sobota, 31 stycznia 2015

Rozdział 14

*Miley*

Poprosiłam Nialla by mnie podwiózł na komisariat. Nie bałam się ani trochę. A dlaczego? Bo nic złego nie zrobiłam. To ten debil jest ślepy i nie umie się zatrzymywać przed pasami! Teraz dla mnie Harry jest ważny. Kocham go najbardziej na świecie. A on mnie... W tej chwili jestem chyba najszczęśliwszą osobą na świecie! Harremu nic złego nie dolega. To najważniejsze. Po 15 minutach dojechaliśmy na miejsce. Niall postanowił na mnie poczekać w samochodzie. A ja poszłam w stronę wejścia.
-Pani Hover?- zapytał jakiś policjant
-Tak.
-Proszę ze mną- powiedział a ja szłam za nim. Zaprowadził mnie do pewnego pomieszczenia gdzie siedział ten sam policjant który był w szpitalu.
-Niech pani usiądzie- usiadłam przy małym, metalowym stoliku naprzeciwko policjanta
-Zadam pani kilka pytań w sprawie wypadku. Dlaczego pani się śpieszyła na tych pasach- serio? Interesują cię te pytania człowieku?!
-Zapomniałam okulary z knajpki.
-Patrzyła pani przynajmniej czy nie jedzie jakiś samochód?
-No tak. Zerknęłam i pobiegłam. Dopiero w połowie drogi mój przyjaciel krzyknął moje imię i się odwróciłam i wtedy zauważyłam samochód. On przybiegł i mnie popchnął a sam trawił na maskę samochodu.- tak powiedziałam przyjaciel... Nie jestem pewna czy z nami będzie coś więcej...
-Hmm... Powinna pani bardziej uważać na pasach. Ale jak pani dopiero zobaczyła w połowie jak wyjeżdża samochód to rzeczywiście to jest wina kierowcy..- no co ty nie powiesz?
-Dostanie jakąś kare?
-To już zależy od sądu.- od... sądu?
-Kiedy ma być wyrok kary?
-Przyjdzie do pani list z powiadomieniem.
-No dobrze. Mogę już wyjść?
-Tak. Do widzenia- nie pożegnałam się już. Wyszłam z budynku i weszłam do samochodu Nialla.
-I jak było?- zapytał
-Normalnie. Ten policjant i zadawał pytania a ja mu odpowiadałam. Jeszcze przyjdzie list na temat sądu.
-No to nieźle. Jedziemy do domu?- chciałam jeszcze jechać do Harrego. Ale jestem zmęczona. Zadzwonię do niego. Muszę też do Lily zadzwonić!
-Do domu. Jutro pojadę do Harrego. Gdy weszliśmy do domu już wszyscy byli w domu. Postanowiłam iść do pokoju i zadzwonić najpierw do Harrego, Minęły 4 sygnały zanim odebrał.
-Halo?
-Cześć Harry. Jak się czujesz?
-Hej Miley. Boli.
-Kiedy wyjdziesz za szpitala?
-Lekarz powiedział że chyba za 3 dni.
-To i tak dobrze. Byłam dzisiaj na komisariacie.
-I jak?
-Policjant mi zadawał pytania. Ja odpowiadałam. Oczywiście będzie sąd. Ty pewnie jak wyjdziesz ze szpitala to też będziesz pytany.
-Wiem. Przyszedł dzisiaj i mnie poinformował że jak wyjdę to mam jechać na komisariat. Co będzie to będzie. I tak nie żałuję tego co zrobiłem.
-Harry.. Mogłeś umrzeć...
-Miley.. Ale nie wyobrażałbym sobie życia bez ciebie.
-Harry dziękuję. Będę już kończyła jutro przyjadę do ciebie.
-Cieszę się. I.. tęsknię.
-Ja też. Pa- rozłączyłam się. Harry za mną... tęskni... To było miłe..i te "Nie wyobrażam sobie życia bez ciebie". Postanowiłam teraz zadzwonić do Lily. Ona to odebrała już po 2 sygnale...
-Halo? Miley? Ty żyjesz? Co się dzieje dlaczego nie dzwonisz?
-Ty też nie dzwonisz Lily.- HA! Teraz ją zgasiłam!
-Dzięki. No gadaj co tam u ciebie?
-Przyjedź do domu chłopaków to ci wszystko opowiem.
-No ok. To do zobaczenia- powiedziała i się rozłączyła. Po 5 minutach usłyszałam dzwonek do drzwi. Pobiegłam otworzyć.
-Czeeeść!- przywitałam się z Lily i weszła do środka. Wszyscy byli w swoich pokojach gdy nagle przyszedł Louis.
-Lily? Cześć...- powiedział Louis
-Emm. Cześć Louis. widziałam że byli zamieszani całą sytuacją
-To my idziemy do mnie- powiedziałam i poszłyśmy do mojego pokoju.
-To opowiadaj Miley!- więc zaczęłam jej opowiadać wszystko od początku...
-Jezuu.. będziecie razem prawda?- zapytała Lily. Widziałam w jej oczach łzy jak się dowiedziała co zrobił dla mnie Harry.
-Nie wiem...
-Na pewno będziecie. Będę się już zbierać
-Odprowadzę cię do drzwi.- poszłam z nią do drzwi i zauważyłam Louisa siedzącego na kanapie. Podszedł do nas i się zapytał
-Lily mogę z tobą pogadać?
-To ja was zostawiam.. Do zobaczenia Lily- pożegnałam się i poszłam do łazienki. Było późno więc postanowiłam wziąć szybki prysznic oraz przebrać się w piżamę. Położyłam się i myślałam o Harrym...

--------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------
Heeej wam! Dziękuję za miłe komentarze w poprzednim rozdziale! <3 (oczywiście za inne też :D) Dzisiaj trochę mniej Harrego.  :)
Komentować misie <3

środa, 28 stycznia 2015

Rozdział 13

*Miley*
-Haryyy!!!!!!- krzyknęłam... lecz on już nie zareagował.....
Jak najszybciej podbiegłam do niego łapiąc go za głowę. Była cała zakrwawiona. Łzy leciały mi jak z wodospadu. 
-Dzwońcie na pogotowie!!- krzyknęłam do reszty
-Danielle już dzwoni- Powiedział Liam. Po 5 minutach zjawiła się karetka. 
-Proszę się odsunąć!- krzyknął do mnie lekarz a ja nie chciałam odejść. Dopiero Louis mnie zabrał z tego miejsca. Zabierali go do wozu.
-Nagle ona wyskoczyła mi na ulicę a później on...- tłumaczył kierowca który przejechał Harrego. A ja się wściekłam.....
-Że co?! Trzeba było patrzeć czy na pasach ktoś nie łazi! Ślepoto jedna!- chciałam już mu przywalić lecz Louis znowu mnie pociągnął
-Jutro poproszę pana oraz panią na komisariat.- wskazał na mnie i na tego cholernego dupka.
-Jedziemy do szpitala!- krzyknęłam do chłopaków.
-Powinnaś odpocząć... Jutro do niego zajrzymy- powiedział Zayn. No nieee... tego już za wiele!
-Że co?! Zayn czy ty siebie słyszysz?! To twój przyjaciel! Nawet nie wiesz czy przeżyje! Widziałeś w jakim on był stanie?! Louis proszę cię jedź ze mną.
-No dobrze- wsiedliśmy do samochodu bruneta i odjechaliśmy w kierunku do szpitala. Byłam cała zapłakana i roztrzęsiona. Nie wyobrażam sobie jakby Harry nie przeżył.... Po 10 minut byliśmy na miejscu. Ja od razu wyskoczyłam z auta i pobiegłam w stronę recepcji.
-Harry Styles przed chwilą tutaj trafił. Miał wypadek. Samochód go potrącił. Mogę się dowiedzieć co z nim i gdzie w tej chwili jest?- zapytałam jednych tchem.
-Pan Styles ma teraz operację na 3 piętrze numer pomieszczenia to 23.
-Dziękuję.- od razu pobiegłam w kierunku schodów. Nie miałam czasu na stanie w windzie. Louis za mną biegł. Gdy znalazłam salę na której był operowany Harry nie widziałam nikogo na korytarzu. Pewnie wszyscy tam są...
-Odpocznij trochę- powiedział Louis. Usiadłam. Byłam załamana. Czekaliśmy tak z 2 godziny z Louisem aż ktoś wyjdzie z sali. Zaczynałam się robić nerwowa. Wreszcie wyszedł pewnie lekarz.
-Co z nim? Przeżyje?- zapytałam
-Operacja jeszcze nie skończona... Są słabe szanse na to czy przeżyje. Można powiedzieć że ma "rozwaloną" czaszkę na tylnej stronie. 
-A... jeśli przeżyje... to straci pamięć?
- Raczej nie. Ale i tak trudno nam zapanować nad tą sytuacją. Staramy się z całej siły. Niech pani będzie dobrej myśli.- powiedział lekarz i wrócił na salę operacyjną. A ja? Myślałam że zemdleję na słowa lekarza "są słabe szansę na to czy przeżyje"...  Nie.. on musi żyć.. Ja... ja nie wiem co zrobię jak jego już... Nie będzie.... W tej chwili uświadomiłam sobie że on jest dla mnie BARDZO ważny. Jaka ja byłam głupia... On coś do mnie czuł a ja go odtrąciłam... Jak go stracę to będę żałować do końca życia! Płakałam... strasznie płakałam... Jak Lou to widział to od razu podszedł i mnie przytulił.
-Miley... będzie dobrze..
-A jak nie? A jak go stracimy Louis?- zaczęłam bardziej płakać.. Czekaliśmy znowu z 1,5 godziny. Wyszedł lekarz...
-Bardzo mi przykro..- 3 słowa...... tak bardzo bolały.... straciłam.... straciłam go..... mojego Harrego.... STRACIŁAM! DLACZEGO?! DLACZEGO ON A NIE JA?! Nagle czułam jak słabnę Lou mnie podniósł.. Później szłam.... korytarzem.. słyszałam krzyki Lou
-Jak to?! Nie umiecie już ratować ludzi?! Jak to nie żyje?!- krzyczał.... a ja szłam.. wyszłam... i szłam... Łzy leciały mi z oczu.. Weszłam do domu chłopaków.
-Miley? Miley co się dzieję?! Co z Harrym?!- krzyczał Liam
-Nie ma go... nie żyje...- powiedziałam ledwo słysząc... widziałam tylko wielkie zaskoczenie na twarzach...a ja poszłam do łazienki... po co w akurat do niej? Bo tam mi coś pomoże... Żyletka... krew.. cięcia... ból... nie ma go.... Harry....
-Harryyyy!!!- zaczęłam krzyczeć i płakać.. nic się dla mnie nie liczyło nic!! Zayn wszedł do łazienki
- Przynieście bandaż!- krzyknął do reszty a ja dalej płakałam.- Miley... wszystko będzie w porządku..- wziął mnie na ręce i zaniósł do pokoju. Zawijał mi rękę a mi co raz bardziej się oczy zamykały....

