! Dziękuję za miłe komentarze w poprzednim rozdziale! <3 (oczywiście za inne też :D) Dzisiaj trochę mniej Harrego. :)
Komentować misie <3
środa, 28 stycznia 2015
Rozdział 13
*Miley*
-Haryyy!!!!!!- krzyknęłam... lecz on już nie zareagował.....
Jak najszybciej podbiegłam do niego łapiąc go za głowę. Była cała zakrwawiona. Łzy leciały mi jak z wodospadu.
-Dzwońcie na pogotowie!!- krzyknęłam do reszty
-Danielle już dzwoni- Powiedział Liam. Po 5 minutach zjawiła się karetka.
-Proszę się odsunąć!- krzyknął do mnie lekarz a ja nie chciałam odejść. Dopiero Louis mnie zabrał z tego miejsca. Zabierali go do wozu.
-Nagle ona wyskoczyła mi na ulicę a później on...- tłumaczył kierowca który przejechał Harrego. A ja się wściekłam.....
-Że co?! Trzeba było patrzeć czy na pasach ktoś nie łazi! Ślepoto jedna!- chciałam już mu przywalić lecz Louis znowu mnie pociągnął
-Jutro poproszę pana oraz panią na komisariat.- wskazał na mnie i na tego cholernego dupka.
-Jedziemy do szpitala!- krzyknęłam do chłopaków.
-Powinnaś odpocząć... Jutro do niego zajrzymy- powiedział Zayn. No nieee... tego już za wiele!
-Że co?! Zayn czy ty siebie słyszysz?! To twój przyjaciel! Nawet nie wiesz czy przeżyje! Widziałeś w jakim on był stanie?! Louis proszę cię jedź ze mną.
-No dobrze- wsiedliśmy do samochodu bruneta i odjechaliśmy w kierunku do szpitala. Byłam cała zapłakana i roztrzęsiona. Nie wyobrażam sobie jakby Harry nie przeżył.... Po 10 minut byliśmy na miejscu. Ja od razu wyskoczyłam z auta i pobiegłam w stronę recepcji.
-Harry Styles przed chwilą tutaj trafił. Miał wypadek. Samochód go potrącił. Mogę się dowiedzieć co z nim i gdzie w tej chwili jest?- zapytałam jednych tchem.
-Pan Styles ma teraz operację na 3 piętrze numer pomieszczenia to 23.
-Dziękuję.- od razu pobiegłam w kierunku schodów. Nie miałam czasu na stanie w windzie. Louis za mną biegł. Gdy znalazłam salę na której był operowany Harry nie widziałam nikogo na korytarzu. Pewnie wszyscy tam są...
-Odpocznij trochę- powiedział Louis. Usiadłam. Byłam załamana. Czekaliśmy tak z 2 godziny z Louisem aż ktoś wyjdzie z sali. Zaczynałam się robić nerwowa. Wreszcie wyszedł pewnie lekarz.
-Co z nim? Przeżyje?- zapytałam
-Operacja jeszcze nie skończona... Są słabe szanse na to czy przeżyje. Można powiedzieć że ma "rozwaloną" czaszkę na tylnej stronie.
-A... jeśli przeżyje... to straci pamięć?
- Raczej nie. Ale i tak trudno nam zapanować nad tą sytuacją. Staramy się z całej siły. Niech pani będzie dobrej myśli.- powiedział lekarz i wrócił na salę operacyjną. A ja? Myślałam że zemdleję na słowa lekarza "są słabe szansę na to czy przeżyje"... Nie.. on musi żyć.. Ja... ja nie wiem co zrobię jak jego już... Nie będzie.... W tej chwili uświadomiłam sobie że on jest dla mnie BARDZO ważny. Jaka ja byłam głupia... On coś do mnie czuł a ja go odtrąciłam... Jak go stracę to będę żałować do końca życia! Płakałam... strasznie płakałam... Jak Lou to widział to od razu podszedł i mnie przytulił.
-Miley... będzie dobrze..
-A jak nie? A jak go stracimy Louis?- zaczęłam bardziej płakać.. Czekaliśmy znowu z 1,5 godziny. Wyszedł lekarz...
-Bardzo mi przykro..- 3 słowa...... tak bardzo bolały.... straciłam.... straciłam go..... mojego Harrego.... STRACIŁAM! DLACZEGO?! DLACZEGO ON A NIE JA?! Nagle czułam jak słabnę Lou mnie podniósł.. Później szłam.... korytarzem.. słyszałam krzyki Lou
-Jak to?! Nie umiecie już ratować ludzi?! Jak to nie żyje?!- krzyczał.... a ja szłam.. wyszłam... i szłam... Łzy leciały mi z oczu.. Weszłam do domu chłopaków.
-Miley? Miley co się dzieję?! Co z Harrym?!- krzyczał Liam
-Nie ma go... nie żyje...- powiedziałam ledwo słysząc... widziałam tylko wielkie zaskoczenie na twarzach...a ja poszłam do łazienki... po co w akurat do niej? Bo tam mi coś pomoże... Żyletka... krew.. cięcia... ból... nie ma go.... Harry....
-Harryyyy!!!- zaczęłam krzyczeć i płakać.. nic się dla mnie nie liczyło nic!! Zayn wszedł do łazienki
- Przynieście bandaż!- krzyknął do reszty a ja dalej płakałam.- Miley... wszystko będzie w porządku..- wziął mnie na ręce i zaniósł do pokoju. Zawijał mi rękę a mi co raz bardziej się oczy zamykały....
Obudziłam się..... Oczy były opuchnięte... ręka bolała.. a ja? Załamana... Harrego już nie ma...
..Teraz wiem jak ja go... kocham... tak kocham go.... zakochałam się.... Słyszałam na dole dźwięk telefonu. Nie miałam ochoty schodzić ani odbierać. Niall odebrał. Po 5 minutach wskoczył mi do pokoju
-Miley! Fałszywy alarm! Harry żyje! Rozumiesz żyje! Jego serce bije Miley!- Żyje... Harry... żyje. Od razu wyskoczyłam z łóżka i nawet nie było dla mnie ważne że jestem wczorajszych ubraniach.
-Jedziemy do szpitala!- krzyknęłam i tym razem wszyscy jechaliśmy. Pobiegłam do recepcji.
-Harry Styles. Numer sali bardzo proszę.- poprosiłam panią za barierką.
