Sorry, I can't.
czwartek, 19 marca 2015
Nowe opowiadanie
Zapraszam na moje nowe opowiadanie tym razem o Louisie. W sumie jest tylko zwiastun ale myślę że jutro albo dzisiaj jeszcze się pojawi 1 rozdział.
Ostatnia informacja
Wiem że to będzie głupie ale usuwam te opowiadanie. Nie z powodu tych komentarzy ale po prostu mi się nie podoba. Ale za to będę stwarzać nowe opowiadanie:) Gdy już będzie te nowe poinformuję o tym na twitterze https://twitter.com/Iwonusia322 oraz jeszcze na tym blogu . Dziękuję za komentarze i za to że czytaliście te opowiadanie ale następne postaram pisać jeszcze lepiej i dłuższe rozdziały:)
DZIĘKUJĘ!:*
DZIĘKUJĘ!:*
piątek, 6 marca 2015
Rozdział 22
*Harry*
Tak bardzo się cieszę że odzyskałem moją Miley. Właśnie. Moją. Ona jest moja. Nie pozwolę nikomu jej skrzywdzić. Ona ma być szczęśliwa. Serce mi pęka kiedy widzę że płacze lub jest po prostu smutna. Szczerze? To bardzo szybko się to wszystko stało. Nie dawno zaczęły się wakacje a my z Miley już się bardzo kochamy. Czuję się jakbym ją znał od bardzo dawna.
- Kocham cię- powiedziałem do niej drugi raz. Mógłbym tak bez przerwy do niej mówić.
-Kochanie ja ciebie też bardzo bardzo bardzooo kocham!- powiedziała śmiejąc się do mnie. A ja się uśmiechnąłem
-Zostań dzisiaj ze mną tu w moim pokoju. Chciałbym posiedzieć z tobą sam.
-Okey- powiedziała i uśmiechnęła się do mnie. Ona ma prześliczny uśmiech. Naprawdę. Piękniejszego nie widziałem. Położyłem się na łóżku a Miley obok mnie. Swoją głowę oparła o mój tors. A ja ją otuliłem ramieniem.
-Harry??
-Tak skarbie?
-Czy... ty do mnie przed chwilą powiedziałeś... skarbie?- zapytała się i uśmiechnęła
-No tak. Bo ty właśnie jesteś moim skarbem. Tylko moim.- powiedziałem na co jej poleciała mała łezka po policzku- Hej.. co się dzieje?
-Nic.. to tak z wzruszenia. Nikt mi tak nie mówił.. Nawet Bill..- od razu napięły mi się mięśnie kiedy usłyszałem te imię. Miley to zauważyła- Przepraszam nie powinnam..
-To nie twoja wina- uśmiechnąłem się do niej.- A tak właściwie... to co mi chciałaś powiedzieć ?
-Emm... kiedyś jak jeszcze nie byliśmy razem.. To mi się śniłeś.. I to był taki.... jak dla mnie piękny sen... Ale... pewnie nie realny...
-Jaki sen? Dlaczego nie realny?
- Tylko się nie śmiej
-Obiecuję
-Mieliśmy... ślub- powiedziała a ja to trochę się zszokowałem. Chociaż... mi by też się on podobał..
-Dlaczego... nierealny?-no właśnie... Powiedziała że NIE realny...
-Bo pewnie ci się znudzę kiedyś.. Znajdziesz kiedyś ładniejszą, chudszą dziewczynę która będzie o wiele lepsza ode mnie. Ja jestem tylko zwykłą dziewczyną...- No to teraz się zdziwiłem. Ona myśli że ja należę do tych którzy patrzą na wygląd a nie na charakter? Że niby ja mam mieć tą "idealną" szczupłą jakąś laskę?
-Miley... Ty jesteś moim ideałem. Ja nie potrzebuję jakieś dziewczyny która jest modelką. Ja potrzebuję drugiej połówki która będzie mnie kochać, rozumieć. Z którą mogę się powygłupiać, wyżalić się. I tą drugą połówką jesteś ty. To z tobą czuję się świetnie. To ciebie kocham i będę kochać. I nie jesteś brzydka. Jesteś piękna i atrakcyjna. Ale najbardziej cenię u ciebie ten twój charakter. Kocham cię taką jaką jesteś.- powiedziałem i pocałowałem jej czoło. Widziałem jak znowu otarła łezkę.
-Harry.. To było piękne co powiedziałeś. Ja.. wcale się nie spodziewałam że tak o mnie myślisz.. Tak bardzo cię kocham Harry.- powiedziała i mnie pocałowała. To był... delikatny piękny pocałunek...
-A tak właściwie... To jak ten nasz "ślub" wyglądał?- zapytałem się po pocałunku.
- Ja byłam ubrana w piękną, białą, długą suknię. Moje włosy były zapięte w kok a w nim przyczepiony welon. Delikatny makijaż. Ty stałeś przy ołtarzu czekając na mnie. W czarnym garniturze, w pięknym uśmiechu. Był moment kiedy powiedzieliśmy "tak"... No i tyle bo musiała mnie Lily obudzić.- wyobrażałem sobie taką Miley.. Była by piękna. Oczywiście teraz też jest ale... Jakbym ją tak zobaczył... To bym pękał z dumy że mam taką dziewczynę.
-Rzeczywiście piękny... No ale myślę że nasz prawdziwy będzie jeszcze piękniejszy.
-Zaraz zaraz zaraz... Powiedziałeś że .... nasz... prawdziwy?- właśnie się skapnąłem co przed chwilą powiedziałem. No bo co? To właśnie z Miley chcę żyć.
-Mmm... no tak. Kocham cię i to z tobą chcę żyć wiecznie. Jeśli oczywiście nie masz nic przeciwko. Nie żeby coś ale na razie to nie są oświadczyny - zaśmiałem się- To musi być wyjątkowa chwila...
-Harry... wiesz że ja z tobą też chcę mieć te długie szczęśliwe lata? Kocham cię- ona.... też tego chce.. To chyba cud że w moich ramionach leży mój kochany skarb.
-Ja ciebie też kocham- pocałowałem ją. I nagle drzwi od mojego pokoju się przewróciły a na nich leżał Niall. Zabiję
-Co ty odwalasz?!- zapytałem prosto z mostu i wyszedłem z łóżka a Miley usiadła i się śmiała.