Obudziłam się..... Oczy były opuchnięte... ręka bolała.. a ja? Załamana... Harrego już nie ma...
..Teraz wiem jak ja go... kocham... tak kocham go.... zakochałam się.... Słyszałam na dole dźwięk telefonu. Nie miałam ochoty schodzić ani odbierać. Niall odebrał. Po 5 minutach wskoczył mi do pokoju
-Miley! Fałszywy alarm! Harry żyje! Rozumiesz żyje! Jego serce bije Miley!- Żyje... Harry... żyje. Od razu wyskoczyłam z łóżka i nawet nie było dla mnie ważne że jestem wczorajszych ubraniach.
-Jedziemy do szpitala!- krzyknęłam i tym razem wszyscy jechaliśmy. Pobiegłam do recepcji.
-Harry Styles. Numer sali bardzo proszę.- poprosiłam panią za barierką.
-2 piętro numer 15.- od razu pobiegłam po schodach na drugie piętro. Znalazłam salę oraz lekarza.
-Dzień dobry.- powiedziałam
-Dzień dobry. Bardzo przepraszam za całe zamieszanie. Podczas gdy pani i pani kolega wyszliście to maszyna dała znak że pacjentowi bije serce. Dokończyliśmy spokojnie operację i przeżył- uśmiechnął się
-Mogę do niego wejść?
-Ale na chwilkę. I proszę go nie budzić. Teraz śpi.- weszłam do sali. Harry leżał na łóżku. Głowę miał zawiniętą bandażem i miał kilka zadrapań na ciele. Jak zobaczyłam w jakim on jest stanie łza poleciała mi po policzku. A on to zrobił dla mnie... By mnie ratować... Usiadłam na krześle obok łóżka. Delikatnie wzięłam rękę Harrego. Czułam jak się rusza. Chyba się budzi.
-Miley?- zapytał Harry ledwym głosem
-Harry... Dlaczego? Dlaczego zaryzykowałeś swoje życie dla mnie?- kolejna łza mi poleciała po policzku
-Musiałem...
-Mogłeś umrzeć!
-Nigdy bym nie żałował oddać swego życia dla ciebie.. Miley... Ja cię kocham... nie wyobrażam sobie życia bez ciebie rozumiesz? Dlatego.. dlatego to zrobiłem..- Harry mnie kocha? On mnie kocha... zrobił to z miłości do mnie.... Kolejna łza mi wyleciała z oka...
-Harry... kiedy lekarz mi powiedział że niby umarłeś.... byłam załamana... wtedy zdałam sobie sprawę że jesteś dla mnie najważniejszy.... Harry ja też cię kocham. Dziękuję.- Gdy Harry usłyszał moje słowa od razu się odwrócił i uśmiechnął a ja do niego.
-Przepraszam bardzo ale pani musi już wyjść.- powiedziała pani lekarz.
-Do zobaczenia jutro Harry- pocałowałam go w policzek
-Pa Miley- wyszłam z sali i nagle pojawił się policjant
-Możemy panią prosić na rozmowę?- no to pięknie....

--------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------

Pomimo że nie było 5 komentarzy :ccc to dałam ten rozdział. Czy ktoś czyta wogule moje opowiadanie??? :ccc
Następny rozdział pojawi się w sobotę!!!

wtorek, 27 stycznia 2015

Rozdział 12

*Niall*

Gdy patrzałem na zegarek była godzina 11:30. No nieźle. Głowa mnie bolała strasznie. Nie raz tak miałem. Chciałem wstać i czegoś się napić. Miałem mega kaca. Złapałem się za głowę i nagle poczułem ból na policzku. Czułem zadrapania. A oko jeszcze gorzej bolało. Podszedłem chwiejącym się krokiem do lustra które stało w salonie. Gdy zobaczyłem swoją twarz myślałem że zemdleję. Wystraszyłem się samego siebie! Oko było całe sine, prawie że czarne. Zakrwawiona twarz, pewno ran.. A najgorsze jest to że nic nie pamiętam. Aż tak było źle?! Słyszałem jakieś szepty z kuchni. Podszedłem bliżej. Coś było wypowiedziane o mnie. Głosy pochodziły od Harrego i Miley.. Nie wytrzymałem i krzyknąłem
-Czy możecie mi powiedzieć co się stało na mojej twarzy?!-  widziałem zaskoczenie na twarzy Harrego. O co tu do cholery chodzi?! Co ja zrobiłem że tak oberwałem?!
-Niall.. Uspokój się..- powiedziała Miley. Tylko że jak ja mam się uspokoić?!
-Nie! Za co oberwałem?!
-Dobierałeś się do Miley i ci przylałem pasuje?!- krzyknął do mnie Harry a ja stałem w miejscu i byłem w szoku. Ja?! Jezu przegiąłem.
-Miley.. Przepraszam. Ja nic nie pamiętam. Ale pomimo wybaczysz?
-Tak Niall ja też nic nie pamiętam- zaśmiała się i przytuliliśmy się, tak z boku zauważyłem że Harry wyszedł z kuchni. Chyba zazdrosny...

*Harry*
Gdy zobaczyłem jak Niall się tuli z Miley, byłem nie wiem... zazdrosny? Zły? Nie wytrzymałem i wyszedłem z kuchni. Co raz bardziej mi się podoba Miley. Chcę żeby była moja. Chcę ją chronić, przytulać, całować, rozpieszczać... Zawsze to tylko podrywałem dziewczyny one nic dla mnie nie znaczyły. Ale ona jest inna... Wiem jedno... Muszę ją zdobyć..

*Miley*

Poszliśmy z Niallem do salonu. Louis się pomału budził.
-Jezuu- wymamrotał. Chyba głowa go męczy
-Hahahahahahaha- Niall nie wytrzymał i wybuchnął śmiechem widząc Louisa w bitej śmietanie. Mi się też chciało śmiać ale jeszcze się powstrzymałam...
-Co ci Niall?- zapytał Lou
-To chyba tobie co się stało.
-Co?- Lou wstał i podszedł do lustra....
-Kto mi to zrobił?!
-Czyżby Lou zrobił się niegrzeczny?- skomentował Zayn a my wszyscy się zaśmialiśmy.
-Bardzo śmieszne!- powiedział Louis i poszedł do łazienki to zmyć.
-To co dzisiaj robimy?- zapytałam
- Idziemy na jakieś lody? A później możemy pospacerować po Londynie.- zaproponował Liam
-Dla mnie bomba!- krzyknął Harry
-A więc o której?- zapytałam
-Może o 14:00? Niech każdy jeszcze dojdzie do siebie i się naszykuje.- tak jak Liam powiedział każdy poszedł do swojego pokoju. Ja postanowiłam się przebrać w inne ciuchy. Wybrałam ten zestaw
Gdy poszłam na korytarz już wszyscy stali przed drzwiami. Serio? Czy tylko ja zostałam ostatnia?
-To co? Idziemy!- krzyknęłam do chłopaków. Postanowiliśmy podczas drogi zabrać też dziewczyny od Liama i Zayna. Następnie poszliśmy na lody. Były pyszne! Gdy wychodziliśmy z knajpki i byliśmy na drugiej stronie ulicy czegoś mi brakowało... Okulary!
-Zaraz przyjdę zostawiłam okulary!- krzyknęłam i pobiegłam po ulicy. Słyszałam pisk opon oraz krzyk Harrego...
-Miley!!- odwróciłam się i zostałam przez niego popchnięta. Upadłam i słyszałam trzask. Poczułam straszne pieczenie na kolanach oraz rękach. Pomimo odwróciłam się i zobaczyłam Harrego jak upada z maski od samochodu. Upada.... krew....
-Harryyyy!!!!!!!- krzyknęłam... lecz on już nie zareagował.......


--------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------

I jest 12! Jak się rozdział podobał? Komentować czy chcecie wiedzieć co się będzie działo! Chciałabym widzieć 5 komentarzy! Myślę że dacie radę :*
Jutro idę na szczepienie :cccc 

poniedziałek, 26 stycznia 2015

Rozdział 11

*Miley*

Jest godzina 20:30 a niektórzy już mają niezłą banie! Pomimo że jest nas tylko 8 to się świetnie bawimy. Ja w tej chwili tańczę z Louisem. Muszę przyznać że ma niezłe ruchy.
-Miley czujesz coś do Harrego?- czy czuję? Na pewno coś czuję...
-Jesteśmy tylko przyjaciółmi...
-Pasujecie do siebie. I widać że i ty dla niego nie jesteś obojętna ani on dla ciebie.- W tym drugim miał racje.. Skończyliśmy tańczyć i poszliśmy usiąść do stolika.
-Jak tam? Trzymacie się jeszcze?- zaśmiałam się do Nialla, Zayna i Liama. Właśnie. Zdziwiło mnie to że Liam pił. No ale nic nie mówię.
-Yhym..- wymamrotał coś Zayn.
-Miley może też się napijesz?- zapytała Perrie.
-Yyy lepiej nie. Nie jestem jeszcze pełnoletnia.
-Ojj od jednego drinka nic ci się nie stanie.- powiedziała blondynka i poszła naszykować mi napój. Może ma rację. Trzeba raz się zrelaksować!
-Dzięki- uśmiechnęłam się i wypiłam łyka. Muszę przyznać że napój jest świetny. Z czasem tych drinków wypijałam co raz więcej. Pamiętam tylko że zaczęłam tańczyć z Niallem.......

*Harry*
Chyba zostałem sam jako trzeźwy. Nawet Miley sobie zrobiła niezłą banię! Siedziałem i patrzyłem jak się wszyscy bawią. Zauważyłem Miely tańczącą z Niallem. Jednak coś mi się nie podobało. Niall zaczynał się dobierać do Miley. Jej się to nie podobało widziałem to. Byłem wściekły! Natychmiast pobiegłem do nich i zacząłem szarpać Nialla.
-Ej... Powaliło cię?!- krzyknął do mnie niezrozumiale Niall a ja zacząłem go bić. Byłem mega wściekły!
-Ha-Harry uspokój się!- mówiła Miley a ja to ignorowałem.- Harry proszę!- słyszałem łkanie. Odwróciłem się i zauważyłem łzy na policzkach Miley. Odstawiłem blondyna i podszedłem do dziewczyny. Momentalnie się odsunęła. Teraz to byłem zły na siebie! Ona się mnie boi. Strasznie się z tym czuję.
-To my pójdziemy położyć Miley-poinformowała Danielle. I poszła z Perrie i Miley do jej pokoju.
-Stary powaliło cię?!- krzyknął Louis. On chyba wytrzeźwiał od tej sytuacji.
-On się do niej dobierał?! Co ja miałem zrobić?!
-Mogłeś aż tak nie naskakiwać na niego!- nie chciałem tego słuchać. Poszedłem do swojego pokoju. Od razu się położyłem. Nie miałem na nic siły. Jakimś cudem szybko zasnąłem...

*Miley*

Obudziłam się o 11:00. Rekord. Ale głowa za to bolała strasznie! I to się chyba nazywa kac... Wstałam chwiejąc się i poszłam do łazienki. Wzięłam szybki prysznic i przebrałam się w to
Następnie poszłam do kuchni napić się wody. Gdy byłam już na dole musiałam się powstrzymać ze śmiechu. Zayn z Liamem razem na kanapie spali. Louis na podłodze cały umazany bitą śmietaną?? Mniejsza z tym ale i tak widom był śmieszny. Jednak coś mnie niepokoiło. Niall leżał z podbitym okiem a na policzku miał kilka zadrapań. Nic nie pamiętam! Postanowiłam z nim później pogadać. 
Schodził Harry. 
-Cześć.- powiedziałam do niego pierwsza. Był coś dzisiaj taki.. dziwny? Nie wiem ale inaczej się zachowywał- Dlaczego Niall jest pobity?
-Na pewno chcesz znać prawdę?- zaczynam się bać
-No tak
-Wczoraj Niall się do ciebie dobierał... wkurzyłem się... i go.. pobiłem... a ty się mnie przestraszyłaś.. przepraszam..- że co proszę?! Niall się do mnie dobierał? A Harry? Harry go.. pobił... 
-Harry... dlaczego? Dlaczego go tak pobiłeś? Bo co? Bo się do mnie dobierał? Harry trzeba było go oderwać ode mnie. I się ciebie wtedy bałam tak? No ja się nie dziwię! Jesteś inny... 
-Dalej się mnie boisz?- I co ja mam mu powiedzieć? Nie pamiętam tej sytuacji. Nie wyobrażam sobie takiego Harrego..
-Nie wiem Harry.. 
-Tak bardzo cię przepraszam- podszedł i się do mnie przytulił. Widać że żałował. Odwzajemniłam przytulenie. Nie potrafiłam się na niego długo gniewać.
-Czy możecie mi powiedzieć co się stało na mojej twarzy?!- obudził się....