-2 piętro numer 15.- od razu pobiegłam po schodach na drugie piętro. Znalazłam salę oraz lekarza.
-Dzień dobry.- powiedziałam
-Dzień dobry. Bardzo przepraszam za całe zamieszanie. Podczas gdy pani i pani kolega wyszliście to maszyna dała znak że pacjentowi bije serce. Dokończyliśmy spokojnie operację i przeżył- uśmiechnął się
-Mogę do niego wejść?
-Ale na chwilkę. I proszę go nie budzić. Teraz śpi.- weszłam do sali. Harry leżał na łóżku. Głowę miał zawiniętą bandażem i miał kilka zadrapań na ciele. Jak zobaczyłam w jakim on jest stanie łza poleciała mi po policzku. A on to zrobił dla mnie... By mnie ratować... Usiadłam na krześle obok łóżka. Delikatnie wzięłam rękę Harrego. Czułam jak się rusza. Chyba się budzi.
-Miley?- zapytał Harry ledwym głosem
-Harry... Dlaczego? Dlaczego zaryzykowałeś swoje życie dla mnie?- kolejna łza mi poleciała po policzku
-Musiałem...
-Mogłeś umrzeć!
-Nigdy bym nie żałował oddać swego życia dla ciebie.. Miley... Ja cię kocham... nie wyobrażam sobie życia bez ciebie rozumiesz? Dlatego.. dlatego to zrobiłem..- Harry mnie kocha? On mnie kocha... zrobił to z miłości do mnie.... Kolejna łza mi wyleciała z oka...
-Harry... kiedy lekarz mi powiedział że niby umarłeś.... byłam załamana... wtedy zdałam sobie sprawę że jesteś dla mnie najważniejszy.... Harry ja też cię kocham. Dziękuję.- Gdy Harry usłyszał moje słowa od razu się odwrócił i uśmiechnął a ja do niego.
-Przepraszam bardzo ale pani musi już wyjść.- powiedziała pani lekarz.
-Do zobaczenia jutro Harry- pocałowałam go w policzek
-Pa Miley- wyszłam z sali i nagle pojawił się policjant
-Możemy panią prosić na rozmowę?- no to pięknie....
--------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------
Pomimo że nie było 5 komentarzy :ccc to dałam ten rozdział. Czy ktoś czyta wogule moje opowiadanie??? :ccc
Następny rozdział pojawi się w sobotę!!!
Obudziłam się..... Oczy były opuchnięte... ręka bolała.. a ja? Załamana... Harrego już nie ma...
..Teraz wiem jak ja go... kocham... tak kocham go.... zakochałam się.... Słyszałam na dole dźwięk telefonu. Nie miałam ochoty schodzić ani odbierać. Niall odebrał. Po 5 minutach wskoczył mi do pokoju
-Miley! Fałszywy alarm! Harry żyje! Rozumiesz żyje! Jego serce bije Miley!- Żyje... Harry... żyje. Od razu wyskoczyłam z łóżka i nawet nie było dla mnie ważne że jestem wczorajszych ubraniach.
-Jedziemy do szpitala!- krzyknęłam i tym razem wszyscy jechaliśmy. Pobiegłam do recepcji.
-Harry Styles. Numer sali bardzo proszę.- poprosiłam panią za barierką.
-2 piętro numer 15.- od razu pobiegłam po schodach na drugie piętro. Znalazłam salę oraz lekarza.
-Dzień dobry.- powiedziałam
-Dzień dobry. Bardzo przepraszam za całe zamieszanie. Podczas gdy pani i pani kolega wyszliście to maszyna dała znak że pacjentowi bije serce. Dokończyliśmy spokojnie operację i przeżył- uśmiechnął się
-Mogę do niego wejść?
-Ale na chwilkę. I proszę go nie budzić. Teraz śpi.- weszłam do sali. Harry leżał na łóżku. Głowę miał zawiniętą bandażem i miał kilka zadrapań na ciele. Jak zobaczyłam w jakim on jest stanie łza poleciała mi po policzku. A on to zrobił dla mnie... By mnie ratować... Usiadłam na krześle obok łóżka. Delikatnie wzięłam rękę Harrego. Czułam jak się rusza. Chyba się budzi.
-Miley?- zapytał Harry ledwym głosem
-Harry... Dlaczego? Dlaczego zaryzykowałeś swoje życie dla mnie?- kolejna łza mi poleciała po policzku
-Musiałem...
-Mogłeś umrzeć!
-Nigdy bym nie żałował oddać swego życia dla ciebie.. Miley... Ja cię kocham... nie wyobrażam sobie życia bez ciebie rozumiesz? Dlatego.. dlatego to zrobiłem..- Harry mnie kocha? On mnie kocha... zrobił to z miłości do mnie.... Kolejna łza mi wyleciała z oka...
-Harry... kiedy lekarz mi powiedział że niby umarłeś.... byłam załamana... wtedy zdałam sobie sprawę że jesteś dla mnie najważniejszy.... Harry ja też cię kocham. Dziękuję.- Gdy Harry usłyszał moje słowa od razu się odwrócił i uśmiechnął a ja do niego.
-Przepraszam bardzo ale pani musi już wyjść.- powiedziała pani lekarz.
-Do zobaczenia jutro Harry- pocałowałam go w policzek
-Pa Miley- wyszłam z sali i nagle pojawił się policjant
-Możemy panią prosić na rozmowę?- no to pięknie....
--------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------
Pomimo że nie było 5 komentarzy :ccc to dałam ten rozdział. Czy ktoś czyta wogule moje opowiadanie??? :ccc
Następny rozdział pojawi się w sobotę!!!
wtorek, 27 stycznia 2015
Rozdział 12
*Niall*
Gdy patrzałem na zegarek była godzina 11:30. No nieźle. Głowa mnie bolała strasznie. Nie raz tak miałem. Chciałem wstać i czegoś się napić. Miałem mega kaca. Złapałem się za głowę i nagle poczułem ból na policzku. Czułem zadrapania. A oko jeszcze gorzej bolało. Podszedłem chwiejącym się krokiem do lustra które stało w salonie. Gdy zobaczyłem swoją twarz myślałem że zemdleję. Wystraszyłem się samego siebie! Oko było całe sine, prawie że czarne. Zakrwawiona twarz, pewno ran.. A najgorsze jest to że nic nie pamiętam. Aż tak było źle?! Słyszałem jakieś szepty z kuchni. Podszedłem bliżej. Coś było wypowiedziane o mnie. Głosy pochodziły od Harrego i Miley.. Nie wytrzymałem i krzyknąłem
-Czy możecie mi powiedzieć co się stało na mojej twarzy?!- widziałem zaskoczenie na twarzy Harrego. O co tu do cholery chodzi?! Co ja zrobiłem że tak oberwałem?!