-Louis mnie popchnął i.... tak jakoś.
-Nie trzeba było mi zabierać marchewek kiedy byłem głodny!- krzyknął Lou a Miley się coraz bardziej śmiała no a co ja miałem powiedzieć? Mi drzwi rozerwali
- Durnowate małpy- powiedziałem a Miley się jeszcze głośniej śmiała
-Hazza... Bo wiesz że ja tak samo myślałam o Louisie- powiedziała po chwili a ja się zacząłem z nią śmiać
-Że co?!- krzyknął Lou.
- A to że idziesz teraz do sklepu i kupujesz mi nowe drzwi!- krzyknąłem prosto w jego twarz udając poważnego i wkurzonego. Jak widziałem jego minę to myślałem że pęknę ze śmiechu.
-Ale Harry, spokojnie- jeszcze chwilę tak na niego patrzałem i wybuchłem ogromnych śmiechem a Miley za mną. Louis stał i się na nas patrzał jak na idiotów.
-No żartuję - zaśmiałem się do niego a ten się na mnie rzucił przez co wyleciałem na podłogę. Jęknąłem z bólu bo poleciałem na plecach.
- Loui kochanie ty moje chodź tylko.- czy ja słyszałem... LOUI?! KOCHANIE?! Popatrzyłem się szybko na Miley na co ona wyszła z pokoju a ja leżałem, patrzyłem na nich z wielkimi oczami i co jeszcze....To zrobiłem się zazdrosny...
-Ałaa!- usłyszałem krzyk z korytarza wstałem i poszedłem w kierunku krzyku. Pękłem ze śmiechu jak zobaczyłem Louisa który leżał na podłodze.... na mokrej podłodze.... i próbował wstać. A Miley stała i się zwycięsko uśmiechała.
-No "kochanie" musisz uważać bo coś nie trafiłeś do celu.- powiedziała i poszła w moim kierunku łapiąc mnie za rękę oraz ciągnąc do mojego pokoju.
- Co to miała być za sytuacja z tym kochaniem?- zapytałem.
-No chyba nie jesteś zazdrosny Harry?- Ja? Nie... może trochę?
-Nie....
-Harry.. Nie masz o co.
-Mam. O ciebie
- Harry. To ciebie kocham. Louisa traktuję jak bliskiego przyjaciela. Nic więcej. To miało być takie małe przedstawienie.- powiedziała i mnie pocałowała.
-A tak właściwie.. to co zrobiłaś że tak uśmierciłaś tego biednego Louisa?- zapytałem śmiejąc się
-No wiedziałam że jak będę się podlizywała i pójdzie za mną. A on tak się wlókł że zdążyłam na podłogę wylać olejek do ciała. No... i tak stoję a ten idzie i.... łubudubudu! Hahahahaha- powiedziała i się zaczęła śmiać. Ja też. Nie spodziewałem się tego że moja dziewczyna jest taka sprytna! Anim się nie obejrzałem była godzina 19:00. Chciałem się czegoś zapytać Miley jednak się bałem..
-Emm... Miley?
-Tak kochanie?- powiedziała do mnie kochanie.. Jak ja ją kocham
-Czy..... Zamieszkasz tu z nami.. Ze mną?
-A chcesz tego?
-No pewnie że tak.
-Skoro tak... To czemu nie- powiedziała i się uśmiechnęła a ja ją przytuliłem
- Tylko bym musiała jechać po rzeczy do domu. Podwieziesz mnie?
-Jasne chodź. Ale czekaj czekaj czekaj... Będę musiał poznawać twoich rodziców?
-Tylko mamę. Ale ona cię polubi. To dzięki niej też się tu zjawiłam.- Wow. Okey. Nie spodziewałem się tego. Widocznie będę miał fajną i miłą teściową. Zaraz. CO?! Harry weź przestać cały czas myśleć o tym ślubie do jasnej cholery!
Jesteśmy na miejscu. Kurcze stresa to ja mam. A co jeśli mnie jej mama nie polubi?
-Miley może ja poczekam na ciebie w samochodzie?
-Zapomnij. Idziesz ze mną.- nosz kurde. Czy ona w ogóle wie jak jak się boję?! Weszliśmy do środka
-Mamo?- krzyknęła Miley do pomieszczenia. Nagle pojawiła się od niej mama. Serce mi podskoczyło do gardła.- To jest Harry, Harry to jest moja mama.- Przedstawiła nas Miley.
-Miło mi panią poznać- powiedziałem i się uśmiechnąłem do jej mamy. Co mnie zdziwiło odwzajemniła uśmiech.
-Witaj Harry. Co was tu sprowadza?
-Przyjechaliśmy po moje rzeczy. Przeprowadzam się do chłopaków.
-W porządku. - powiedziała mama Miley a my poszliśmy do jej pokoju pakować jej rzeczy. Ona zaczęła a ja się rozłożyłem w jej łóżku
- A co ty robisz?- zapytała się mnie Miley
-Leżę- powiedziałem udając powagę
-No ty chyba sobie żartujesz. Wstajesz w tej chwili i mi pomagasz bo jak nie...
-Bo jak nie to co? Nic mi nie zrobisz kochanie.- wstałem i wymruczałem jej to. Zacząłem całować jej szyję. Nagle się otworzyły drzwi. Ja momentalnie odskoczyłem od Miley.
-Przyniosłam wam herbatę.
-Dziękuję mamo- powiedziała Miley cała czerwona. Jej mama wyszła a ja zacząłem się śmiać.
-No i z czego się śmiejesz?- zapytała się Miley trochę rozbawiona.
-Z nas koteczku. A teraz chodź się pakować bo chcę cię dla siebie.
-No a chłopaki?
- Pójdziemy do naszego pokoju
-Naszego?
-No tak. Mieszkasz u nas i mój pokój to teraz nasz pokój- powiedziałem i cmoknąłem w usta. Po 30 minutach Miley była spakowana. Gdy mieliśmy wychodzić Miley żegnała się z jej mamą.
Weszliśmy do domu. Oczywiście wszyscy się rozłożyli na kanapie jak nie wiadomo kto.
-Harry wstawiliśmy ci te drzwi jeszcze w twoim pokoju.- powiedział Niall
-Okej, dzięki. Idę z Miley na górę.- powiedziałem i poszedłem z Miley tam gdzie powiedziałem.