--------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------
I jest po tej przerwie 11!! Zapraszam do czytania!! Oraz komentowania :** 
A tak wogule macie twittera? :D

piątek, 16 stycznia 2015

Rozdział 10

*Harry*
Wreszcie! Udało mi się! NAM się udało! Byłem strasznie szczęśliwy. Wreszcie mogłem poczuć smak jej ust. Mam nadzieję że to nie jest zwykły pocałunek... Oderwaliśmy się do siebie.
-Emm.., Muszę już iść.- powiedziała Miley
-Miley?
-Tak?
-Czy.... ty... czy ty coś do mnie czujesz?- to było dla mnie trudne.... mam nadzieję że coś do mnie czuje..
-Harry... ja nie wiem... Na razie przyjaciele...
-No a ten pocałunek nic dla ciebie nie znaczył?- czyli to tylko zwykły pocałunek...
-Nie o to chodzi.... ty jesteś dla mnie ważny... ale nie wiem czy jestem gotowa na kolejny związek..- kolejny związek? To ona miała chłopaka?- Ten chłopak co mnie zaczepił w parku... To jest Bill... mój były chłopak.- Co za dupek!
-Rozumiem.... to co? Przyjaciele?- zapytałem ze smutkiem
-Przyjaciele... Do zobaczenia Harry..- i co teraz? Nie chcę żeby była tylko moją przyjaciółką... chciałbym by była moja...

*Miley*
Pocałowałam go.... to było piękne.... Ale nie wiem czy jestem gotowa na kolejną miłość... Harry jest dla mnie bardzo ważny.. ale muszę sobie to wszystko przemyśleć. Wróciłam do domu. Rodzice spali a ja pobiegłam po cichu do swojego pokoju. Zaczęłam płakać. Nie wiem czemu. Bardzo mi było szkoda Harrego. Postanowiłam się położyć i jak najszybciej zasnąć...
Nie spałam prawie całą noc. Myślałam o nim. Poszłam do łazienki się przebrać oraz do kuchni zjeść śniadanie. Po śniadaniu postanowiłam zadzwonić do Lily i jej o tym wszystkim opowiedzieć.
-Halo?
-Lily? Słuchaj muszę ci coś powiedzieć...
-Gadaj!
-Pocałowałam się z Harrym...
-Co?! Ja ciebie! To świetnie!
-No nie wiem.... Ja nie jestem gotowa na kolejny związek... Na razie przyjaźń.
-No okej nic nie mówię zobaczymy jak to będzie. Przepraszam cię ale muszę kończyć. No a za tydzień twoja 18-tka!!!
-No tak..
-To do zobaczenia Miley!
-Pa
Rozłączyłam się i postanowiłam obejrzeć TV. Z godzinę mi to zajęło. Przerwała mi mama...
-Córeczko mam sprawę do ciebie z tatą... Jedziemy na tydzień do Niemiec z powodu pracy... Mamy małe komplikacje i musimy dzisiaj wieczorem tam jechać. Więc na tydzień zostajesz sama a później przyjedziemy na twoje urodzinki.- że co?! Że ja mam zostać w domu całkiem sama?!
-No dobrze... o której wyjeżdżacie?
-19:00 będziemy startować.
-Czyli za 1,5 godziny...
-Tak... poradzisz sobie- uśmiechnęła się mama. No łatwo jej mówić. Wyszła a ja weszłam na skype. Od jakiegoś czasu miałam więcej znajomych na nim. Oczywiście chłopaków i dziewczyny z naszej paczki. Widziałam że Danielle była dostępna. Postanowiłam do niej zadzwonić. Odebrała niemal od razu.
-No hej Miley!
-Cześć.
-No co tam? Opowiadaj. O Perrie jest dostępna, dodam ją.- Brunetka dodała Perrie
-No cześć wam. Miley nie odzywałaś się opowiadaj!
-A więc tak... nie wiem od czego zacząć...
-Najlepiej od początku- uśmiechnęła się Perrie. Zaczęłam im opowiadać o naszym pocałunku z Harrym na co one były w szoku. Później powiedziałam im że mam być sama na cały tydzień.
-No to nieźle... wiesz co? Mam pomysł.. Może przez ten tydzień zamieszkasz u nas co? Będzie fajnie!
-No nie wiem.... nie wiem czy mama się zgodzi..
-To powiedz jej że jedziesz do koleżanek- w sumie to czemu nie?
-No okej.
-A więc przyjedziemy po ciebie o 20:00 co?
-Ale że to już dzisiaj?
-No tak! Zabawimy się troszkę.
-No okej. Będę kończyć paa.
-Paa- pożegnałam się z dziewczynami i pobiegłam do kuchni by pogadać z mamą
-Mamo... czy mogłabym jechać na ten tydzień do koleżanek?
-Pewnie, przynajmniej nie będziesz się nudzić.
-Okej dzięki.
-My już się zbieramy. Do zobaczenia kochanie- pożegnałam się z rodzicami i pobiegłam do pokoju. Nie cała godzinka mi została do przyjazdu dziewczyn. Zaczęłam pakować swoje rzeczy, przebrałam się również a to
 Będę w jednym domu z Harrym... Myślę że mnie zrozumie i będziemy bliskimi przyjaciółmi. Dziewczyny przyjechały. Wyszłam z domu. Zamknęłam drzwi na klucz i podeszłam do auta.
-Heeeej!- przytuliłyśmy się wszystkie i pojechałyśmy. Weszłam do domu chłopaków. Wszyscy siedzieli na kanapie oprócz Harrego...
-Cześć!- krzyknęłam a wszyscy przyszli się ze mną przywitać.- Harry u siebie?- zapytałam a oni potwierdzili. Poszłam na górę do jego pokoju. Zapukałam i weszłam.
-Miley? Co ty tu robisz?- Harry przybiegł i się ze mną przytulił
-Przyjechałam na tydzień bo rodziców nie ma.
-Jak super! Emm... Miley? Jesteś zła za to ostatnie?
-Nie... Nic się nie stało Harry.- uśmiechnęłam się do niego.- Idziemy na dół?
-Pewnie- poszliśmy na dół a na dole już wszyscy se "impreze" zrobili. Niektórzy tańczyli a niektórzy rozmawiali. No to tydzień z wariatami czas zacząć.....

--------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------

Przepraszam że nie dawałam rozdziału i że jest krótszy. W niedzielę wyjeżdżam na tydzień do siostry. Z tego powodu rozdział się pojawi za tydzień :/ . Dokładnie nie wiem kiedy. Myślę że wytrzymacie :)))) komentować tak na pożegnanie! :**

wtorek, 13 stycznia 2015

Rozdział 9

*Miley*

Śpię. Nadal śpię. I tak mi dobrze. Coś mnie szturcha. Kto jest takim idiotą żeby mnie budził?! Gdy mam taki piękny sen.... Ja... w białej sukni..... Piękny kok.... welon.... Piętrowy tort... Ja w kościele.... On w pięknym garniturze.... Idealnie ułożone loki.... zielone tęczówki.... Harry....
-Wstawaj śpiochu!- ktoś krzyknął a ja się wystraszyłam i podskoczyłam. To  była Lily. Ja się pomału przebudzałam.
-Czy ty wiesz która jest godzina?! Dziewczyno jest 10:25! To chyba twój rekord! - serio? Aż tak długo spałam?
-A ty mnie zabrałaś z pięknego snu!
-Jakiego?
-I tak nie realny....
-No gadaj!
-Miałam ślub z Harrym.
-O w dupcie!
-Lily! Weź przestań!
-No co? On ci się śni i to w takim pięknym śnie!
-No tak.....
-Poczekaj a ja pójdę po nasze tosty- Lily wyszła a ja myślałam o moim śnie.... To prawda był piękny... Lily przyniosła talerz z tostami a na nich nutella. Tak.... bardzo dietetycznie. Jednak były pyszne. Postanowiłam ten dzień spędzić z Lily. Dawno nigdzie nie wychodziłyśmy razem.
-Jakie plany na dzisiejszy dzień?- zapytała Lily
-Może pójdziemy na miasto?
-Pewnie! To ty możesz iść się ubrać a ja pójdę zanieść talerz- Tak jak Lily powiedziała poszłam do łazienki. Umyłam zęby, zrobiłam delikatny makijaż, rozczesałam włosy i na koniec przebrałam się w to
Wyszłam z łazienki a następnie Lily do niej weszła. Ja poszłam na chwilę zerknąć na facebooka. Gdy Lily wyszła z łazienki postanowiłyśmy już wychodzić. Najpierw wyszłyśmy na spacer po Londynie. Poszłyśmy na Big Ben, London Eye, i inne atrakcje. Minęły 2 godziny. Postanowiłyśmy coś zjeść. Poszłyśmy do sklepu i kupiłyśmy sobie po kubku z sałatką i kurczakiem. Zanim się obejrzałyśmy była godzina 15:40. Postanowiłyśmy wracać do domu. Weszłyśmy do domu i słyszałyśmy jakieś rozmowy pochodzące z kuchni. Gdy do niej weszłyśmy myślałam że padnę. Moja mama gadała z mamą od Lily... I co teraz zrobić? Zwiać? Nie... I CO DO CHOLERY JASNEJ TERAZ MAM ROBIĆ?! 
-Lily chodź ze mną pomożesz mi składać ubrania- Lily poszła ze swoją mamą zastawiając mnie z moją. No to świetnie...
-Miley.. przepraszam.. nie powinnam cię tak nazywać... poniosło mnie... i to bardzo... bardzo cię przepraszam.- i co ja mam zrobić? Z jednej strony to jednak mnie nazwała dziwką.... no a z drugiej to jest jednak moja mama.. i widać że żałuje... 
-Daj mi się zastanowić
-Wrócisz dzisiaj do domu?
-Nie... muszę sobie to przemyśleć... może jutro ale nie obiecuję
-No dobrze to trzymaj się.- przytuliła mnie.- I nie rób więcej takich numerów ok? Jak chcesz gdzieś iść to mnie informuj. 
-Dobrze- poszłam odprowadzić mamę. Następnie poszłam do pokoju Lily. Siedziała i czytała książkę.
-I jak?- zapytała
-Przepraszała mnie. No ale powiedziałam jej że dzisiaj nie wrócę może jutro. Muszę się zastanowić.
-Okey. - była godzina 17:15. Postanowiłyśmy z Lily oglądnąć jakiś film. Wybrałyśmy "Gwiazd Naszych Wina". Ojj płakałyśmy bardzo. Piękny film. Po filmie poszłyśmy zjeść nasze kanapki. Zanim się obejrzałyśmy była godzina 19:30. Wcześnie. Postanowiłyśmy sobie jeszcze na noc obejrzeć horror. Wybrałyśmy "Annabelle" Mnie bardzo zaciekawił ale po godzinie zauważyłam że Lily śpi. Postanowiłam wyłączyć laptop bo nie chciałam go sama oglądać i położyłam się spać. Szybko nie zasnęłam... co chwilę mi się przypominały te fragmenty z horroru. Jednak w jednej chwili zaczęłam myśleć o moim śnie... I nagle zasnęłam..