-Niall.. Uspokój się..- powiedziała Miley. Tylko że jak ja mam się uspokoić?!
-Nie! Za co oberwałem?!
-Dobierałeś się do Miley i ci przylałem pasuje?!- krzyknął do mnie Harry a ja stałem w miejscu i byłem w szoku. Ja?! Jezu przegiąłem.
-Miley.. Przepraszam. Ja nic nie pamiętam. Ale pomimo wybaczysz?
-Tak Niall ja też nic nie pamiętam- zaśmiała się i przytuliliśmy się, tak z boku zauważyłem że Harry wyszedł z kuchni. Chyba zazdrosny...
*Harry*
Gdy zobaczyłem jak Niall się tuli z Miley, byłem nie wiem... zazdrosny? Zły? Nie wytrzymałem i wyszedłem z kuchni. Co raz bardziej mi się podoba Miley. Chcę żeby była moja. Chcę ją chronić, przytulać, całować, rozpieszczać... Zawsze to tylko podrywałem dziewczyny one nic dla mnie nie znaczyły. Ale ona jest inna... Wiem jedno... Muszę ją zdobyć..
*Miley*
Poszliśmy z Niallem do salonu. Louis się pomału budził.
-Jezuu- wymamrotał. Chyba głowa go męczy
-Hahahahahahaha- Niall nie wytrzymał i wybuchnął śmiechem widząc Louisa w bitej śmietanie. Mi się też chciało śmiać ale jeszcze się powstrzymałam...
-Co ci Niall?- zapytał Lou
-To chyba tobie co się stało.
-Co?- Lou wstał i podszedł do lustra....
-Kto mi to zrobił?!
-Czyżby Lou zrobił się niegrzeczny?- skomentował Zayn a my wszyscy się zaśmialiśmy.
-Bardzo śmieszne!- powiedział Louis i poszedł do łazienki to zmyć.
-To co dzisiaj robimy?- zapytałam
- Idziemy na jakieś lody? A później możemy pospacerować po Londynie.- zaproponował Liam
-Dla mnie bomba!- krzyknął Harry
-A więc o której?- zapytałam
-Może o 14:00? Niech każdy jeszcze dojdzie do siebie i się naszykuje.- tak jak Liam powiedział każdy poszedł do swojego pokoju. Ja postanowiłam się przebrać w inne ciuchy. Wybrałam ten zestaw
Gdy patrzałem na zegarek była godzina 11:30. No nieźle. Głowa mnie bolała strasznie. Nie raz tak miałem. Chciałem wstać i czegoś się napić. Miałem mega kaca. Złapałem się za głowę i nagle poczułem ból na policzku. Czułem zadrapania. A oko jeszcze gorzej bolało. Podszedłem chwiejącym się krokiem do lustra które stało w salonie. Gdy zobaczyłem swoją twarz myślałem że zemdleję. Wystraszyłem się samego siebie! Oko było całe sine, prawie że czarne. Zakrwawiona twarz, pewno ran.. A najgorsze jest to że nic nie pamiętam. Aż tak było źle?! Słyszałem jakieś szepty z kuchni. Podszedłem bliżej. Coś było wypowiedziane o mnie. Głosy pochodziły od Harrego i Miley.. Nie wytrzymałem i krzyknąłem
-Czy możecie mi powiedzieć co się stało na mojej twarzy?!- widziałem zaskoczenie na twarzy Harrego. O co tu do cholery chodzi?! Co ja zrobiłem że tak oberwałem?!
-Niall.. Uspokój się..- powiedziała Miley. Tylko że jak ja mam się uspokoić?!
-Nie! Za co oberwałem?!
-Dobierałeś się do Miley i ci przylałem pasuje?!- krzyknął do mnie Harry a ja stałem w miejscu i byłem w szoku. Ja?! Jezu przegiąłem.
-Miley.. Przepraszam. Ja nic nie pamiętam. Ale pomimo wybaczysz?
-Tak Niall ja też nic nie pamiętam- zaśmiała się i przytuliliśmy się, tak z boku zauważyłem że Harry wyszedł z kuchni. Chyba zazdrosny...
*Harry*
Gdy zobaczyłem jak Niall się tuli z Miley, byłem nie wiem... zazdrosny? Zły? Nie wytrzymałem i wyszedłem z kuchni. Co raz bardziej mi się podoba Miley. Chcę żeby była moja. Chcę ją chronić, przytulać, całować, rozpieszczać... Zawsze to tylko podrywałem dziewczyny one nic dla mnie nie znaczyły. Ale ona jest inna... Wiem jedno... Muszę ją zdobyć..
*Miley*
Poszliśmy z Niallem do salonu. Louis się pomału budził.
-Jezuu- wymamrotał. Chyba głowa go męczy
-Hahahahahahaha- Niall nie wytrzymał i wybuchnął śmiechem widząc Louisa w bitej śmietanie. Mi się też chciało śmiać ale jeszcze się powstrzymałam...
-Co ci Niall?- zapytał Lou
-To chyba tobie co się stało.
-Co?- Lou wstał i podszedł do lustra....
-Kto mi to zrobił?!
-Czyżby Lou zrobił się niegrzeczny?- skomentował Zayn a my wszyscy się zaśmialiśmy.
-Bardzo śmieszne!- powiedział Louis i poszedł do łazienki to zmyć.
-To co dzisiaj robimy?- zapytałam
- Idziemy na jakieś lody? A później możemy pospacerować po Londynie.- zaproponował Liam
-Dla mnie bomba!- krzyknął Harry
-A więc o której?- zapytałam
-Może o 14:00? Niech każdy jeszcze dojdzie do siebie i się naszykuje.- tak jak Liam powiedział każdy poszedł do swojego pokoju. Ja postanowiłam się przebrać w inne ciuchy. Wybrałam ten zestaw
Gdy poszłam na korytarz już wszyscy stali przed drzwiami. Serio? Czy tylko ja zostałam ostatnia?