-Mogę iść się wykąpać?- zapytała po chwili
-A po co się pytasz?- zaśmiałem się- To też twoja łazienka więc rób co chcesz- powiedziałem i się uśmiechnąłem a Miley poszła do łazienki. Położyłem się na łóżku i czekałem na moją piękność. Ale chyba mi się to znudziło bo szybko zasnąłem...
Obudziłem się i nie było obok mnie mojej dziewczyny. Spojrzałem na zegarek była godzina 10:37. O kurde. To ja się nie dziwię że nie ma tutaj Miley. Zeszedłem na dól do salonu. Na kanapie siedzieli Liam, Niall i moja kochana.
*Miley*
Wstałam o 10:00. Teraz siedzę z chłopakami i oglądamy TV. A co do Harrego. To naprawdę moje uczucia co do niego o wiele więcej się wzmocniły niż przedtem. To co mi mówił. Co o mnie myśli. To były takie piękne słowa. Piękniejszych nie słyszałam. Nagle poczułam coś miękkiego na policzku. Harry.
-Witaj skarbie.
-Heej. Zasnąłeś mi wczoraj.
-No tak. Przepraszam.- powiedział i pocałował moje usta.
- Ekhem. Jesteśmy tu- powiedział Niall a ja się zaśmiałam- Co dzisiaj robicie?
-Właściwie nic- odpowiedziałam- Ej mam pomysł. Może zaproszę do nas Lily?
-Okey- powiedział Liam a ja poszłam po telefon by do niej zadzwonić. Odebrała nie mal od razu
-No hej stara co tam?
- Przychodzisz dzisiaj do nas- zamiast pytania to wydałam rozkaz
-Eee.. że do ciebie czy do chłopaków?
-Do chłopaków
-Nie jestem tam potrzebna
-Dlaczego?
- Louisowi to się nie spodoba i tyle.- była tak jakby.. Wkurzona?
-Niby dlaczego?
- Bo mnie wkurza. Pewnie ja jego też... Ostatnio się częściej kłócimy co siebie widzimy. Nie mam ochoty się z nim widywać- ulala coś tu jest nie tak...
- A wy jesteście razem że tak gadasz?
-No co ty?! Chyba ciebie coś!
-Sorki. Ale przyjdź dla mnie proszęęęę!!
-No ok....
-Dzięki dzięki dzięęęki przyjdź teraz. już NOW! - krzyknęłam i się rozłączyłam. Zastanawiałam się o co chodzi między Lou a Lily...
-I co?- zapytał Harry
-Zaraz będzie
-Kto?- o kurcze. Lou się obudził. I co ja mu powiem?
-Emm Lily...
- Co?!- wyglądał na trochę zdenerwowanego.... Nawet nie trochę...
-Lou możemy pogadać?- zapytałam się jego i poprosiłam iść do kuchni bo tam mogliśmy być sami.
-O co chodzi między tobą a Lily? Gadałam z nią to też nie było zbytnio zadowolona z tego przyjścia. Co jest?
- Pamiętasz jak się przespałem z nią?- kiwnęłam głową- To od tego momentu się kłócimy. Wydzieramy się na siebie. Wkurza mnie i tyle.- O kurde. Nie spodziewałam się tego.
-Lou, proszę cię bądź dla niej miły
-Co?! No chyba nie.
-To przynajmniej nie komentuj i nic nie rób.
-Postaram się- westchnął. Rozległ się dzwonek. Poszłam otworzyć. W drzwiach zauważyłam Lily która już nie była blondynką. Swoje włosy zafarbowała na jasny brąz, taki kasztan coś w tym stylu. Ładnie jej tak.
-Heej moja pięknisio- pierwsza się przytuliłam do niej- Ślicznie wyglądasz
-Dziękuję. Ty też niczego sobie.- powiedziała i się zaśmiała. Jednak po chwili jej twarz mówiła co innego. Była zdenerwowana. Zerknęłam na Lou który nie był lepszy.
- Hej Lily- powiedzieli wszyscy do niej oprócz Lou. Coś czuję że tak miło to tu nie będzie.
-To co robimy?- zapytał Zayn.
-Może jakąś małą imprezkę?- zapytał Niall
-Pewnie.- wszyscy potwierdzili a ja spojrzałam na Harrego
-Spokojnie nie będę pił- powiedział do mnie lekko się uśmiechając. A ja poszłam i się do niego przytuliłam.
-Jeśli nie chcesz tu siedzieć możemy iść na górę.- powiedziałam
-Nieee, w porządku- uśmiechnął się do mnie a ja go pocałowałam.
Właśnie siedzę sobie na kanapie z Harrym i Lily. Część tańczy, część pije. Jest różnie. Przyjechały również Danielle i Perrie.
-Pójdę do kuchni się czegoś napić zaraz przyjdę- powiedziała Lily i poszła.
*Louis*
Siedzę w kuchni. Nie mam ochoty tam siedzieć z NIĄ. Denerwuje mnie. Co z tego że była tam jedna noc razem. Teraz to po prostu z nią nie wytrzymuję. Nagle ktoś przyszedł. No jej tutaj brakowało! Spojrzała na mnie a następnie poszła sobie czegoś nalać do szklanki.
-Po co tu przyszłaś?
-Przyszłam tu dla Miley nie dla ciebie.
-No co ty nie powiesz- odpowiedziałem chamsko. Nie mam zamiaru być dla niej miły
-Zamkniesz się w końcu czy nie?!- podniosła głos. No to chyba zabawa się zaczyna...
-Yyy nie?- zaśmiałem się, widziałem jak Lily się coraz bardziej denerwowała.
- Kretyn
-Ja?? A kto się robi za "plastikową lalę"?
- Ja w przeciwieństwie do ciebie jakoś wyglądam nie to co ty
-Hahah jaka skromna się zrobiła
- Ale nie taka głupia i durna jak ty
-Co powiedziałaś?!- tym razem się wkurzyłem mega.
-A co? Nie słyszałeś? To już nie mój problem!
- Wiesz jaki jest twój problem? To że jesteś nie do wytrzymania, upartą, głupią..
-DOSYĆ TEGO!
--------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------
Macie tu 22 :). Jest tu więcej z perspektywy Harrego jak widać.