Wcześnie się obudziłam. Nie umiałam spać. Jednak postanowiłam wrócić do domu. Lily też się obudziła. Poszłam pierwsza do łazienki a po mnie Lily. O godzinie 11:00 poszłam do domu. 
-Cześć- przytuliła mnie mama a ja ją
-Dzień dobry- przywitał mnie tata
- Emm to ja pójdę do siebie.- poszłam do swojego pokoju. Zaczęłam rozpakowywać swoje rzeczy i chować do szafek. Następnie poszłam się chwilkę poleżeć. Po 15 minutach usłyszałam dźwięk mojego telefonu. Dostałam sms od Harrego.
Czyli została mi godzina do spotkania z Harrym. Cieszyłam się że go spotkam. Postanowiłam już wyjść na zewnątrz i iść do parku. Lubię tam przebywać. Usiadłam sobie na ławce i zaczęłam sobie myśleć.Jednak przemyślenia ktoś mi przerwał....
-Miley? Hahahah no ciebie to ja się tutaj nie spodziewałem!- Nie.... tylko nie on.. Bill....
-Czego chcesz?- nie zamierzam być dla niego miła
-Ciebie? -zaśmiał się co za dupek
-To przykro mi ale nie.
-Słuchaj. Albo będziesz moją dziewczyną albo...
-Albo co?- zapytał ktoś obejmując mnie ramieniem. Byłam zszokowana. Harry mnie uratował
-Nie twoja sprawa a tak właściwie to kim ty jesteś?!
-A jestem chłopakiem Miley i nie mam zamiaru cię widzieć z nią jasne?
-Nie. A my się jeszcze zobaczymy.- wskazał na mnie. I tak byłam wdzięczna Harremu.
-Dziękuję
-Nie ma sprawy. Idziemy
-Jasne-uśmiechnęłam się. Szliśmy bez słowa. Pomału się martwiłam.
-Emmm.. Miley? Bo ja cię polubiłem... fajna jesteś... emm... czy była by szansa żebyśmy zostali przyjaciółmi?- .... cieszyłam się strasznie byłam szczęśliwa
-Jasne że tak ja ciebie też polubiłam- uśmiechnęłam się. Zaczął padać deszcz. Troszkę przyspieszyliśmy z Harrym w kierunku mojego domu. W jednej chwili się poślizgłam. Znowu. Jaka ze mnie idiotka! Ale czułam ręce na moich plecach. Harry mnie złapał. Patrzeliśmy się na siebie. Zaczął się zbliżać.... Nasze twarze dzieliły milimetry..... I czułam jego usta na moich.. To nie był zwykły pocałunek. On był delikatny... namiętny... byłam szczęśliwa. O niczym nie myślałam tylko o nim... Nie ważne że jesteśmy w miejscu publicznym... Ważny jest on!


--------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------

I co myślicie? ;) Myślę że się spodoba. Coment! :***



poniedziałek, 12 stycznia 2015

Rozdział 8

*Miley*
Siedzieliśmy oglądając telewizję. Robiło się już trochę nudno gdy nagle wyskoczył Niall
-Co wy na to aby zagrać w "prawdę czy wyzwanie"?- zapytał Niall
-Mi pasuje- powiedział Louis
-Mi też- krzyknęłam. Później poszliśmy usiąść na podłodze w "kółeczko", Harry wziął pustą butelkę po Pepsi. Louis zaczął grę. Wpadło na Zayna.
-Zayn! Pytanie czy wyzwanie?
-Na początek pytanie
-Czy wyszedłbyś na dwór z rozwalonymi włosami?
-NIE!- krzyknął Zayn a wszyscy się zaśmiali. Graliśmy tak z dobre 20 minut i jeszcze ani razu nie padło na mnie. Teraz była kolej na Liama. Zakręcił butelką która wpadła na Harrego.
-Pytanie czy wyzwanie?- zapytał Liam
-Wyzwanie
-Pocałuj Miley.. ale w "buzi buzi"- wszyscy się zaśmiali a ja zamarłam. Po twarzy Harrego też było widać zdziwienie.
-Emm... mogę?- zapytał się po cichu Harry a ja kiwnęłam głową. Zaczął się zbliżać. Już miał mnie pocałować lecz mnie co powstrzymało i odwróciłam głowę tak że pocałował mnie w policzek. Widziałam na jego twarzy rozczarowanie ale też rozbawienie.
-O nieee.. będzie kara zaczął mnie łaskotać po całym brzuchu. No ale coś mu się to nie udawało bo nie mam łaskotek... Harry się skapnął a ja szybko mu się wywinęłam z objęć i biegłam po całym domu a Harry za mną. W jednej chwili się wywaliłam bo Louis mi podstawił nogę. Harry mnie wziął na ramię a ja się szarpałam
-Puść!- krzyknęłam śmiejąc się
-Będzie kara.
Harry mnie niósł do... basenu? Widziałam ogromny basen w ich podwórku.
-Harry proszę nie rób tego- śmiałam się a Harry mnie wziął na ręce i rzucił do basenu. Jednak ja miałam plan... Zaczęłam się "topić". Zauważyłam że Harry momentalnie skoczył do basenu a ja się śmiałam. On się skapnął o co chodzi i zaczął mnie chlapać wodą.
-Na bombę!!- krzyknął Louis i również wskoczył do basenu. Dołączyli do nas inni i zaczęliśmy się wygłupiać. Po godzinie kąpieli wyszliśmy z basenu. Poszliśmy się wszyscy przebrać zanim się obejrzałam była już godzina 17:00. Postanowiłyśmy z Lily już iść.  Ze wszystkimi się przytuliłam. Został mi Harry..
-To.. pa- powiedziałam do niego
-Pa.
Szłam w kierunku drzwi.... jednak się zatrzymałam, odwróciłam się i przytuliłam Harrego a on mnie. Ta chwila mogła trwać wiecznie... Było idealnie.. z nim mogłam się czuć bezpieczna. Oderwaliśmy się od siebie i wyszłam z Lily. Całą drogę gadałyśmy o niczym. Po 20 minutach doszliśmy do jej domu. W salonie siedzieli jej rodzice
-Mamo tato Miley będzie u nas na jakiś czas- Lily poinformowała rodziców
-Jeżeli będę mogła. Narazie nie mam się gdzie podziać.
-Dobrze możesz zostać a dlaczego nie masz się gdzie podziać?- zapytała się mama Lily
-Pokłóciłam się z mamą i chciałabym na razie jej nie widywać.
-A czy ona wie że jesteś u nas?
-Nie. I chciałabym żeby pani nic nie mówiła mojej mamie.
-Hmm... no dobrze nie powiem. Chcecie na kolację moją pizzę?
-Pewnie- ucieszyła się Lily. Wzięłyśmy pizzę do pokoju Lily i zaczęłyśmy jeść. Po zjedzeniu Lily się mnie zapytała
-Miley czujesz coś do Harrego prawda?- no i co jej powiedzieć.. Bo to prawda.... coś do niego czuję..
-Właśnie nie wiem.. dzisiaj jak odtrąciłam od niego głowę bo chciał mnie pocałować to później żałowałam... i jeszcze jak go przytuliłam... czułam jak coś w brzuchu... nie wiem jak to nazwać...
-Dziewczyno! Ty się po prostu zakochałaś!- krzyknęła Lily z ekscytacją.
-Nie za wcześnie?
-Myślę ze nie... I tak z każdym będziesz do niego czuła coś więcej.
-Może... Idę się wykąpać.- poszłam do łazienki i się przyszykowałam do spania. Kiedy ja wyszłam z łazienki to weszła Lily a ja skorzystałam z jej laptopa. Lily wyszła i położyłyśmy się do łóżka i zasnęłyśmy....

*Harry*

Kiedy mnie odtrąciła zrobiło mi się smutno... myślałem że coś do mnie czuje... A jak widziałem że się niby topiła to myślałem że nie wybaczę sobie tego. Gdyby nie umiała pływać to przeze mnie coś by jej się stało. Przez te kilka dni czuję się jakoś.... dziwnie. Nigdy takiego czegoś nie czułem. Czuję się taki szczęśliwy przy NIEJ.. A jak mnie przytuliła... myślałem że krzyknę ze szczęścia... Chciałbym przynajmniej żebyśmy zostali przyjaciółmi... Chyba muszę z nią o tym porozmawiać. Po przemyśleniach chciałem iść do łazienki ale ktoś mnie zatrzymał
-Lubisz ją.- to był Zayn... on zawsze wie czy ktoś coś czuje do jakieś osoby
-Tak. Lubię ją-uśmiechnąłem się
-Ona ciebie też. To widać. Może i cię odtrąciła przy pocałunku ale może to dla niej za wcześnie.
-Chcę żeby była moją przyjaciółką przynajmniej
-Wiesz co... mogę z nią o tym pogadać
-Serio?
-Pewnie. Dla przyjaciela wszystko.- przytuliłem go. A ja może się zakochałem w niej....
-Wiesz co ja pójdę się już myć.
-Okej.- Zayn poszedł do swojego pokoju a ja poszedłem do łazienki. Następnie położyłem się spać. Byłem zmęczony ale i tak dzień był udany.

--------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------

Macie 8 :). Przepraszam że taki krótki ale coś nie mam weny :/ Komentować! :*

sobota, 10 stycznia 2015

Rozdział 7

Weszłam do domu... a na krześle w kuchni... siedzi MAMA! Cholera mam przesrane....
-Witam. Do cholery jasnej gdzieś ty była! Czy ty wiesz która godzina?!- I się zaczyna zabawa...
-Emm...- nie wiedziałam co powiedzieć
-Już! Gadaj! Bardzo chętnie posłucham!
-Byłam u kolegi z Lily! Pasuję?!- pierwszy raz pyskowałam mamie..
-W takim stroju? Coś ty tam robiła?! No ja wiem że Lily to bardzo chętnie by puszczała się z innymi ale że ty?!- że co proszę?! Ona myśli że ja sypiam z nie wiadomo z kim? I jeszcze oskarża o to Lily! No nie.. tego już za wiele..
-Oszalałaś?! Ani ja ani Lily nie sypiamy z byle kim? To już nie można wychodzić do znajomych?! A co? Na imprezę mam iść w piżamie? No to chyba z tobą coś nie tak jak tak myślisz!
- A kto się ubiera jak ulicowa dziwka?! Ja czy ty?!- zabolało.... własna matka..... oczy napełniły mi się łzami..
-Dobrze.... w takim razie żebyś się nie wstydziła córki dziwki to ci się na oczy nie pokażę..-wyszłam.. tak po prostu... nie umiałam wytrzymać
-Jeśli wyjdziesz z tego domu nie masz do niego wracać! Miley natychmiast wracaj!- słyszałam krzyki.. Jednak mnie to nie obchodziło. Miałam zamiar iść do Lily. Całą drogę przepłakałam. Tylko problem w tym czy Lily będzie w domu... I co teraz? Przecież ona może być jeszcze u Harrego. A więc szłam do Harrego. Chodziłam pół godziny. Aż dotarłam. Zadzwoniłam do drzwi. Otworzył mi Liam
-Miley? O co chodzi?
-Jest Lily?
- Wiesz co szczerze to wszyscy już poszli a Lily z Louisem zniknęli. No ale Lily z nim cały czas była...
- A w pokoju Louisa?
-Nie sprawdzałem. Wejdź.
W domu chłopaków widziałam jak dziewczyny sprzątały. Niall jadł wszystko co było na stole. Zayn spał na kanapie. A Harry schodził po schodach.
-Miley? Coś nie tak? Masz czerwone oczy..
-Nie nic się nie stało przyszłam po Lily
-Emm... Lily jest chyba zajęta...
-Czym?
-Z Louisem..- nie chce wiedzieć więcej...
-Okej okey rozumiem. To ja w takim razie idę.
-Miley.. na pewno wszystko w porządku?- nie byłam pewna czy mu się wygadać... Jednak z jednej strony bardzo bym chciała..  - Miley chodź pogadamy w moim pokoju co?- Pokiwałam głową na zgodę. Weszliśmy razem do jego pokoju.
-Miley.. wiem że nie znamy się długo ale możesz mi zaufać.. 
-Pokłóciłam się z mamą... przyłapała mnie na tym jak wchodziłam do domu.. I nazwała mnie dziwką..- nie wytrzymałam i się rozpłakałam a Harry mnie przytulił.
-Ciiii nie płacz na pewno się pogodzicie.
-Harry a gdyby ciebie matka nazwała na przykład dupkiem to co? Wybaczyłbyś?
-Przepraszam.. Masz gdzie nocować?
-Nie...
-To będziesz w tym pokoju co ostatnio okej?
-Okej.. To ja już pójdę 
-Czekaj poproszę Perrie aby ci dała piżamę- Harry poszedł a ja czekałam.... Nie mam zamiaru mojej matki widzieć.
-Proszę.- Harry podał mi piżamę.