-To co? Idziemy!- krzyknęłam do chłopaków. Postanowiliśmy podczas drogi zabrać też dziewczyny od Liama i Zayna. Następnie poszliśmy na lody. Były pyszne! Gdy wychodziliśmy z knajpki i byliśmy na drugiej stronie ulicy czegoś mi brakowało... Okulary!
-Zaraz przyjdę zostawiłam okulary!- krzyknęłam i pobiegłam po ulicy. Słyszałam pisk opon oraz krzyk Harrego...
-Miley!!- odwróciłam się i zostałam przez niego popchnięta. Upadłam i słyszałam trzask. Poczułam straszne pieczenie na kolanach oraz rękach. Pomimo odwróciłam się i zobaczyłam Harrego jak upada z maski od samochodu. Upada.... krew....
-Harryyyy!!!!!!!- krzyknęłam... lecz on już nie zareagował.......
--------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------
I jest 12! Jak się rozdział podobał? Komentować czy chcecie wiedzieć co się będzie działo! Chciałabym widzieć 5 komentarzy! Myślę że dacie radę :*
Jutro idę na szczepienie :cccc
poniedziałek, 26 stycznia 2015
Rozdział 11
*Miley*
Jest godzina 20:30 a niektórzy już mają niezłą banie! Pomimo że jest nas tylko 8 to się świetnie bawimy. Ja w tej chwili tańczę z Louisem. Muszę przyznać że ma niezłe ruchy.
-Miley czujesz coś do Harrego?- czy czuję? Na pewno coś czuję...
-Jesteśmy tylko przyjaciółmi...
-Pasujecie do siebie. I widać że i ty dla niego nie jesteś obojętna ani on dla ciebie.- W tym drugim miał racje.. Skończyliśmy tańczyć i poszliśmy usiąść do stolika.
-Jak tam? Trzymacie się jeszcze?- zaśmiałam się do Nialla, Zayna i Liama. Właśnie. Zdziwiło mnie to że Liam pił. No ale nic nie mówię.
-Yhym..- wymamrotał coś Zayn.
-Miley może też się napijesz?- zapytała Perrie.
-Yyy lepiej nie. Nie jestem jeszcze pełnoletnia.
-Ojj od jednego drinka nic ci się nie stanie.- powiedziała blondynka i poszła naszykować mi napój. Może ma rację. Trzeba raz się zrelaksować!
-Dzięki- uśmiechnęłam się i wypiłam łyka. Muszę przyznać że napój jest świetny. Z czasem tych drinków wypijałam co raz więcej. Pamiętam tylko że zaczęłam tańczyć z Niallem.......
*Harry*
Chyba zostałem sam jako trzeźwy. Nawet Miley sobie zrobiła niezłą banię! Siedziałem i patrzyłem jak się wszyscy bawią. Zauważyłem Miely tańczącą z Niallem. Jednak coś mi się nie podobało. Niall zaczynał się dobierać do Miley. Jej się to nie podobało widziałem to. Byłem wściekły! Natychmiast pobiegłem do nich i zacząłem szarpać Nialla.
-Ej... Powaliło cię?!- krzyknął do mnie niezrozumiale Niall a ja zacząłem go bić. Byłem mega wściekły!
-Ha-Harry uspokój się!- mówiła Miley a ja to ignorowałem.- Harry proszę!- słyszałem łkanie. Odwróciłem się i zauważyłem łzy na policzkach Miley. Odstawiłem blondyna i podszedłem do dziewczyny. Momentalnie się odsunęła. Teraz to byłem zły na siebie! Ona się mnie boi. Strasznie się z tym czuję.
-To my pójdziemy położyć Miley-poinformowała Danielle. I poszła z Perrie i Miley do jej pokoju.
-Stary powaliło cię?!- krzyknął Louis. On chyba wytrzeźwiał od tej sytuacji.
-On się do niej dobierał?! Co ja miałem zrobić?!
-Mogłeś aż tak nie naskakiwać na niego!- nie chciałem tego słuchać. Poszedłem do swojego pokoju. Od razu się położyłem. Nie miałem na nic siły. Jakimś cudem szybko zasnąłem...
*Miley*
Obudziłam się o 11:00. Rekord. Ale głowa za to bolała strasznie! I to się chyba nazywa kac... Wstałam chwiejąc się i poszłam do łazienki. Wzięłam szybki prysznic i przebrałam się w to
Jest godzina 20:30 a niektórzy już mają niezłą banie! Pomimo że jest nas tylko 8 to się świetnie bawimy. Ja w tej chwili tańczę z Louisem. Muszę przyznać że ma niezłe ruchy.
-Miley czujesz coś do Harrego?- czy czuję? Na pewno coś czuję...
-Jesteśmy tylko przyjaciółmi...
-Pasujecie do siebie. I widać że i ty dla niego nie jesteś obojętna ani on dla ciebie.- W tym drugim miał racje.. Skończyliśmy tańczyć i poszliśmy usiąść do stolika.
-Jak tam? Trzymacie się jeszcze?- zaśmiałam się do Nialla, Zayna i Liama. Właśnie. Zdziwiło mnie to że Liam pił. No ale nic nie mówię.
-Yhym..- wymamrotał coś Zayn.
-Miley może też się napijesz?- zapytała Perrie.
-Yyy lepiej nie. Nie jestem jeszcze pełnoletnia.
-Ojj od jednego drinka nic ci się nie stanie.- powiedziała blondynka i poszła naszykować mi napój. Może ma rację. Trzeba raz się zrelaksować!
-Dzięki- uśmiechnęłam się i wypiłam łyka. Muszę przyznać że napój jest świetny. Z czasem tych drinków wypijałam co raz więcej. Pamiętam tylko że zaczęłam tańczyć z Niallem.......
*Harry*
Chyba zostałem sam jako trzeźwy. Nawet Miley sobie zrobiła niezłą banię! Siedziałem i patrzyłem jak się wszyscy bawią. Zauważyłem Miely tańczącą z Niallem. Jednak coś mi się nie podobało. Niall zaczynał się dobierać do Miley. Jej się to nie podobało widziałem to. Byłem wściekły! Natychmiast pobiegłem do nich i zacząłem szarpać Nialla.