Wiem że teraz będę wredna dla was ale nie dodaję następnego rozdziału dopóki nie będzie pod tym 4 komentarze. Przepraszam ale nie mam innego wyboru. Komentują mi tylko z 1,2 osoby a wyświetleń mam trochę. A więc to od was zależy czy będzie następny rozdział czy nie.
Tak bardzo się cieszę że odzyskałem moją Miley. Właśnie. Moją. Ona jest moja. Nie pozwolę nikomu jej skrzywdzić. Ona ma być szczęśliwa. Serce mi pęka kiedy widzę że płacze lub jest po prostu smutna. Szczerze? To bardzo szybko się to wszystko stało. Nie dawno zaczęły się wakacje a my z Miley już się bardzo kochamy. Czuję się jakbym ją znał od bardzo dawna.
- Kocham cię- powiedziałem do niej drugi raz. Mógłbym tak bez przerwy do niej mówić.
-Kochanie ja ciebie też bardzo bardzo bardzooo kocham!- powiedziała śmiejąc się do mnie. A ja się uśmiechnąłem
-Zostań dzisiaj ze mną tu w moim pokoju. Chciałbym posiedzieć z tobą sam.
-Okey- powiedziała i uśmiechnęła się do mnie. Ona ma prześliczny uśmiech. Naprawdę. Piękniejszego nie widziałem. Położyłem się na łóżku a Miley obok mnie. Swoją głowę oparła o mój tors. A ja ją otuliłem ramieniem.
-Harry??
-Tak skarbie?
-Czy... ty do mnie przed chwilą powiedziałeś... skarbie?- zapytała się i uśmiechnęła
-No tak. Bo ty właśnie jesteś moim skarbem. Tylko moim.- powiedziałem na co jej poleciała mała łezka po policzku- Hej.. co się dzieje?
-Nic.. to tak z wzruszenia. Nikt mi tak nie mówił.. Nawet Bill..- od razu napięły mi się mięśnie kiedy usłyszałem te imię. Miley to zauważyła- Przepraszam nie powinnam..
-To nie twoja wina- uśmiechnąłem się do niej.- A tak właściwie... to co mi chciałaś powiedzieć ?
-Emm... kiedyś jak jeszcze nie byliśmy razem.. To mi się śniłeś.. I to był taki.... jak dla mnie piękny sen... Ale... pewnie nie realny...
-Jaki sen? Dlaczego nie realny?
- Tylko się nie śmiej
-Obiecuję
-Mieliśmy... ślub- powiedziała a ja to trochę się zszokowałem. Chociaż... mi by też się on podobał..
-Dlaczego... nierealny?-no właśnie... Powiedziała że NIE realny...
-Bo pewnie ci się znudzę kiedyś.. Znajdziesz kiedyś ładniejszą, chudszą dziewczynę która będzie o wiele lepsza ode mnie. Ja jestem tylko zwykłą dziewczyną...- No to teraz się zdziwiłem. Ona myśli że ja należę do tych którzy patrzą na wygląd a nie na charakter? Że niby ja mam mieć tą "idealną" szczupłą jakąś laskę?
-Miley... Ty jesteś moim ideałem. Ja nie potrzebuję jakieś dziewczyny która jest modelką. Ja potrzebuję drugiej połówki która będzie mnie kochać, rozumieć. Z którą mogę się powygłupiać, wyżalić się. I tą drugą połówką jesteś ty. To z tobą czuję się świetnie. To ciebie kocham i będę kochać. I nie jesteś brzydka. Jesteś piękna i atrakcyjna. Ale najbardziej cenię u ciebie ten twój charakter. Kocham cię taką jaką jesteś.- powiedziałem i pocałowałem jej czoło. Widziałem jak znowu otarła łezkę.
-Harry.. To było piękne co powiedziałeś. Ja.. wcale się nie spodziewałam że tak o mnie myślisz.. Tak bardzo cię kocham Harry.- powiedziała i mnie pocałowała. To był... delikatny piękny pocałunek...
-A tak właściwie... To jak ten nasz "ślub" wyglądał?- zapytałem się po pocałunku.
- Ja byłam ubrana w piękną, białą, długą suknię. Moje włosy były zapięte w kok a w nim przyczepiony welon. Delikatny makijaż. Ty stałeś przy ołtarzu czekając na mnie. W czarnym garniturze, w pięknym uśmiechu. Był moment kiedy powiedzieliśmy "tak"... No i tyle bo musiała mnie Lily obudzić.- wyobrażałem sobie taką Miley.. Była by piękna. Oczywiście teraz też jest ale... Jakbym ją tak zobaczył... To bym pękał z dumy że mam taką dziewczynę.
-Rzeczywiście piękny... No ale myślę że nasz prawdziwy będzie jeszcze piękniejszy.
-Zaraz zaraz zaraz... Powiedziałeś że .... nasz... prawdziwy?- właśnie się skapnąłem co przed chwilą powiedziałem. No bo co? To właśnie z Miley chcę żyć.
-Mmm... no tak. Kocham cię i to z tobą chcę żyć wiecznie. Jeśli oczywiście nie masz nic przeciwko. Nie żeby coś ale na razie to nie są oświadczyny - zaśmiałem się- To musi być wyjątkowa chwila...
-Harry... wiesz że ja z tobą też chcę mieć te długie szczęśliwe lata? Kocham cię- ona.... też tego chce.. To chyba cud że w moich ramionach leży mój kochany skarb.
-Ja ciebie też kocham- pocałowałem ją. I nagle drzwi od mojego pokoju się przewróciły a na nich leżał Niall. Zabiję
-Co ty odwalasz?!- zapytałem prosto z mostu i wyszedłem z łóżka a Miley usiadła i się śmiała.
-Louis mnie popchnął i.... tak jakoś.
-Nie trzeba było mi zabierać marchewek kiedy byłem głodny!- krzyknął Lou a Miley się coraz bardziej śmiała no a co ja miałem powiedzieć? Mi drzwi rozerwali
- Durnowate małpy- powiedziałem a Miley się jeszcze głośniej śmiała
-Hazza... Bo wiesz że ja tak samo myślałam o Louisie- powiedziała po chwili a ja się zacząłem z nią śmiać
-Że co?!- krzyknął Lou.
- A to że idziesz teraz do sklepu i kupujesz mi nowe drzwi!- krzyknąłem prosto w jego twarz udając poważnego i wkurzonego. Jak widziałem jego minę to myślałem że pęknę ze śmiechu.