Od razu poszłam do łazienki się przebrać i umyć. Gdy wyszłam była godzina 02:37. No nieźle... Poszłam do "mojego" pokoju i poszłam spać.
Obudziłam się o 10:15. Rekord! Wyszłam z pokoju i poszłam na dół. Wszystko jakimś cudem było posprzątane. Otworzyłam lodówkę i wzięłam sok. Zauważyłam że obok mnie stoi Harry. Po raz kolejny zawał
-Harry! Nie strasz mnie tak!- zaśmiał się a ja razem z nim
-Wyspałaś się?
-Pewnie- uśmiechnęłam się. Chciałam iść zanieść sok lecz się potknęłam. Już miałam upaść lecz poczułam jakieś ręce na moich plecach. Otworzyłam oczy a nade mną stał Harry. Patrzyliśmy sobie głęboko w oczy.. Zbliżał się już miałam go pocałować...
-Ekhem.-momentalnie się oddaliliśmy 
- Emm. Cześć Louis Lily jest u ciebie w pokoju?- zapytałam się Louisa na co on kiwnął głową na tak- To ja do niej pójdę- zerknęłam na Harrego. Był trochę wkurzony. Ja też. Weszłam do pokoju, widziałam Lily przykrytą kołdrą.
-No.. to co masz mi do powiedzenia?- zapytałam w prost 
-Upiłam się.. Louis też no iii... jakoś to wyszło.
-A jesteście razem?
-Właśnie nie wiem... chyba nie... 
-Dobra ty lepiej idź się ubierz a ja też idę a później idziemy... Lily.. mogę u ciebie zostać na kilka dni?
-Pewnie a coś się stało?
-Pokłóciłam się z mamą.. przyłapała mnie jak przyszłam do domu i nazwała mnie dziwką. 
-Jezu.. pewnie że możesz być u mnie możesz ile chcesz!
-Dzięki. Idę się przebrać-wyszłam z pokoju a na korytarzu stała Perrie
-Cześć Miley masz tu moje ubrania
-Cześć.. Perrie nie mogę tego przyjąć już za dużo od ciebie rzeczy ubieram 
-Ubierzesz i oddasz co za problem- uśmiechnęła się a ja jej podziękowałam. Zestaw który mi dała był śliczny
Gdy poszłam na dół już wszyscy siedzieli na kanapie lub na fotelach.
-Cześć wam!- Krzyknęłam a oni również mnie przywitali.
-Zostaniecie na cały dzień?- zapytał się mnie i Lily Niall
-Czemu nie-powiedziałam. Myślę że ten dzień będzie udany.

--------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------

Jest 7! Kto rozczarowany sytuacją w kuchni jak i na imrezie? :D 
Komentować! <3


czwartek, 8 stycznia 2015

Rozdział 6

Obudziłam się o 8:00. Nie umiałam spać... myślałam.. o nim.... o tych pięknych zielonych oczach... o całym Harrym. Znamy się dopiero kilka dni, ale w nim jest coś.. wyjątkowego. Może i jest tym "podrywaczem" ale on taki nie jest... Szczerze? To widziałam w jego oczach jak się martwił o mnie.. Bo przecież taki chłopak niby podrywacz i wogule to by się tak bardzo nie przejął tym że ktoś jakąś dziewczynę napadł... i to taką zwykłą jak ja... Moje myśli przerwały pukania do drzwi
-Proszę!
-Przyniosłem ci śniadanie-Tata...on jedyny mnie rozumie.. no i oczywiście Lily
-Dziękuję
-Będę już szedł, praca czeka.
-Okej, pa
Zjadłam śniadanie i poszłam do łazienki się przebrać. Taaak kolejny piękny, nudny dzień! Najpierw przeglądnęłam se facebooka, później oglądałam TV. Tak mam w swoim pokoju telewizor. I takim sposobem minęło 3 godziny. Nagle mój telefon zaczął wibrować. Na wyświetlaczu widziałam że dzwoni Lily.
-Hej-odebrałam i się przywitałam
-No cześć czemu się nie odzywasz co?
-Ostatnio jakoś nie miałam czasu...
-Opowiadaj co się działo przez te dni
-Noo... raz poszłam na spacer to mnie napadli i Harry mnie znalazł i zawiózł do siebie i byłam u niego na noc. Poznałam jego znajomych a dzisiaj miałam do niego jechać tylko że mam karę bo jak byłam u Harrego na noc to mama mi każe teraz w pokoju przez tydzień siedzieć a ja powiedziałam że byłam u ciebie-Wszystko jej powiedziałam
-Ejj... Czy ty przypadkiem nie miałaś nigdy już kłamać?-zaśmiała się
-No tak ale to była awaryjna sytuacja
-A tak właściwie... to między tobą a Harrym coś jest?
-Nie... jesteśmy tylko znajomymi..
-A czujesz coś do niego?
-Nie wiem...
-Ojj czuję że to nie będzie tylko "przyjaźń"-nawet się nie przyjaźnimy ale okej-Słuchaj muszę kończyć jakby coś się działo to masz dzwonić! Pa!
-Pa Lily
Postanowiłam się chwilę położyć. Nie miałam zamiaru tylko oglądać TV. Jednak zamiast krótkiego leżenia zasnęłam....
Obudziła mnie wibracja telefonu pod poduszką. Zaspana zerknęłam kto znowu dzwoni. Po pierwsze jakim cudem spałam aż do 15:00 a po drugie to dzwonił Harry.. Odebrałam
-Słucham?
-No hej Miley, słuchaj zabieram cię o 18:00 do mnie. Będzie impreza u mnie. Dziewczyny cię przygotują. Będą chłopaki, dziewczyny, parę innych osób i chciałbym żebyś ty była.
-Harry.. wiesz że ja mam karę i nie mogę tak po prostu wyjść z domu. Przykro mi ale nie.
-Wyjdziesz przez okno-Co?!
-Że co proszę? Harry ja mam trochę wysoko pokój od ziemi....
-Pomogę ci. No proszę cię zgódź się!'
-No dobrze...
-Cieszę się. Jak chcesz możesz też ze sobą kogoś zabrać. Koleżankę czy kogoś tam- Może Lily zabiorę...
-Mam przyjaciółkę... myślę że będzie chciała iść
-Okej to do zobaczenia
-Pa
Postanowiłam od razu zadzwonić do Lily i ją o tym powiadomić
-Hallo?
-Lily idziesz ze mną na imprezę do Harrego?
-Że co?! Ty i impreza? Wow no pewnie że idę a mogę?
-Tak, powiedział że mogę cię ze sobą zabrać
-Okej a o której?
-Bądź pod moim domem o 18:00 ale tak żeby cię rodzice nie widzieli
-No dobra ale jakim sposobem chcesz wyjść z domu?
-Wyskoczę z okna, Harry mi pomoże to do zobaczenia!
-No pa kochana!
Zanim się obejrzałam była już 16:00. Mama dalej się do mnie nie odzywa. Tylko ja jestem ciekawa jak wrócę do domu? Zobaczy się później. Już pomału się szykowałam. Nie do razu na imprezę tylko do wyjścia. Uczesałam się przebrałam w czyste ubrania i czekałam. Zostało mi pół godziny do ich przyjścia. Weszłam jeszcze szybko na facebooka, twittera itp. Po jakimś czasie usłyszałam pukanie do okna. Pewnie kamyczkami zachciało im się rzucać. Wyjrzałam przez okno i zauważyłam Harrego i Lily. Lily wyglądała pięknie.
Pomału wychodziłam starając się uchylić okno tak aby wyglądało na zamknięte. Zeskoczyłam a Harry mnie złapał.
-Cześć- odezwał się Harry
-Hej. Znacie się już?
-Tak, przed chwilą się poznaliśmy- powiedziała Lily. Później poszliśmy do samochodu i wyjechaliśmy. 
Weszliśmy do domu. Muzyka cicho grała, stół stał z alkoholem, przekąskami. Ludzi jeszcze nie było oprócz chłopaków i dwóch dziewczyn....
-Heeeej Miley!- Wszyscy się ze mną przywitali
-Cześć to jest Lily. Moja przyjaciółka-wskazałam na Lily
-No witam naszą piękność - Przywitał się z nią pierwszy Louis i pocałował jej rękę. No Lily.. chyba masz branie
-Miley to jest moja dziewczyna Perrie-Zayn mi wskazał na również piękną blondynkę
-Cześć Miley, Harry dużo o tobie opowiadał.
-Cześć-uśmiechnęłam się do niej
-A to moja dziewczyna Danielle- Tym razem Liam przedstawił mi swoją dziewczynę
-Hej Miley, myślę że się zaprzyjaźnimy.
-Ja również
-To wy zabieracie Miley a my tutaj dalej szykujemy
Dziewczyny mnie zabrały na górę do łazienki. 
-Słuchaj. To że jesteś teraz w naszej paczce to kupiłyśmy ci coś. - Perrie z Danielle podały mi torbę. Otworzyłam ją a tu piękny zestaw na imprezę.
-Ojejku...... dziękuję wam-przytuliłam dziewczyny- Ubiorę dzisiaj nawet teraz
-No teraz teraz a kiedy niby? Już cię zostawiamy a ty się przebieraj później cię pomalujemy itp. A więc zaczęłam się ubierać. Muszę przyznać że wyglądałam nieźle w tym zestawie. Przyszły dziewczyny i zaczęły mnie malować. Makijaż miała nie za mocny i nie za lekki. Później wyprostowały moje włosy i psiknęły mnie perfumami.
-No laska... nie poznałam cię- skomentowała Lily a ja się uśmiechnęłam 
-To co? Idziemy się zabawić!-krzyknęła Danielle. Na dole już trochę ludzi się zebrało, muzyka głośniej grała a Harry patrzył się na mnie... tylko na mnie. Czułam się troszkę nieswojo bo nigdy w takich ubraniach nie chodziłam
-Wyglądasz pięknie Miley- zaszeptał mi do ucha Harry a ja się uśmiechnęłam
-Czy można prosić do tańca?- zapytał się Louis do Lily a ona się zgodziła. Pasowali by do siebie. 
Wszyscy zaczęli tańczyć. Danielle z Liamem, Perrie z Zaynem, Louis z Lily a Niall z jakąś dziewczyną. 
-Nudzisz się?-zapytał się Harry
-Nie-Uśmiechnęłam się do niego- Zauważyłam że nic nie pijesz- chodziło mi o alkohol
-Bo ja właśnie nie piję- Zaśmiał się- Zatańczysz? 
-Pewnie
Poszliśmy na "parkiet" i zaczęliśmy tańczyć. I w jednym momencie leciała wolna piosenka. Harry złapał mnie w talii a ja owinęłam ręce wokół jego szyi. Harry co raz bardziej się do mnie zbliżał... Nasze twarze dzieliły milimetry...  Iii... Nagle nas ktoś popchnął aż ja wyleciałam a Harry mnie złapał.
-Uważaj jak chodzisz co!- Harry się wkurzył- Nic ci nie jest?
-Nie nie. Ja bym musiała wracać do domu. 
-Okey, odprowadzę cię.
Lily chciała zostać. Było widać że się świetnie bawi z Louisem. Szliśmy bez słowa. Dopiero jak staliśmy przed moim domem odezwał się
-Emm Miley? Podobało ci się ?
-No pewnie że tak-uśmiechnęłam się- Muszę już iść- Pocałowałam go w policzek a on się uśmiechnął 
-Do zobaczenia Miley
-Pa Harry
Weszłam po cichu do domu. Drzwi są otwarte na szczęście lecz gdy weszłam doznałam szoku....