-Ej... Powaliło cię?!- krzyknął do mnie niezrozumiale Niall a ja zacząłem go bić. Byłem mega wściekły!
-Ha-Harry uspokój się!- mówiła Miley a ja to ignorowałem.- Harry proszę!- słyszałem łkanie. Odwróciłem się i zauważyłem łzy na policzkach Miley. Odstawiłem blondyna i podszedłem do dziewczyny. Momentalnie się odsunęła. Teraz to byłem zły na siebie! Ona się mnie boi. Strasznie się z tym czuję.
-To my pójdziemy położyć Miley-poinformowała Danielle. I poszła z Perrie i Miley do jej pokoju.
-Stary powaliło cię?!- krzyknął Louis. On chyba wytrzeźwiał od tej sytuacji.
-On się do niej dobierał?! Co ja miałem zrobić?!
-Mogłeś aż tak nie naskakiwać na niego!- nie chciałem tego słuchać. Poszedłem do swojego pokoju. Od razu się położyłem. Nie miałem na nic siły. Jakimś cudem szybko zasnąłem...
*Miley*
Obudziłam się o 11:00. Rekord. Ale głowa za to bolała strasznie! I to się chyba nazywa kac... Wstałam chwiejąc się i poszłam do łazienki. Wzięłam szybki prysznic i przebrałam się w to
Następnie poszłam do kuchni napić się wody. Gdy byłam już na dole musiałam się powstrzymać ze śmiechu. Zayn z Liamem razem na kanapie spali. Louis na podłodze cały umazany bitą śmietaną?? Mniejsza z tym ale i tak widom był śmieszny. Jednak coś mnie niepokoiło. Niall leżał z podbitym okiem a na policzku miał kilka zadrapań. Nic nie pamiętam! Postanowiłam z nim później pogadać.
Schodził Harry.
-Cześć.- powiedziałam do niego pierwsza. Był coś dzisiaj taki.. dziwny? Nie wiem ale inaczej się zachowywał- Dlaczego Niall jest pobity?
-Na pewno chcesz znać prawdę?- zaczynam się bać
-No tak
-Wczoraj Niall się do ciebie dobierał... wkurzyłem się... i go.. pobiłem... a ty się mnie przestraszyłaś.. przepraszam..- że co proszę?! Niall się do mnie dobierał? A Harry? Harry go.. pobił...
-Harry... dlaczego? Dlaczego go tak pobiłeś? Bo co? Bo się do mnie dobierał? Harry trzeba było go oderwać ode mnie. I się ciebie wtedy bałam tak? No ja się nie dziwię! Jesteś inny...
-Dalej się mnie boisz?- I co ja mam mu powiedzieć? Nie pamiętam tej sytuacji. Nie wyobrażam sobie takiego Harrego..
-Nie wiem Harry..
-Tak bardzo cię przepraszam- podszedł i się do mnie przytulił. Widać że żałował. Odwzajemniłam przytulenie. Nie potrafiłam się na niego długo gniewać.
-Czy możecie mi powiedzieć co się stało na mojej twarzy?!- obudził się....
--------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------
I jest po tej przerwie 11!! Zapraszam do czytania!! Oraz komentowania :**
A tak wogule macie twittera? :D
Mój to : https://twitter.com/Iwonusia322
piątek, 16 stycznia 2015
Rozdział 10
*Harry*
Wreszcie! Udało mi się! NAM się udało! Byłem strasznie szczęśliwy. Wreszcie mogłem poczuć smak jej ust. Mam nadzieję że to nie jest zwykły pocałunek... Oderwaliśmy się do siebie.
-Emm.., Muszę już iść.- powiedziała Miley
-Miley?
-Tak?
-Czy.... ty... czy ty coś do mnie czujesz?- to było dla mnie trudne.... mam nadzieję że coś do mnie czuje..
-Harry... ja nie wiem... Na razie przyjaciele...
-No a ten pocałunek nic dla ciebie nie znaczył?- czyli to tylko zwykły pocałunek...
-Nie o to chodzi.... ty jesteś dla mnie ważny... ale nie wiem czy jestem gotowa na kolejny związek..- kolejny związek? To ona miała chłopaka?- Ten chłopak co mnie zaczepił w parku... To jest Bill... mój były chłopak.- Co za dupek!
-Rozumiem.... to co? Przyjaciele?- zapytałem ze smutkiem
-Przyjaciele... Do zobaczenia Harry..- i co teraz? Nie chcę żeby była tylko moją przyjaciółką... chciałbym by była moja...
*Miley*
Pocałowałam go.... to było piękne.... Ale nie wiem czy jestem gotowa na kolejną miłość... Harry jest dla mnie bardzo ważny.. ale muszę sobie to wszystko przemyśleć. Wróciłam do domu. Rodzice spali a ja pobiegłam po cichu do swojego pokoju. Zaczęłam płakać. Nie wiem czemu. Bardzo mi było szkoda Harrego. Postanowiłam się położyć i jak najszybciej zasnąć...
Nie spałam prawie całą noc. Myślałam o nim. Poszłam do łazienki się przebrać oraz do kuchni zjeść śniadanie. Po śniadaniu postanowiłam zadzwonić do Lily i jej o tym wszystkim opowiedzieć.
-Halo?
-Lily? Słuchaj muszę ci coś powiedzieć...
-Gadaj!
-Pocałowałam się z Harrym...
-Co?! Ja ciebie! To świetnie!
-No nie wiem.... Ja nie jestem gotowa na kolejny związek... Na razie przyjaźń.
-No okej nic nie mówię zobaczymy jak to będzie. Przepraszam cię ale muszę kończyć. No a za tydzień twoja 18-tka!!!
-No tak..
-To do zobaczenia Miley!
-Pa
Rozłączyłam się i postanowiłam obejrzeć TV. Z godzinę mi to zajęło. Przerwała mi mama...
-Córeczko mam sprawę do ciebie z tatą... Jedziemy na tydzień do Niemiec z powodu pracy... Mamy małe komplikacje i musimy dzisiaj wieczorem tam jechać. Więc na tydzień zostajesz sama a później przyjedziemy na twoje urodzinki.- że co?! Że ja mam zostać w domu całkiem sama?!
-No dobrze... o której wyjeżdżacie?
-19:00 będziemy startować.
-Czyli za 1,5 godziny...