-Ale Harry, spokojnie- jeszcze chwilę tak na niego patrzałem i wybuchłem ogromnych śmiechem a Miley za mną. Louis stał i się na nas patrzał jak na idiotów.
-No żartuję - zaśmiałem się do niego a ten się na mnie rzucił przez co wyleciałem na podłogę. Jęknąłem z bólu bo poleciałem na plecach.
- Loui kochanie ty moje chodź tylko.- czy ja słyszałem... LOUI?! KOCHANIE?! Popatrzyłem się szybko na Miley na co ona wyszła z pokoju a ja leżałem, patrzyłem na nich z wielkimi oczami i co jeszcze....To zrobiłem się zazdrosny...
-Ałaa!- usłyszałem krzyk z korytarza wstałem i poszedłem w kierunku krzyku. Pękłem ze śmiechu jak zobaczyłem Louisa który leżał na podłodze.... na mokrej podłodze.... i próbował wstać. A Miley stała i się zwycięsko uśmiechała.
-No "kochanie" musisz uważać bo coś nie trafiłeś do celu.- powiedziała i poszła w moim kierunku łapiąc mnie za rękę oraz ciągnąc do mojego pokoju.
- Co to miała być za sytuacja z tym kochaniem?- zapytałem.
-No chyba nie jesteś zazdrosny Harry?- Ja? Nie... może trochę?
-Nie....
-Harry.. Nie masz o co.
-Mam. O ciebie
- Harry. To ciebie kocham. Louisa traktuję jak bliskiego przyjaciela. Nic więcej. To miało być takie małe przedstawienie.- powiedziała i mnie pocałowała.
-A tak właściwie.. to co zrobiłaś że tak uśmierciłaś tego biednego Louisa?- zapytałem śmiejąc się
-No wiedziałam że jak będę się podlizywała i pójdzie za mną. A on tak się wlókł że zdążyłam na podłogę wylać olejek do ciała. No... i tak stoję a ten idzie i.... łubudubudu! Hahahahaha- powiedziała i się zaczęła śmiać. Ja też. Nie spodziewałem się tego że moja dziewczyna jest taka sprytna! Anim się nie obejrzałem była godzina 19:00. Chciałem się czegoś zapytać Miley jednak się bałem..
-Emm... Miley?
-Tak kochanie?- powiedziała do mnie kochanie.. Jak ja ją kocham
-Czy..... Zamieszkasz tu z nami.. Ze mną?
-A chcesz tego?
-No pewnie że tak.
-Skoro tak... To czemu nie- powiedziała i się uśmiechnęła a ja ją przytuliłem
- Tylko bym musiała jechać po rzeczy do domu. Podwieziesz mnie?
-Jasne chodź. Ale czekaj czekaj czekaj... Będę musiał poznawać twoich rodziców?
-Tylko mamę. Ale ona cię polubi. To dzięki niej też się tu zjawiłam.- Wow. Okey. Nie spodziewałem się tego. Widocznie będę miał fajną i miłą teściową. Zaraz. CO?! Harry weź przestać cały czas myśleć o tym ślubie do jasnej cholery!
Jesteśmy na miejscu. Kurcze stresa to ja mam. A co jeśli mnie jej mama nie polubi?
-Miley może ja poczekam na ciebie w samochodzie?
-Zapomnij. Idziesz ze mną.- nosz kurde. Czy ona w ogóle wie jak jak się boję?! Weszliśmy do środka
-Mamo?- krzyknęła Miley do pomieszczenia. Nagle pojawiła się od niej mama. Serce mi podskoczyło do gardła.- To jest Harry, Harry to jest moja mama.- Przedstawiła nas Miley.
-Miło mi panią poznać- powiedziałem i się uśmiechnąłem do jej mamy. Co mnie zdziwiło odwzajemniła uśmiech.
-Witaj Harry. Co was tu sprowadza?
-Przyjechaliśmy po moje rzeczy. Przeprowadzam się do chłopaków.
-W porządku. - powiedziała mama Miley a my poszliśmy do jej pokoju pakować jej rzeczy. Ona zaczęła a ja się rozłożyłem w jej łóżku
- A co ty robisz?- zapytała się mnie Miley
-Leżę- powiedziałem udając powagę
-No ty chyba sobie żartujesz. Wstajesz w tej chwili i mi pomagasz bo jak nie...
-Bo jak nie to co? Nic mi nie zrobisz kochanie.- wstałem i wymruczałem jej to. Zacząłem całować jej szyję. Nagle się otworzyły drzwi. Ja momentalnie odskoczyłem od Miley.
-Przyniosłam wam herbatę.
-Dziękuję mamo- powiedziała Miley cała czerwona. Jej mama wyszła a ja zacząłem się śmiać.
-No i z czego się śmiejesz?- zapytała się Miley trochę rozbawiona.
-Z nas koteczku. A teraz chodź się pakować bo chcę cię dla siebie.
-No a chłopaki?
- Pójdziemy do naszego pokoju
-Naszego?
-No tak. Mieszkasz u nas i mój pokój to teraz nasz pokój- powiedziałem i cmoknąłem w usta. Po 30 minutach Miley była spakowana. Gdy mieliśmy wychodzić Miley żegnała się z jej mamą.
Weszliśmy do domu. Oczywiście wszyscy się rozłożyli na kanapie jak nie wiadomo kto.
-Harry wstawiliśmy ci te drzwi jeszcze w twoim pokoju.- powiedział Niall
-Okej, dzięki. Idę z Miley na górę.- powiedziałem i poszedłem z Miley tam gdzie powiedziałem.
-Mogę iść się wykąpać?- zapytała po chwili
-A po co się pytasz?- zaśmiałem się- To też twoja łazienka więc rób co chcesz- powiedziałem i się uśmiechnąłem a Miley poszła do łazienki. Położyłem się na łóżku i czekałem na moją piękność. Ale chyba mi się to znudziło bo szybko zasnąłem...
Obudziłem się i nie było obok mnie mojej dziewczyny. Spojrzałem na zegarek była godzina 10:37. O kurde. To ja się nie dziwię że nie ma tutaj Miley. Zeszedłem na dól do salonu. Na kanapie siedzieli Liam, Niall i moja kochana.