--------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------
I 6!! Przepraszam że wczoraj nie napisałam rozdziału ale miałam dużo nauki :c dlatego dzisiaj troszkę dłuższy. Proszę o komentowanie zależy mi na tym! :))))




wtorek, 6 stycznia 2015

Informacja

Z tego powodu że jutro zaczyna się szkoła to rozdziały będę dodawać później niż zwykle ale będę się starała codziennie lecz nie obiecuję. I mam prośbę... Ten kto czyta mój blog niech komentuję pod 5 rozdziałem ( no i oczywiście też pod innymi które będę dodawać) chcę wiedzieć czy opłaca się dawać te rozdziały :)

Rozdział 5

*Miley*

*******
Siedzę. Przywiązana do krzesła. Zakrwawiona. Obolała, posiniaczona, ZRANIONA. Ciemność. Zimno. Ból. Co jeszcze? Mogę dużo wymieniać.
- To co? Zrobimy tak jak powiedziałem?- tak jestem porwana... zgwałcona nie raz... pobita.. a te ch*je dalej mnie torturują...
-Nic nie zrobię!
-I znowu swoje. To źle.- uderzył mnie.. upadłam razem z krzesłem. Czułam jak mnie rozwiązywał... powtórka z rozrywki...-I co teraz zrobisz? No co?- i znowu... szarpanie... bicie.... i przede wszystkim... gwałcenie....ciemność....
**
-Aaa Jezu!-krzyknęłam jak najgłośniej chyba. Jak ja się cieszę że to tylko sen.
-Miley? Co się dzieję? Czemu krzyczałaś?-Ops. Obudziłam Harrego. 
-Przepraszam że cię obudziłam. Koszmar mi się śnił.-Nie wiem czemu ale od razu jak sobie przypomniałam o tym śnie to moje oczy napełniły się łzami...
-Ej nie płacz nic się nie stało. Rozumiem dzisiaj przeszłaś swoje i się nie dziwię że masz teraz koszmary. Jak chcesz to mogę posiedzieć z tobą aż zaśniesz.
-Naprawdę?
-Pewnie. A teraz się połóż, musisz się wyspać.-tak jak powiedział położyłam się a on obok mnie i mnie otulił jednym ramieniem a ja tak jakby "przytuliłam się" do jego torsu. Nawet nie wiem kiedy zasnęłam... 

*Harry*
Było mi jej strasznie szkoda. Nie cierpię widoku jak jakakolwiek dziewczyna płacze. Jeszcze że taka niewinna nastolatka. Jak widziałem, że się tuli do mojego torsu pomyślałem sobie... Nigdy nie pozwolę jej zranić, skrzywdzić.. w jakikolwiek sposób to zabije tego kto ją zrani. Przysięgam!
Po tych przemyśleniach momentalnie zasnąłem....

*Miley*
Gdzie ja jestem? Właśnie mi się wszystko przypomniało. Co się wczoraj stało, co mi się śniło, i to że śpię w jednym łóżku...z HARRYM?!
Nagle ktoś otworzył drzwi, myślałam że zawału dostanę.
-Eee! Wstawać gołąbeczki! A pewnie ty jesteś Miley i Harry mnie zdradza z tobą!- Że co?! Myślałam że ze śmiechu padnę! Zauważyłam że Harry się już budzi.
-Popierdzieliło cię! Wyłaź z tego pokoju Louis!-A więc ten debil bez mózgu miał na imię Louis....
-Dobra, ale pamiętaj! Mamy ważną rozmowę później !-Wyszedł. Wreszcie.
-Miley. Ja cię przepraszam po pierwsze za tego debila a po drugie że zasnąłem tu właśnie- szczerze? To było mi miło..
-Nie musisz za nic przepraszać-uśmiechnęłam się
-Ja już pójdę do siebie
-Okej ja też pójdę do łazienki się szykować
-Tylko muszę cie ostrzec... Jak do nas przyjdziesz to nie dostań zawału na miejscu ok? Bo nas jest piątka i... oni nie są normalni- zaśmiał się a ja zaczynałam się bać. No ale też zachciało mi się śmiać jak przypomniałam sobie sytuację z przed kilka minut.
Harry wyszedł a ja poszłam do łazienki. Z powodu że nie miałam na zmianę czystych ubrań musiałam ubrać te z wczoraj. Postanowiłam wyjść i pójść do kuchni. No ale co ja tam zobaczyłam.....
. Blondyn jadł frytki z..... chipsami? Jak pamiętam to Louis? Tak Louis kłócił się z Harrym... o mnie. Trzeci... wyglądał mi na mulata to on się śmiał i słuchał muzyki, a ostatni wszystkich uspokajał.
-Eee chłopaki to jest Miley- Przedstawił mnie Harry chłopakom, był trochę zakłopotany tą całą sytuacją
-Jestem Louis! I pamiętaj... Harry jest MÓJ!-"poinformował mnie" a Harry walnął go w ramię.
-Hej, Zayn.
-Liam, najmądrzejszy z piątki- uśmiechnął się a wszyscy się zaśmiali
-Niall-okej, niech się szykuję że będę mówić na niego żarłoczek
-Cześć wam-uśmiechnęłam się miło do nich
-Jesteś głodna?-spytał się mnie Harry
-Nie, dziękuję. Ja powinnam się pomału zbierać do domu.
-Odwiozę cię.
-Ej no! A przyjedziesz jeszcze do nas?-Zapytał Louis
-Myślę że tak. To do zobaczenia!-krzyknęłam do chłopaków
-Paa!
Siedzę już w samochodzie Harrego.
-Masz fajnych przyjaciół.-bo to prawda. Jeszcze nigdy nie widziałam takich pokręconych ludzi.
-Hah wiem-uśmiechnął się.-Podaj adres swojego mieszkania-podałam mu i wyjechaliśmy. Przez całą drogę siedzieliśmy w ciszy.
-Miley? Chciałabyś jutro do mnie przyjechać? Będą też dziewczyny Zayna i Liama. Polubisz je.-w sumie czemu nie?
-Pewnie.
-To ja po ciebie przyjadę o 15:00. Podasz swój numer?
-Tak-podałam mu mój a on swój.
-To do jutra.
-Do jutra Harry.- uśmiechnęłam się do niego
Weszłam do domu.
-Jestem!
-Możesz mi wyjaśnij gdzie byłaś?!- i się zaczyna.... mama wnerwiona jak  zwykle
-U Lily. Pisałam ci.
-Pisałaś... O 23:00?! Martwiłam się o ciebie z ojcem a ty nic! I nie myśl sobie że kary nie będzie! Tydzień siedzisz w domu czy tego chcesz czy nie!- Co?! Jutro miałam jechać do Harrego..
-Ale mamo..
-Żadne ale! Do pokoju!-dobrze! proszę bardzo! Pobiegłam do pokoju trzaskając drzwiami. No to super. Napisałam do Harrego sms,
Nie dopisałam mu. I tak nic nie wymyśli. Była dopiero 16:00 więc puściłam na laptopie film "Trzy metry nad niebem". Piękny film. Po zakończeniu filmu usłyszałam pukanie do drzwi. Wszedł tata z kanapkami. 
-Masz kolacje.
-Dzięki
-Miley... wiesz jaka mama jest.. 
-Miałam jutro iść do kolegów i koleżanek-powiedziałam koleżanek aby tata nic nie sugerował
-Przykro mi, ale musisz te spotkanie przełożyć na kiedy indziej. Smacznego i dobranoc.
-Dobranoc..- tata wyszedł a ja zabrałam się za jedzenie. po zjedzeniu poszłam się wykąpać i przebrać. Nie miałam już nic do roboty więc poszłam spać.

--------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------

I jest 5! :) Komentować !!!



poniedziałek, 5 stycznia 2015

Rozdział 4

*Harry*
Cały czas myślałem o niej... O jej pięknych błękitnych oczach... długich, falowanych blond włosach... pięknej figurze... O dziewczynie imieniu Miley... Czemu ona taka jest... taka... śliczna...niewinna... słodka... Nie miałbym serca powiedzieć o niej że jest głupia.. Ona jest inna niż te wszystkie inne dziewczyny.. Jak ją widziałem w tej sukience na imrezie... myślałem że padnę... nigdy nie widziałem takiej pięknej dziewczyny...
-WYPROSTUJĘ CI WŁOSY!- myślałem że zawału dostanę. Zabiję tego debila!
-Louis uspokój się
-Jak mam się uspokoić jak wogule mnie nie słuchasz! Wołam cię od pół godzin a ty kuźwa nic!-Serio?
-Przepraszam. Zamyśliłem się
-O dupolotach chyba!-zaśmiałem się- A tak serio to o czym?
-O niczym ważnym
-Taaa... i dlatego siedzisz na dupsku jakbyś padnął i ty sobie o niczym myślisz!
-O TAKIEJ JEDNEJ DZIEWCZYNIE! Pasuje?!- wkurzyłem się
-Trzeba była tak od razu. Imię? Wiek? Ładna?-cały Louis
-Miley. Nie wiem. Bardzo
-No to opowiadaj .- a więc zacząłem mu opowiadać od początku...

*Miley*
Wstałam o 9:00. Tak wiem wcześnie. Przyzwyczajona jak codziennie wstaję o 6:00 do szkoły. Lily jeszcze spała. Pewnie znowu będzie do 12:00 spać. Poszłam się przebrać w czarne rurki, biały T-shirt z jakimś napisem oraz trampki. Zrobiłam lekki makijaż i byłam gotowa. Wróciłam do pokoju a tu szok. Lily wstała!
-Lily? A ty co? Poranny ptaszek?-zaśmiałam  się
-Głowa mnie boli-No co ty nie powiesz?
-Nie dziwię się. Pamiętasz co wczoraj robiłaś?
-Wiem tylko że tańczyłam... dalej nie pamiętam. Zrobiłam coś głupiego?!
-Emmm..... tańczyłaś na stole-zaśmiałam się a ona wyglądała jakby miała zakopać się pod ziemię
-Jezu...
-A Harry cię wziął na ręce-jej reakcja.... bezcenna
-Nie chce wiedzieć co dalej. A tak właściwie... jak ja już spałam to się coś działo między tobą a Harrym?
-Nie... Tylko Harry się spytał czy jeszcze się zobaczymy?
-Mam nadzieję że powiedziałaś TAK
-No tak..
-No to się cieszę a teraz idę się umyć.
Właśnie siedzę już we własnym domu i się nudzę. Lily została w domu. Chyba wyjdę na dwór.. na spacer.. Mam dość siedzenia w domu.
-Wychodzę na spacer, pastaram się wrócić za godzinę!-krzyknęłam wychodząc z domu
Spacerowałam po Londynie.. tak to moje rodzinne miasto. Kocham je. Tutaj mogę spokojnie myśleć.
Pół godziny już chodzę. Powinnam już wracać. Powoli idę a z daleka zauważyłam grupę facetów którzy się coraz bardziej do mnie zbliżają. Przyspieszam a oni zaczynają biec. No i po mnie...
-Gdzie to się tak śpieszysz młoda?-próbuję ich omijać lecz na marne- Ej nie chcesz się zabawić?-zaczęli się do mnie dobierać. Szarpałam się z całych sił. Kopnęłam jednego. Wkurzył się. Rzucił mnie na ziemię i zaczął kopać. Żegnaj potworny świecie...
-Ej! Zostawcie ją!-usłyszałam jakiś głos...
-Miley? Miley!-czułam jak ktoś mnie lekko trząsał
-Ha-Harry?-byłam pewna że to on potem czułam tylko jak mnie podnosi na ręce. Dalej już nie pamiętam.....