-Tak... poradzisz sobie- uśmiechnęła się mama. No łatwo jej mówić. Wyszła a ja weszłam na skype. Od jakiegoś czasu miałam więcej znajomych na nim. Oczywiście chłopaków i dziewczyny z naszej paczki. Widziałam że Danielle była dostępna. Postanowiłam do niej zadzwonić. Odebrała niemal od razu.
-No hej Miley!
-Cześć.
-No co tam? Opowiadaj. O Perrie jest dostępna, dodam ją.- Brunetka dodała Perrie
-No cześć wam. Miley nie odzywałaś się opowiadaj!
-A więc tak... nie wiem od czego zacząć...
-Najlepiej od początku- uśmiechnęła się Perrie. Zaczęłam im opowiadać o naszym pocałunku z Harrym na co one były w szoku. Później powiedziałam im że mam być sama na cały tydzień.
-No to nieźle... wiesz co? Mam pomysł.. Może przez ten tydzień zamieszkasz u nas co? Będzie fajnie!
-No nie wiem.... nie wiem czy mama się zgodzi..
-To powiedz jej że jedziesz do koleżanek- w sumie to czemu nie?
-No okej.
-A więc przyjedziemy po ciebie o 20:00 co?
-Ale że to już dzisiaj?
-No tak! Zabawimy się troszkę.
-No okej. Będę kończyć paa.
-Paa- pożegnałam się z dziewczynami i pobiegłam do kuchni by pogadać z mamą
-Mamo... czy mogłabym jechać na ten tydzień do koleżanek?
-Pewnie, przynajmniej nie będziesz się nudzić.
-Okej dzięki.
-My już się zbieramy. Do zobaczenia kochanie- pożegnałam się z rodzicami i pobiegłam do pokoju. Nie cała godzinka mi została do przyjazdu dziewczyn. Zaczęłam pakować swoje rzeczy, przebrałam się również a to
Będę w jednym domu z Harrym... Myślę że mnie zrozumie i będziemy bliskimi przyjaciółmi. Dziewczyny przyjechały. Wyszłam z domu. Zamknęłam drzwi na klucz i podeszłam do auta.
-Heeeej!- przytuliłyśmy się wszystkie i pojechałyśmy. Weszłam do domu chłopaków. Wszyscy siedzieli na kanapie oprócz Harrego...
-Cześć!- krzyknęłam a wszyscy przyszli się ze mną przywitać.- Harry u siebie?- zapytałam a oni potwierdzili. Poszłam na górę do jego pokoju. Zapukałam i weszłam.
-Miley? Co ty tu robisz?- Harry przybiegł i się ze mną przytulił
-Przyjechałam na tydzień bo rodziców nie ma.
-Jak super! Emm... Miley? Jesteś zła za to ostatnie?
-Nie... Nic się nie stało Harry.- uśmiechnęłam się do niego.- Idziemy na dół?
-Pewnie- poszliśmy na dół a na dole już wszyscy se "impreze" zrobili. Niektórzy tańczyli a niektórzy rozmawiali. No to tydzień z wariatami czas zacząć.....
--------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------
Przepraszam że nie dawałam rozdziału i że jest krótszy. W niedzielę wyjeżdżam na tydzień do siostry. Z tego powodu rozdział się pojawi za tydzień :/ . Dokładnie nie wiem kiedy. Myślę że wytrzymacie :)))) komentować tak na pożegnanie! :**
Wreszcie! Udało mi się! NAM się udało! Byłem strasznie szczęśliwy. Wreszcie mogłem poczuć smak jej ust. Mam nadzieję że to nie jest zwykły pocałunek... Oderwaliśmy się do siebie.
-Emm.., Muszę już iść.- powiedziała Miley
-Miley?
-Tak?
-Czy.... ty... czy ty coś do mnie czujesz?- to było dla mnie trudne.... mam nadzieję że coś do mnie czuje..
-Harry... ja nie wiem... Na razie przyjaciele...
-No a ten pocałunek nic dla ciebie nie znaczył?- czyli to tylko zwykły pocałunek...
-Nie o to chodzi.... ty jesteś dla mnie ważny... ale nie wiem czy jestem gotowa na kolejny związek..- kolejny związek? To ona miała chłopaka?- Ten chłopak co mnie zaczepił w parku... To jest Bill... mój były chłopak.- Co za dupek!
-Rozumiem.... to co? Przyjaciele?- zapytałem ze smutkiem
-Przyjaciele... Do zobaczenia Harry..- i co teraz? Nie chcę żeby była tylko moją przyjaciółką... chciałbym by była moja...
*Miley*
Pocałowałam go.... to było piękne.... Ale nie wiem czy jestem gotowa na kolejną miłość... Harry jest dla mnie bardzo ważny.. ale muszę sobie to wszystko przemyśleć. Wróciłam do domu. Rodzice spali a ja pobiegłam po cichu do swojego pokoju. Zaczęłam płakać. Nie wiem czemu. Bardzo mi było szkoda Harrego. Postanowiłam się położyć i jak najszybciej zasnąć...
Nie spałam prawie całą noc. Myślałam o nim. Poszłam do łazienki się przebrać oraz do kuchni zjeść śniadanie. Po śniadaniu postanowiłam zadzwonić do Lily i jej o tym wszystkim opowiedzieć.
-Halo?
-Lily? Słuchaj muszę ci coś powiedzieć...
-Gadaj!
-Pocałowałam się z Harrym...
-Co?! Ja ciebie! To świetnie!
-No nie wiem.... Ja nie jestem gotowa na kolejny związek... Na razie przyjaźń.
-No okej nic nie mówię zobaczymy jak to będzie. Przepraszam cię ale muszę kończyć. No a za tydzień twoja 18-tka!!!
-No tak..
-To do zobaczenia Miley!
-Pa
Rozłączyłam się i postanowiłam obejrzeć TV. Z godzinę mi to zajęło. Przerwała mi mama...
-Córeczko mam sprawę do ciebie z tatą... Jedziemy na tydzień do Niemiec z powodu pracy... Mamy małe komplikacje i musimy dzisiaj wieczorem tam jechać. Więc na tydzień zostajesz sama a później przyjedziemy na twoje urodzinki.- że co?! Że ja mam zostać w domu całkiem sama?!
-No dobrze... o której wyjeżdżacie?
-19:00 będziemy startować.
-Czyli za 1,5 godziny...