*Miley*
Wstałam o 10:00. Teraz siedzę z chłopakami i oglądamy TV. A co do Harrego. To naprawdę moje uczucia co do niego o wiele więcej się wzmocniły niż przedtem. To co mi mówił. Co o mnie myśli. To były takie piękne słowa. Piękniejszych nie słyszałam. Nagle poczułam coś miękkiego na policzku. Harry.
-Witaj skarbie.
-Heej. Zasnąłeś mi wczoraj.
-No tak. Przepraszam.- powiedział i pocałował moje usta.
- Ekhem. Jesteśmy tu- powiedział Niall a ja się zaśmiałam- Co dzisiaj robicie?
-Właściwie nic- odpowiedziałam- Ej mam pomysł. Może zaproszę do nas Lily?
-Okey- powiedział Liam a ja poszłam po telefon by do niej zadzwonić. Odebrała nie mal od razu
-No hej stara co tam?
- Przychodzisz dzisiaj do nas- zamiast pytania to wydałam rozkaz
-Eee.. że do ciebie czy do chłopaków?
-Do chłopaków
-Nie jestem tam potrzebna
-Dlaczego?
- Louisowi to się nie spodoba i tyle.- była tak jakby.. Wkurzona?
-Niby dlaczego?
- Bo mnie wkurza. Pewnie ja jego też... Ostatnio się częściej kłócimy co siebie widzimy. Nie mam ochoty się z nim widywać- ulala coś tu jest nie tak...
- A wy jesteście razem że tak gadasz?
-No co ty?! Chyba ciebie coś!
-Sorki. Ale przyjdź dla mnie proszęęęę!!
-No ok....
-Dzięki dzięki dzięęęki przyjdź teraz. już NOW! - krzyknęłam i się rozłączyłam. Zastanawiałam się o co chodzi między Lou a Lily...
-I co?- zapytał Harry
-Zaraz będzie
-Kto?- o kurcze. Lou się obudził. I co ja mu powiem?
-Emm Lily...
- Co?!- wyglądał na trochę zdenerwowanego.... Nawet nie trochę...
-Lou możemy pogadać?- zapytałam się jego i poprosiłam iść do kuchni bo tam mogliśmy być sami.
-O co chodzi między tobą a Lily? Gadałam z nią to też nie było zbytnio zadowolona z tego przyjścia. Co jest?
- Pamiętasz jak się przespałem z nią?- kiwnęłam głową- To od tego momentu się kłócimy. Wydzieramy się na siebie. Wkurza mnie i tyle.- O kurde. Nie spodziewałam się tego.
-Lou, proszę cię bądź dla niej miły
-Co?! No chyba nie.
-To przynajmniej nie komentuj i nic nie rób.
-Postaram się- westchnął. Rozległ się dzwonek. Poszłam otworzyć. W drzwiach zauważyłam Lily która już nie była blondynką. Swoje włosy zafarbowała na jasny brąz, taki kasztan coś w tym stylu. Ładnie jej tak.
-Heej moja pięknisio- pierwsza się przytuliłam do niej- Ślicznie wyglądasz
-Dziękuję. Ty też niczego sobie.- powiedziała i się zaśmiała. Jednak po chwili jej twarz mówiła co innego. Była zdenerwowana. Zerknęłam na Lou który nie był lepszy.
- Hej Lily- powiedzieli wszyscy do niej oprócz Lou. Coś czuję że tak miło to tu nie będzie.
-To co robimy?- zapytał Zayn.
-Może jakąś małą imprezkę?- zapytał Niall
-Pewnie.- wszyscy potwierdzili a ja spojrzałam na Harrego
-Spokojnie nie będę pił- powiedział do mnie lekko się uśmiechając. A ja poszłam i się do niego przytuliłam.
-Jeśli nie chcesz tu siedzieć możemy iść na górę.- powiedziałam
-Nieee, w porządku- uśmiechnął się do mnie a ja go pocałowałam.
Właśnie siedzę sobie na kanapie z Harrym i Lily. Część tańczy, część pije. Jest różnie. Przyjechały również Danielle i Perrie.
-Pójdę do kuchni się czegoś napić zaraz przyjdę- powiedziała Lily i poszła.
*Louis*
Siedzę w kuchni. Nie mam ochoty tam siedzieć z NIĄ. Denerwuje mnie. Co z tego że była tam jedna noc razem. Teraz to po prostu z nią nie wytrzymuję. Nagle ktoś przyszedł. No jej tutaj brakowało! Spojrzała na mnie a następnie poszła sobie czegoś nalać do szklanki.
-Po co tu przyszłaś?
-Przyszłam tu dla Miley nie dla ciebie.
-No co ty nie powiesz- odpowiedziałem chamsko. Nie mam zamiaru być dla niej miły
-Zamkniesz się w końcu czy nie?!- podniosła głos. No to chyba zabawa się zaczyna...
-Yyy nie?- zaśmiałem się, widziałem jak Lily się coraz bardziej denerwowała.
- Kretyn
-Ja?? A kto się robi za "plastikową lalę"?
- Ja w przeciwieństwie do ciebie jakoś wyglądam nie to co ty
-Hahah jaka skromna się zrobiła
- Ale nie taka głupia i durna jak ty
-Co powiedziałaś?!- tym razem się wkurzyłem mega.
-A co? Nie słyszałeś? To już nie mój problem!
- Wiesz jaki jest twój problem? To że jesteś nie do wytrzymania, upartą, głupią..
-DOSYĆ TEGO!
--------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------
Macie tu 22 :). Jest tu więcej z perspektywy Harrego jak widać.
Wiem że teraz będę wredna dla was ale nie dodaję następnego rozdziału dopóki nie będzie pod tym 4 komentarze. Przepraszam ale nie mam innego wyboru. Komentują mi tylko z 1,2 osoby a wyświetleń mam trochę. A więc to od was zależy czy będzie następny rozdział czy nie.
niedziela, 1 marca 2015
Informacja
Taa..... z tego powodu że jutro kończą się moje "ferie" i idę do szkoły :c to znowu rozdziały będą dodawane w weekendy. I bardzo przepraszam że w ten nie dałam ale mieliście za to podczas tygodnia :) To do następnego weekendu :c
środa, 25 lutego 2015
Rozdział 21
tydzień później
*Miley*
Minął już tydzień. Tak już tydzień a ja dalej siedzę w domu. Jednak dalej nie czuję się komfortowo. Nie było również sytuacji żeby Harry przyszedł albo znowu zadzwonił... Tak wiem że sama tego chciałam, ale tak szczerze... to trochę mi przykro że nie walczy. Może mu się coś stało? Nie... nie mogę cały czas myśleć o najgorszym. Poszłam do salonu obejrzeć TV. Mama była na zakupach.