Pomału się budzę... zaraz.. gdzie ja jestem?
-Miley?-Harry... to on..
-Harry, gdzie ja jestem?
-Na razie na moich rękach- zaśmiał się- Idziemy do mnie
Już się nie odzywałam. Weszliśmy do jego domu. MATKO KOCHANA! Jaki wielki. Ale też piękny. Jestem pewna że sam tu nie mieszka.
Harry posadził mnie na jakimś krześle. Później poszedł po apteczkę. Tylko po co?
-Harry po co ci apteczka?
-Masz ranę na brzuchu. Chyba z tego kopnięcia. Pękła ci skóra i masz teraz niezłą ranę- Faktycznie mnie bolał a jak podwinęłam koszulkę to zobaczyłam pełno siniaków no i jak Harry mówił ranę.
-Podwiń koszulkę-co? nie nie nie...- No podwiń nie bój się nic ci nie zrobię-uśmiechnął się troskliwie. W końcu podwinęłam. Harry zaczął pielęgnować mój brzuch a ja się przypatrywałam jego ruchom. Muszę przyznać że wygląda seksownie... CO?!
-Boli cię?
-Nie.
-Już powoli kończę później jeszcze czoło, masz zdrapane.
Harry już skończył "eksperyment" przy moim brzuchu. Teraz czoło. Podczas opatrunku uważnie patrzałam w jego piękne zielone oczy.. On również zaczął obserwować moje. I tak przez jakiś czas patrzeliśmy się na siebie.
-Już-Odezwał się pierwszy Harry i się do mnie uśmiechnął a ja do niego.
-Dziękuję
-Nie ma sprawy, zostajesz dzisiaj u mnie na noc- nie nie mogę..
-Harry nie mogę. Muszę wracać do domu. Rodzice się będą martwić.
-Zadzwoń do nich albo wyślij sms że jesteś u koleżanki.-Obiecałam że nie będę ich okłamywać.. No ale chyba nie mam innego wyboru..
-No dobrze-poszłam od razu napisać do mamy że jestem u Lily.
-Tu masz piżamę od Perrie, dziewczyny od mojego kolegi
-Dzięki, gdzie łazienka?
-Tam-pokazał mi drzwi i poszłam się umyć i przebrać. Wyszłam i zobaczyłam że Harry ogląda telewizje.  Zauważył mnie.
-Chodź zaprowadzę cię do pokoju w którym będziesz spała-poszłam za nim a on mi pokazał pokój. Nie był taki duży był w sam raz
-Dziękuję. Ja się już położę. Dobranoc
-Dobranoc jakby coś się działo to mnie wołaj-powiedział i wyszedł. A ja od razu położyłam się i zasnęłam.

-----------------------------------------------------------------------------------------------------------------------
Przepraszam że tak późno daję ten rozdział. O to czwóreczka! :) Jednak ja mam wrażenie że nie czytacie moje opowiadanie. Chce widzieć przynajmniej 3 komentarze pod rozdziałem. :c


niedziela, 4 stycznia 2015

Rozdział 3


*Miley*
Nie minęło 10 minut a dom cały zaludniony! Większość znam bo to z mojej szkoły. Szczerze? To już mam dość tej całej atmosfery. W całym domu wali alkoholem i papierosami. Oczywiście były sytuacje kiedy mężczyźni gwizdali na mój widok albo zwracali uwagę, lecz ja to ignorowałam. Lily już miała niezłą bombkę, ja tylko siedziałam w miejscu. Nagle ktoś się do mnie odezwał
-Kogo my tu mamy?-wiedziałam już kto to.... Harry
-No twoim zdaniem głupią, małą kujonkę
-Nie powiedziałem że głupią. Właśnie mądra kujonka-uśmiechnął się... Ale za to jak.... PIĘKNIE!!! Miley! O czym ty myślisz?!
-Zatańczysz?-że co? "Najprzystojniejszy" chłopak w szkole chce ze MNĄ tańczyć?
-Nie, nie tańczę.
-No ale byś mogła wyjątek zrobić dla mnie-zrobił minkę małego szczeniaczka
-Nie, nie mogłabym-nie dawał za przegraną
-Heh... słuchaj zatańczysz ze mną albo będzie z tobą nie dobrze- znowu się uśmiechnął. Myśli że się go boję? To się grubo myli.
-Powtarzam po raz kolejny że NIE zatańczę z tobą a jeśli masz problem ze słuchem to bardzo mi przykro-ojj chyba się wkurzył...
-Ojj pożałujesz tego...
-Bardziej bym żałowała tego jakbym miała z tobą tańczyć
-Przegiełaś!-wziął mnie na ramię i gdzieś szedł a ja szarpałam się z całych sił ale on był silniejszy..
-PUŚĆ! POWIEDZIAŁAM PUŚĆ MNIE!
-Coś mówiłaś?-ohh nie cierpię go
-Lily!-zauważyłam ją jak tańczyła z jakimś kolesiem
-Miley? Ej co ty z nią robisz? Puść ją-moja kochana Lily...
-Nie mam takiego zamiaru-wkurzyłam się.. pomimo że wisiałam na nim kopłam go w krocze a on natychmiast mnie puścił a ja uciekłam, wyszłam z pomieszczenia .
-Miley! On ci coś zrobił?!-Lily była nieźle wystraszona
-Nie zdążył.
-Jezu wiesz jak ja się wystraszyłam? Wracamy ?
-No okej..
Dalej siedze tu i się nudzę... od tego momentu jak go kopnęłam to nie było żadnych zaczepek... Może przesadziłam? Nie wiem... Widzę go jak siedzi sam przy jakimś stole. Powinnam go przeprosić.
-Emm.. przepraszam. Nie powinnam cię kopnąć.
-Zasłużyłem, nie powinienem cię zmuszać-on teraz był jakiś inny....
-Zatańczę z tobą-CO?! Jezu czemu ja zawsze nie myślę zanim coś powiem!
-Serio?-od razu się uśmiechnął, muszę przyznać że słodko
-Noo tak...
-To chodź
A więc zaczęliśmy tańczyć. Ja byłam nieśmiała a Harry to zauważył
-Nie bój się. Całkiem świetnie ci idzie-wyszeptał mi to do ucha. Czemu mam ciarki?!
Po tych słowach rozluźniłam się. Muszę przyznać że całkiem dobrze się tańczyło z nim.
-Tańczę z dziewczyną, a nawet nie wiem jak ma na imię-zaśmiał się a ja razem z nim
-Miley a ty Harry
-We własnej osobie-znów ten piękny uśmiech
Zauważyłam że jakaś dziewczyna tańczyła na stole, śmiałam się do czasu gdy rozpoznałam kim ona jest...
-LILY!- pobiegłam jak poparzona-Wyłaś z tego stołu!
-Ani mi się śni!- nawet się nie skapnęłam kiedy Harry wziął ją na ręce i wyniósł z pomieszczenia
-Gdzie mieszkacie? Zawiozę was.
Podałam adres mieszkania Lily i pojechaliśmy. Gdy byliśmy na miejscu Harry pomógł mi ją zanieść do pokoju a później odprowadziłam go do samochodu
-Dziękuję.-uśmiechnęłam się
-Nie ma sprawy. Zobaczymy się jeszcze kiedyś?
-Myślę że tak.
-To do zobaczenia
-Pa
Harry odjechał a ja poszłam się przebrać, umyć i oczywiście położyć się spać....

----------------------------------------------------------------------------------------------------------------------

Jeszcze dzisiaj 3 :DD
Ten rozdział jest z dedykacją dla mojej przyjaciółki Natalii, to dzięki niej mam już trochę tych wyświetleń i wogule. Ale jestem też wdzięczna tym którzy to czytają :)







Rozdział 2

*Miley*
...
-Kochanie obudź się.-mama... znowu, zawsze chciałam budzik no ale że mam taką troskliwą matkę...
-Już. Idę się ubierać.
-Dzisiaj zakończenie roku. Mam nadzieję że pasek na świadectwie będzie.- uśmiechnęła się do mnie a ja westchnęłam. Pomału mam dość. Siedzę do późna w nocy by się uczyć a rodzice dalej mnie męczą. Dzięki Bogu że już wakacje bo bym zwariowała.
Z powodu że jest zakończenie to postanowiłam się przebrać w ładny, nie zbyt elegancki zestaw:
Później lokówką zrobiłam loczki, psiknęłam na siebie swoimi ulubionymi perfumami. Chciałam zrobić delikatny makijaż no ale w szkole nie wolno.
Czekam na Lily już 15 minut. Powinnyśmy już dawno być w szkole. O idzie nasza panienka.
-Przepraszam Miley, wiesz że ja zawsze muszę dobrze wyglądać, no ale ty jaka laska mmmm , pewnie ten Styles się podnieci.-zaśmiała się na co ja ją zmroziłam wzrokiem
-Weź przestań i chodźmy już, powinnyśmy już dawno być w szkole
-Pamiętasz? Dzisiaj imprezaaa!!-cieszy się jak dziecko. Nie rozumiem co w tym takiego fajnego? Potańczysz, upijesz się a na drugi dzień to kac i głowa pęka.
-Tak pamiętam.
-Przyjdę po ciebie o 18:30 i zabiorę cię do mnie, musimy się nieźle wyszykować. Aha! Mam dla ciebie świetny zestaw. A jak tego nie włożysz to będę zła!-taaa... Zaczynam się bać co to ona powymyślała 
-No okej a teraz chodź!
Siedzimy już z Lily na krzesłach w sali czekając na dyrektora. Po pięciu minutach zaczęło się zakończenie.
...
-A teraz czas na rozdawanie świadectw!-I się zaczyna.. pewnie znowu będą trzy osoby z paskami a między innymi JA.
-Zapraszam na środek pannę Miley Hovver! Najlepszy wynik w nauce! Brawo!-Tak jak myślałam. Podeszłam do dyrektora a on mi złożył gratulacje i odebrałam świadectwo wraz z dyplomami.
Jest już po wszystkim. Stoję właśnie na dworze i czekam na Lily. 
-Kogo my tu mamy-No nie.. znowu ten głos-Czyżby nasza kujoneczka?-Zaraz mu przywalę przysięgam!-Dobra nie będę chamski, gratuluję.-Ooo humor się zmienił? A co w ciąży jest? Nie wiedziałam
-Dzięki- wreszcie odważyłam się odezwać
-A już myślałem że język straciłaś. Nawet nie mówię w jaki sposób..-No nie no.... 
-Miley!-W tej chwili ją kochałam z całego serca! Moja Lily właśnie mnie uratowała
-Eeemmm.. muszę iść. Pa!-Jak najszybciej uciekłam z tego miejsca
-Uważaj co zająca nie złapiesz-zaśmiał się a ja go ignorowałam 
-Miley? Co on ci gadał?-ahh ta ciekawość Lily..
-Nie chcę ci o tym gadać.. znowu się nabijał że jestem kujoneczką itp.
-Ulala coś się tu kroi- uśmiechnęła się Lily poruszając swoimi brwiami
-Zaraz ty będziesz pokrojona jak nie przestaniesz paplać! A teraz idę do domu do zobaczenia potem!
-Paa
Weszłam do domu... tak teraz to najgorsze okłamać rodziców... przysięgam.. OSTATNI raz to robię.
-Cześć wam!-krzyknęłam do rodziców i dałam im moje świadectwo 
-No gratuluję!-Ucałowała mnie mama a tata przytulił
-Słuchajcie jest sprawa... czy mogłabym dzisiaj zostać na noc u Lily?-proszę nie....
-Pewnie. O której masz u niej być?-Nosz kurcze.
-O 18:30 Lily po mnie przyjdzie.
-To jeszcze zostaniesz na kolację?
-Raczej nie będę głodna jak zjem twoją pyszną zapiekanką-mama się uśmiechnęła i nałożyła mi na talerz jej zapiekankę.
Zostało mi 30 minut do przyjścia Lily. Postanowiłam że pooglądam telewizję.
Usłyszałam dzwonek do drzwi. Oczywiście to była Lily. Poszłam po moją torbę i wyszłam z domu.
-Tylko ostrzegam że w domu jest mój tata-zachichotałam
-Okey
Weszłyśmy do domu Lily, widziałam jak pan Monerson oglądał telewizje
-Dobry wieczór!-nie chciałam być nie miła i się przywitałam
- Witam Miley-uśmiechnął się do mnie na co ja odwzajemniłam 
-My idziemy do mnie-poinformowała Lily swojego tatę
Poszłyśmy do jej pokoju. Lily ma śliczny pokój. Ściany koloru miętowego, małe biurko, łóżko dwuosobowe, no jej jest takie duże potrzebne bo jak ona się rozłoży to nie ma miejsca.
-A więc to jest twój strój!- Jak ja go zobaczyłam to mi szczęka opadła
-Lily nie... ta sukienka jest za krótka i jeszcze ten dekolt... i szpilki. Nie mogę.
-No chyba nie pójdziesz w gaciach i w swetrze no proszę cię! To jest impreza więc musisz jakoś wyglądać noo.-sama nie wiem... no niech będzie ten jeden wyjątek
-No dobrze
-Serio?! Ja pierdziele ja myślałam że będę musiała na kolanach cię błagać!-nie dziwię się jej reakcji, sama jestem zaskoczona że się zgodziłam
Ja byłam już gotowa. Lekki makijaż, proste włosy. Lily muszę przyznać że miała taki.... inny strój
-Tato wychodzimy!-krzyknęła Lily, później weszłyśmy do taxi, po którą zadzwoniłyśmy.
Po 10 minutach jazdy byłyśmy na miejscu. Nie dziwię się że Jenna robi impreze w swoim domu. Jest ogromny.
-Hej Jenna!-przywitałyśmy się z nią i weszłyśmy do pomieszczenia. Ludzi już jest sporo a muzyka głośno grała. No to "imrezę" czas zacząć!