-Tak... poradzisz sobie- uśmiechnęła się mama. No łatwo jej mówić. Wyszła a ja weszłam na skype. Od jakiegoś czasu miałam więcej znajomych na nim. Oczywiście chłopaków i dziewczyny z naszej paczki. Widziałam że Danielle była dostępna. Postanowiłam do niej zadzwonić. Odebrała niemal od razu.
-No hej Miley!
-Cześć.
-No co tam? Opowiadaj. O Perrie jest dostępna, dodam ją.- Brunetka dodała Perrie
-No cześć wam. Miley nie odzywałaś się opowiadaj!
-A więc tak... nie wiem od czego zacząć...
-Najlepiej od początku- uśmiechnęła się Perrie. Zaczęłam im opowiadać o naszym pocałunku z Harrym na co one były w szoku. Później powiedziałam im że mam być sama na cały tydzień.
-No to nieźle... wiesz co? Mam pomysł.. Może przez ten tydzień zamieszkasz u nas co? Będzie fajnie!
-No nie wiem.... nie wiem czy mama się zgodzi..
-To powiedz jej że jedziesz do koleżanek- w sumie to czemu nie?
-No okej.
-A więc przyjedziemy po ciebie o 20:00 co?
-Ale że to już dzisiaj?
-No tak! Zabawimy się troszkę.
-No okej. Będę kończyć paa.
-Paa- pożegnałam się z dziewczynami i pobiegłam do kuchni by pogadać z mamą
-Mamo... czy mogłabym jechać na ten tydzień do koleżanek?
-Pewnie, przynajmniej nie będziesz się nudzić.
-Okej dzięki.
-My już się zbieramy. Do zobaczenia kochanie- pożegnałam się z rodzicami i pobiegłam do pokoju. Nie cała godzinka mi została do przyjazdu dziewczyn. Zaczęłam pakować swoje rzeczy, przebrałam się również a to
Będę w jednym domu z Harrym... Myślę że mnie zrozumie i będziemy bliskimi przyjaciółmi. Dziewczyny przyjechały. Wyszłam z domu. Zamknęłam drzwi na klucz i podeszłam do auta.
-Heeeej!- przytuliłyśmy się wszystkie i pojechałyśmy. Weszłam do domu chłopaków. Wszyscy siedzieli na kanapie oprócz Harrego...
-Cześć!- krzyknęłam a wszyscy przyszli się ze mną przywitać.- Harry u siebie?- zapytałam a oni potwierdzili. Poszłam na górę do jego pokoju. Zapukałam i weszłam.
-Miley? Co ty tu robisz?- Harry przybiegł i się ze mną przytulił
-Przyjechałam na tydzień bo rodziców nie ma.
-Jak super! Emm... Miley? Jesteś zła za to ostatnie?
-Nie... Nic się nie stało Harry.- uśmiechnęłam się do niego.- Idziemy na dół?
-Pewnie- poszliśmy na dół a na dole już wszyscy se "impreze" zrobili. Niektórzy tańczyli a niektórzy rozmawiali. No to tydzień z wariatami czas zacząć.....
--------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------
Przepraszam że nie dawałam rozdziału i że jest krótszy. W niedzielę wyjeżdżam na tydzień do siostry. Z tego powodu rozdział się pojawi za tydzień :/ . Dokładnie nie wiem kiedy. Myślę że wytrzymacie :)))) komentować tak na pożegnanie! :**
wtorek, 13 stycznia 2015
Rozdział 9
*Miley*
Śpię. Nadal śpię. I tak mi dobrze. Coś mnie szturcha. Kto jest takim idiotą żeby mnie budził?! Gdy mam taki piękny sen.... Ja... w białej sukni..... Piękny kok.... welon.... Piętrowy tort... Ja w kościele.... On w pięknym garniturze.... Idealnie ułożone loki.... zielone tęczówki.... Harry....
-Wstawaj śpiochu!- ktoś krzyknął a ja się wystraszyłam i podskoczyłam. To była Lily. Ja się pomału przebudzałam.
-Czy ty wiesz która jest godzina?! Dziewczyno jest 10:25! To chyba twój rekord! - serio? Aż tak długo spałam?
-A ty mnie zabrałaś z pięknego snu!
-Jakiego?
-I tak nie realny....
-No gadaj!
-Miałam ślub z Harrym.
-O w dupcie!
-Lily! Weź przestań!
-No co? On ci się śni i to w takim pięknym śnie!
-No tak.....
-Poczekaj a ja pójdę po nasze tosty- Lily wyszła a ja myślałam o moim śnie.... To prawda był piękny... Lily przyniosła talerz z tostami a na nich nutella. Tak.... bardzo dietetycznie. Jednak były pyszne. Postanowiłam ten dzień spędzić z Lily. Dawno nigdzie nie wychodziłyśmy razem.
-Jakie plany na dzisiejszy dzień?- zapytała Lily
-Może pójdziemy na miasto?
-Pewnie! To ty możesz iść się ubrać a ja pójdę zanieść talerz- Tak jak Lily powiedziała poszłam do łazienki. Umyłam zęby, zrobiłam delikatny makijaż, rozczesałam włosy i na koniec przebrałam się w to
Śpię. Nadal śpię. I tak mi dobrze. Coś mnie szturcha. Kto jest takim idiotą żeby mnie budził?! Gdy mam taki piękny sen.... Ja... w białej sukni..... Piękny kok.... welon.... Piętrowy tort... Ja w kościele.... On w pięknym garniturze.... Idealnie ułożone loki.... zielone tęczówki.... Harry....
-Wstawaj śpiochu!- ktoś krzyknął a ja się wystraszyłam i podskoczyłam. To była Lily. Ja się pomału przebudzałam.
-Czy ty wiesz która jest godzina?! Dziewczyno jest 10:25! To chyba twój rekord! - serio? Aż tak długo spałam?
-A ty mnie zabrałaś z pięknego snu!
-Jakiego?
-I tak nie realny....
-No gadaj!
-Miałam ślub z Harrym.
-O w dupcie!
-Lily! Weź przestań!
-No co? On ci się śni i to w takim pięknym śnie!
-No tak.....
-Poczekaj a ja pójdę po nasze tosty- Lily wyszła a ja myślałam o moim śnie.... To prawda był piękny... Lily przyniosła talerz z tostami a na nich nutella. Tak.... bardzo dietetycznie. Jednak były pyszne. Postanowiłam ten dzień spędzić z Lily. Dawno nigdzie nie wychodziłyśmy razem.