*Louis*
Od tygodnia jeszcze się nie pogodzili. Oni krzywdzą siebie nawzajem. Harry załamany siedzi przez cały czas w swoim pokoju i ciągle pije. Co wieczór krzyczy jej imię. No ale zamiast podnieść te swoje dupsko i iść do niej to nie! Nachlej się jak stary dziad i siedź! Miałem tego wszystkiego dosyć. Postanowiłem zadzwonić do Miley.
-Halo?
-Miley natychmiast masz do nas przyjechać już!!- krzyknąłem prosto z mostu
-Lou najpierw się uspokój a potem ze mną rozmawiaj
-Przyjedź do nas. Pogadamy.
-Na razie nie chcę jeszcze rozmawiać z Harrym...
-A czy ja powiedziałem że z nim będziesz gadała?
-No dobrze. O której?
-Nie wiem może 15:00?
-Okey do zobaczenia Lou- powiedziała i się rozłączyła.
*Miley*
Trochę mnie niepokoił Louis. Na pewno chodziło o Harrego.... Miałam godzinę na naszykowanie się. Zrobiłam lekki makijaż, luźnego koka i przebrałam się w to
Pierwszy raz wyszłam z domu odkąd wyjechałam od Harrego. Oczywiście zostawiłam karteczkę w kuchni dla mamy. Droga mi zajęła 15 minut. Zadzwoniłam do drzwi. Otworzył mi Lou
-Cześć- przytuliłam się z nim.- O czym chciałeś pogadać?- ja doskonale wiedziałam o czym. Raczej o kim
-O Harrym- no właśnie
-Gdzie jest?
-Śpi w swoim pokoju
-No to pewnie już nie śpi.- pewnie obudziłam go dzwonkiem...
-Na pewno śpi.... ma teraz twardy sen...
-Lou... coś nie tak?
-Usiądź, zrobię nam herbaty- Louis był podejrzliwie poważny... Zawsze to z niego była durnowata małpa no ale nic nie mówię...
-Powiesz mi wreszcie czy nie?
-Harry jest pijany.. Codziennie pije i mówi o tobie. Jest załamany. Miley pogadaj z nim proszę cię.- i nagle słyszeliśmy huk z góry. Natychmiast pobiegliśmy tam. Zobaczyłam jak Harry leżał przy drzwiach swojego pokoju.
-No co? Ch-chia-łem wwejsć- wymamrotał Harry. Rzeczywiście był w strasznym stanie. Z Louisem go podnieśliśmy i zanieśliśmy go do łóżka. Harry chyba pomału się orientował kim jestem. Przyglądał mi się uważnie.
-Mi- Miley?
-Harry musisz się przespać jutro porozmawiamy.
-Proszę cię zostań ttu- złapał mnie za rękę kiedy chciałam wychodzić.
-Zostanę aż zaśniesz.- usiadłam. Taka byłam zła na siebie. Harry był załamany. Nigdy nie widziałam go jeszcze w takim stanie.
-Pamiętasz kiedy powiedziałaś że się mnie boisz?- zapytał chwiejąc się a ja kiwnęłam głową- To... było najgorsze zdanie które mi powiedziałaś.- próbowałam powstrzymać łzę. Na marne. Szybko ją otarłam.- Nie płacz. Nie cierpię kiedy to robisz.
-Harry połóż się bo stąd pójdę. Jak wytrzeźwiejesz to pogadamy.- powiedziałam stanowczo na co Harry mnie posłuchał. Szybko zasnął a ja wyszłam z pokoju. Poszłam w stronę salonu gdzie siedział Louis.
-Zasnął- powiedziałam.- Będę się już zbierać.
-Chcesz to tak po prostu zostawić?
-Nie. Jutro przyjdę jak Harry będzie w lepszym stanie. Pa
-Pa. I dziękuję- pożegnałam się z nim i wyszłam.
Gdy wróciłam do domu była godzina 18:00. Mama siedziała w salonie i oglądała TV.
-Jestem
-Cześć. Gdzie byłaś? Na karteczce pisało tylko że wychodzisz.
-U Harrego. Jego przyjaciel Louis dzwonił żebym przyjechała.
-Pogodziliście się?
- Nie... Harry był pijany.
-Załamany chłopak. No nie dziwię się
-Jutro do niego pojadę i z nim pogadam
-No i prawidłowo.
-Wiesz co ja pójdę się wykąpać. Może najpierw weźmiesz kolacje z kuchni?
-Okey- poszłam po tą kolację a następnie do mojego pokoju ją zjeść. Później poszłam do łazienki na długą kąpiel. Gdy wyszłam z łazienki była godzina 20:30. Nie chciało mi się spać. Postanowiłam iść do salonu do szafki i zabrać jedno wino oraz kieliszek. Wróciłam do pokoju i sobie nalałam lampkę. Usiadłam na łóżku, puściłam jakieś piosenki i myślałam. Łzy znowu mi leciały. Nigdy taki Harry nie był. To nie był ten sam Harry. I te jego słowa: Pamiętasz kiedy powiedziałaś że się mnie boisz? To... było najgorsze zdanie które mi powiedziałaś. Zraniłam go tym. Wiem że nie mogę się go bać. Dzięki niemu jestem szczęśliwa. On czeka na moją pomoc a ja siedzę i piję. Użalam się nad sobą. Gdyby nie Harry pewnie bym już dawno poszła po żyletkę. Dalej mam blizny po ostatnim... Chociaż dziwię się dlaczego Harry je nie zauważył kiedy się kąpaliśmy w basenie.. Teraz to nie ważne. Muszę jutro pogadać z Harrym.
Obudziłam się o 10:55. Jezu. Głowa to mi pękała niesamowicie. Pamiętam tylko że nalałam sobie chyba z 7 lampkę wina a potem to już mi się film urwał. No nic. Poszłam wziąć zimny prysznic. Na pewno mi pomoże się rozbudzić. Ubrałam się w Luźny T-shirt oraz krótkie jeansowe spodenki. Zrobiłam lekki makijaż oraz uczesałam włosy. Postanowiłam od razu iść do Harrego. Po drodze zabrałam ze sobą jogurt jagodowy. Jak zwykle zostawiłam karteczkę dla mamy.