------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------
I jest 2! Jestem tylko ciekawa czy ktokolwiek moje opowiadanie czyta :c 
Komentować! :*








sobota, 3 stycznia 2015

Rozdział 1

*Miley*
Dzisiaj jest ostatni dzień szkoły. Ostatnie słuchanie nauczycieli. No i oczywiście ostatnie spotkanie z przyjaciółmi... No ale cieszę się że Lily mieszka na tej samej ulicy. Nie będę sama.
-Miley wstawaj, czas się ubierać do szkoły!- Moje przemyślenia przerwała moja kochana mama.
-Już już!- Wstałam i zaczęłam się szykować.
Po całym ubieraniu się zeszłam do kuchni by przywitać się z tatą i zjeść śniadanie.
-Cześć!- Krzyknęłam do taty.
-Witam.- Jak zwykle poważny. Nie rozumiem go. Uczę się jak najlepiej a on dalej swoje. Pewnie jeszcze jest wściekły na Billa za to co mi zrobił. Nie dziwię się bo to nie było aż tak dawno...
Po zjedzeniu śniadania wyszłam z domu czekając na Lily. Zawsze do szkoły szłyśmy razem i dalej chodzimy. Po kilkunastu minutach pojawiła się.
-Cześć!- krzyknęła do mnie pierwsza
-Hej
-Słuchaj mam pomysł, tylko obiecaj że się zgodzisz-jak zwykle na swoją prośbę zrobiła minkę jakby miała się rozpłakać
- No okej..
-Idziemy jutro na impreze do Jeny!!-No nie... wszystko tylko nie IMPREZA!
- O nieeee, zapomnij
- Obiecałaś!
-Wiesz że ja nienawidzę imprez
-Jejuu to tylko jedna impra noo. Będziesz ze mną więc nie musisz się bać
-A co ja powiem rodzicom mądralo - właśnie... w tym cały problem. Nie lubię okłamywać rodziców ale chyba nie będzie innego rozwiązania.
-Powiesz, że idziesz do mnie na noc- cała Lily..
-No okej niech ci będzie... Ale to jest pierwszy i ostatni raz!
-Jejuu dziękuję dziękuję dziękuję!!!-Zaczęła się do mnie tulić a ja się śmiałam
-Dobra koniec teraz idziemy do szkoły
Szłyśmy 10 minut. Byłyśmy jeszcze 5 minut przed dzwonkiem na lekcje.
No i dzwonek, poszłyśmy z Lily usiąść w ławce i czekałyśmy na nauczyciela. Po chwili przyszedł do klasy nauczyciel oraz jakiś chłopak. Ma piękne zielone oczy co przykuło moją uwagę.
-Siadaj Harry w ostatniej ławce w środkowym rzędzie.- Czyli ma na imię Harry...
- O kuźwa.
-Ej Lily opanuj się co?!- Nie lubiłam jak Lily przeklinała - Co ci? Czemu się zrobiłaś cała czerwona?
- Miley... to jest najprzystojniejszy chłopak w szkole!- Aha. Jak dla mnie nie.
-No nie wiem
-No cała ty- Zachichotałam. A on co raz bardziej się zbliżał. Usiadł na swoje miejsce.
-Czyżby nasza kujoneczka?-Usłyszałam zachrypnięty głos.. To na pewno od niego. Słyszałam chichot a ja nie wydusiłam ani jednego słowa.
-Na pewno mądrzejsza od ciebie!-krzyknęła Lily. Oj chyba ją poniosło.
-Panno Monerson! Jeśli chce pani się umówić z tym panem to proszę po lekcjach!-Nauczyciel krzyknął a cała klasa się śmiała, ja również zachichotałam, ale jak Lily to zobaczyła to zmroziła mnie wzrokiem.
-Ja wolę tą kujoneczkę-zamarłam. Tym razem się odwróciłam i spojrzałam na niego a on się śmiał. Odwróciłam się i przez całą lekcję już był spokój.
Dzwonek. Wreszcie. Chciałam jak najszybciej opuścić tą klasę. Lecz nie zdążyłam.
-Do zobaczenia mała-Powiedział i puścił mi oczko. Zaczyna mnie ten koleś wkurzać
-Nie chcę nic mówić ale masz branie- zaśmiała się Lily a ja ją walnęłam w ramię.
Cały dzień odbył się już bez zaczepek. Musiałam wyjść sama ze szkoły, ponieważ Lily za karę że pyskowała do nauczyciela musiała siedzieć u dyrektora.
-Jestem!-krzyknęłam w domu aby się nie martwili. Jednak ja nikogo nie słyszę. Na stole zauważyłam karteczkę :
Droga Miley
Musieliśmy z tatą wyjść do pracy w słusznej sprawie. Nie czekaj na nas. 
                                                                                                             Mama.

Mama z tatą razem pracowali w jednej firmie. Często nie ma ich w domu. Przyzwyczaiłam się. Poszłam od razu do łazienki się umyć. Nie byłam głodna więc sobie odpuściłam. Przeprałam się w piżamę i poszłam spać. Jednak nie umiałam zasnąć. Cały czas myślałam o chłopaku o zielonych tęczówkach oraz jego lokowatych włosach....


--------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------

No i 1 rozdział :) drugi dodam jutro. Komentować czy się podobał :/



Prolog

Zaczynają się wakacje. Ona tzn, "szkolny kujon", on "podrywacz". Jedne wakacje potrafią tak zmienić? Przecież  tylko 2 miesiące! A jednak. Jej życie obróciło się o 180 stopni... On się zmienia...

Jedno spotkanie... jedna rozmowa... zmieniło ICH życie. Ona tego nie chciała... on tak. Co pierwsze? Może nienawiść, złość. przyjaźń a może MIŁOŚĆ?

--------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------
I jest prolog :). Zapraszam do czytania.

Bohaterowie



                   Miley Hovver (17 l.)

                               Zwykła nastolatka. Sprytna, uparta, nie lubi chodzić na imprezy. Można                 powiedzieć że jest "grzeczną dziewczynką". Nie lubi się umawiać z chłopakami od czasu kiedy zostawił ją Bill. Lecz zmieni się od jednego spotkania....


 Lily Monerson (17 l.)
                              Najlepsza przyjaciółka Miley. Jest jej przeciwieństwem, lubi imprezy, napić się i tego typu rzeczy. Pomimo swych zachcianek bardzo kocha Miley. Traktuje ją jak siostrę, której nigdy nie miała.

Harry Styles (19 l.)
Harry jest również zwykłym nastolatkiem, ale lubi niekiedy poimprezować. Lubi dziewczyny nieśmiałe, ale też uparte. Jest również dobrym podrywaczem na co leci dużo dziewczyn a on ma z tego ubaw. Nie szuka dziewczyny na prawdziwy związek. Lecz to się zmieni...


Louis Tomlinson (22 l.)
Przyjaciel Harrego. Jest "małym świrem" którego uwielbiają wszystkie dziewczyny. Ma fioła na punkcie marchewek. 
Zayn Malik (20 l.)
Przyjaciel Harrego. Zayn jest spokojny lecz lubi niekiedy dobrze się zabawić. Bardzo kocha swoją dziewczynę Perrie. Nie wyobraża sobie życia bez niej.
Niall Horan (20 l.)
Przyjaciel Harrego. Przyjaciele mówią na niego "żarłoczek''. Jego hobby to ciągłe jedzenie, Nie ma dziewczyny ale bardzo by chciał być z kimś szczęśliwym w życiu. 


Liam Payne (21 l.)
Najpoważniejszy z paczki. Ma dziewczynę Danielle, którą również bardzo kocha. Mówią na niego "tatuś" ponieważ on zawsze pilnuje przyjaciół. Razem z Harrym, Louisem, Niallem i Zaynem tworzą paczkę najlepszych przyjaciół.

Perrie Edwards (20 l.)
Dziewczyna Zayna. Zakochana po uszy. Uwielbia się wygłupiać z chłopakami (paczką Harrego), chodzić na zakupy itp.

Danielle Peazer (20 l.)
Dziewczyna Liama. Kocha Tańczyć. Gdy jest zła lub nie ma humoru, idzie od razu do swojej sali by tańczyć. Uwielbia Perrie, zawsze się jej żali, wygada się jej, traktuje ją jak siostrę.
Bill Cain (24 l.)
Były chłopak Miley. Ona go nie cierpi lecz on uważa że ją odzyska w łatwy sposób. Bill potrafi być arogancki i chamski. Lecz Miley tego nie zauważyła...



-----------------------------------------------------------------------------------------------------------------------
O to bohaterowie. Od razu informuję że nie ma w tym opowiadaniu 1D!!!