-Jakie plany na dzisiejszy dzień?- zapytała Lily
-Może pójdziemy na miasto?
-Pewnie! To ty możesz iść się ubrać a ja pójdę zanieść talerz- Tak jak Lily powiedziała poszłam do łazienki. Umyłam zęby, zrobiłam delikatny makijaż, rozczesałam włosy i na koniec przebrałam się w to
Wyszłam z łazienki a następnie Lily do niej weszła. Ja poszłam na chwilę zerknąć na facebooka. Gdy Lily wyszła z łazienki postanowiłyśmy już wychodzić. Najpierw wyszłyśmy na spacer po Londynie. Poszłyśmy na Big Ben, London Eye, i inne atrakcje. Minęły 2 godziny. Postanowiłyśmy coś zjeść. Poszłyśmy do sklepu i kupiłyśmy sobie po kubku z sałatką i kurczakiem. Zanim się obejrzałyśmy była godzina 15:40. Postanowiłyśmy wracać do domu. Weszłyśmy do domu i słyszałyśmy jakieś rozmowy pochodzące z kuchni. Gdy do niej weszłyśmy myślałam że padnę. Moja mama gadała z mamą od Lily... I co teraz zrobić? Zwiać? Nie... I CO DO CHOLERY JASNEJ TERAZ MAM ROBIĆ?!
-Lily chodź ze mną pomożesz mi składać ubrania- Lily poszła ze swoją mamą zastawiając mnie z moją. No to świetnie...
-Miley.. przepraszam.. nie powinnam cię tak nazywać... poniosło mnie... i to bardzo... bardzo cię przepraszam.- i co ja mam zrobić? Z jednej strony to jednak mnie nazwała dziwką.... no a z drugiej to jest jednak moja mama.. i widać że żałuje...
-Daj mi się zastanowić
-Wrócisz dzisiaj do domu?
-Nie... muszę sobie to przemyśleć... może jutro ale nie obiecuję
-No dobrze to trzymaj się.- przytuliła mnie.- I nie rób więcej takich numerów ok? Jak chcesz gdzieś iść to mnie informuj.
-Dobrze- poszłam odprowadzić mamę. Następnie poszłam do pokoju Lily. Siedziała i czytała książkę.
-I jak?- zapytała
-Przepraszała mnie. No ale powiedziałam jej że dzisiaj nie wrócę może jutro. Muszę się zastanowić.
-Okey. - była godzina 17:15. Postanowiłyśmy z Lily oglądnąć jakiś film. Wybrałyśmy "Gwiazd Naszych Wina". Ojj płakałyśmy bardzo. Piękny film. Po filmie poszłyśmy zjeść nasze kanapki. Zanim się obejrzałyśmy była godzina 19:30. Wcześnie. Postanowiłyśmy sobie jeszcze na noc obejrzeć horror. Wybrałyśmy "Annabelle" Mnie bardzo zaciekawił ale po godzinie zauważyłam że Lily śpi. Postanowiłam wyłączyć laptop bo nie chciałam go sama oglądać i położyłam się spać. Szybko nie zasnęłam... co chwilę mi się przypominały te fragmenty z horroru. Jednak w jednej chwili zaczęłam myśleć o moim śnie... I nagle zasnęłam..
Wcześnie się obudziłam. Nie umiałam spać. Jednak postanowiłam wrócić do domu. Lily też się obudziła. Poszłam pierwsza do łazienki a po mnie Lily. O godzinie 11:00 poszłam do domu.
-Cześć- przytuliła mnie mama a ja ją
-Dzień dobry- przywitał mnie tata
- Emm to ja pójdę do siebie.- poszłam do swojego pokoju. Zaczęłam rozpakowywać swoje rzeczy i chować do szafek. Następnie poszłam się chwilkę poleżeć. Po 15 minutach usłyszałam dźwięk mojego telefonu. Dostałam sms od Harrego.
Czyli została mi godzina do spotkania z Harrym. Cieszyłam się że go spotkam. Postanowiłam już wyjść na zewnątrz i iść do parku. Lubię tam przebywać. Usiadłam sobie na ławce i zaczęłam sobie myśleć.Jednak przemyślenia ktoś mi przerwał....
-Miley? Hahahah no ciebie to ja się tutaj nie spodziewałem!- Nie.... tylko nie on.. Bill....
-Czego chcesz?- nie zamierzam być dla niego miła
-Ciebie? -zaśmiał się co za dupek
-To przykro mi ale nie.
-Słuchaj. Albo będziesz moją dziewczyną albo...
-Albo co?- zapytał ktoś obejmując mnie ramieniem. Byłam zszokowana. Harry mnie uratował
-Nie twoja sprawa a tak właściwie to kim ty jesteś?!
-A jestem chłopakiem Miley i nie mam zamiaru cię widzieć z nią jasne?
-Nie. A my się jeszcze zobaczymy.- wskazał na mnie. I tak byłam wdzięczna Harremu.
-Dziękuję
-Nie ma sprawy. Idziemy
-Jasne-uśmiechnęłam się. Szliśmy bez słowa. Pomału się martwiłam.
-Emmm.. Miley? Bo ja cię polubiłem... fajna jesteś... emm... czy była by szansa żebyśmy zostali przyjaciółmi?- .... cieszyłam się strasznie byłam szczęśliwa
-Jasne że tak ja ciebie też polubiłam- uśmiechnęłam się. Zaczął padać deszcz. Troszkę przyspieszyliśmy z Harrym w kierunku mojego domu. W jednej chwili się poślizgłam. Znowu. Jaka ze mnie idiotka! Ale czułam ręce na moich plecach. Harry mnie złapał. Patrzeliśmy się na siebie. Zaczął się zbliżać.... Nasze twarze dzieliły milimetry..... I czułam jego usta na moich.. To nie był zwykły pocałunek. On był delikatny... namiętny... byłam szczęśliwa. O niczym nie myślałam tylko o nim... Nie ważne że jesteśmy w miejscu publicznym... Ważny jest on!
--------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------
I co myślicie? ;) Myślę że się spodoba. Coment! :***
Subskrybuj:
Posty (Atom)