Zapukałam do drzwi. Otworzył mi tym razem Zayn.
-Cześć Miley! Już myślałem że nigdy do nas nie przyjdziesz.- przywitałam się z nim i weszłam do pomieszczenia
-Byłam wczoraj. Harry śpi?
-Ta, znowu ma kaca.- powiedział Zayn a ja poszłam po szklankę wody i tabletkę na głowę. Jestem przekonana że jak Harry się obudzi to będzie więcej jęczał niż ja dzisiaj. Od razu weszłam do jego pokoju po cichu. Siedział na łóżku i trzymał się za głowę. Tak myślałam. Postanowiłam pierwsza się odezwać
-Cześć.- powiedziałam a on momentalnie się odwrócił
-Miley?
-To dla ciebie. Weź- podałam mu wodę i lekarstwo które połknął.
-Byłaś tu wczoraj prawda?- zapytał. A ja kiwnęłam głową- Przepraszam że musiałaś na to wszystko patrzeć.
-Nic się nie stało tylko... dlaczego to robiłeś?
- Z tęsknoty za tobą. I tak nie umiałem zapomnieć ale to mi pomagało. W jakiś sposób pomagało. Pomału się uzależniałem. Przepraszam.- powiedział i opuścił głowę. Ja podeszłam do niego i złapałam go za głowę.
-Harry. Pomogę ci. Ale obiecaj. Nigdy z mojego powodu się tak nie urządź.
-Chcę po prostu żebyś do mnie wróciła.
-Ale ja jestem z tobą. Musiałam odpocząć i pomimo cały czas cię kochałam kocham i będę kochać.
- Mogę cię przytulić?- uśmiechnęłam się
-Oczywiście że tak- powiedziałam a Harry wstał i mocno mnie przytulił, ja oczywiście odwzajemniłam.
-Tak bardzo tęskniłem.
-Ja też
-Proszę powiedz że wracasz do nas, do mnie.- oderwał się złapał moje ręce i spojrzał w moje oczy.
-Tak. Wracam.- powiedziałam a Harry się uśmiechnął, podniósł mnie i przytulił.- Tak bardzo cię kocham Miley.
-Ja ciebie też kocham- powiedziałam i go pocałowałam. On odwzajemnił pocałunek. Właśnie w tej chwili uświadomiłam sobie jak bardzo kocham Harrego.
--------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------
Macie tu 21 xD i dłuższy więc się cieszcie :D
Komentarz=Motywacja
poniedziałek, 23 lutego 2015
Rozdział 20
*Miley*
Wyszłam z domu. Skierowałam się w stronę Lily.
-Zamówiłam taksówkę.- powiedziała na co ja kiwnęłam głową. Nie odzywałyśmy się do siebie aż do przyjazdu taksówki. Gdy dotarliśmy na miejsce pożegnałam się z Lily
-Będzie wszystko w porządku.- powiedziała i mnie przytuliła. Lily poszła w stronę swojego domu a ja weszłam do mojego.
- Emmm... cześć wam!- krzyknęłam do pomieszczenia.
-Miley? No ja już myślałam że nigdy nie odwiedzisz tych swoich staruszków.- powiedziała mama i mnie przytuliła
-Przepraszam ale jakoś się złożyło że nie mogłam przyjechać. Gdzie tata?
-Znowu pojechał na tydzień do Los Angeles w sprawie pracy. A kochanie? Po co ci walizka?
-Przyjechałam na kilka dni.
-Coś się dzieje prawda? Miley znam cię bardzo dobrze co się dzieje? Pokłóciłaś się z Harrym?- no i przypomniała mi się sytuacja z dzisiejszego dnia. To znaczy cały czas mi siedzi w głowie.- kochanie chodź. Zrobię nam herbaty i pogadamy.- mama poszła zaparzyć wodę a ja poszłam do salonu usiąść na kanapie. Po 10 minutach mama przyszła z dwoma kubkami herbaty.
-Mów co się stało.- cieszyłam się że miałam taką dobrą matkę. Z którą mogę porozmawiać. Ona jest moją "drugą przyjaciółką".
-Wszystko było pięknie, układało mi się z Harrym. Wczoraj rano poszłam na spacer do parku. Był tam Bill... Wkurzyłam go a on... chciał mnie zgwałcić....- po minie mamie widziałam że była i zszokowana i zdenerwowana- Zdążyłam uciec. W domu wszyscy mi współczuli. Dzisiaj Harry się zapytał jak się czuję. Wkurzyłam się i wybuchłam złością. Siedziałam w łazience do puki nie przyszła Lily i mnie przekonała żebym pojechała do ciebie na kilka dni by odpocząć. Nikomu nie mówiłam że wyjeżdżam. Zostawiłam karteczkę do Harrego... No i wyjechałam- opowiedziałam wszystko mamie. Ona od razu mnie przytuliła. Tego mi było trzeba. Miłości matki.
-Kochanie.. tak mi przykro. Ale zrozum też trochę Harrego. On się o ciebie boi. Troszczy się.
-Tak wiem... ale i tak muszę odpocząć.
-Dobrze.- Jeszcze z mamą rozmawiałyśmy z 1,5 godziny. Zanim się obejrzałam była godzina 20:45. Powiedziałam mamie że idę się położyć. Najpierw poszłam wziąć prysznic a następnie przebrać się w piżamę. Jak wyszłam z pokoju sprawdziłam na telefonie która godzina. Jednak rzuciło mi się w oczy 7 nieodebranych połączeń od... Harrego. Dowiedział się. Położyłam się i chciałam zasnąć. Bez skutku. Znowu łzy leciały mi z oczu. Tęskniłam za nim, tak bardzo tęskniłam. Nie chciałam tego ale to dla jego dobra. Nie chcę żeby się źle czuł z tym że ja czuję się niekomfortowo....
*Harry*
Mogłem się nie odzywać. Ona cierpi a ja pogarszam sytuacje. Siedzi już w tej łazience z godzinę. Postanowiłem zadzwonić po Lily. Myślę że ona poluźni sytuacje.
-Halo?
-Lily tu Harry proszę cię przyjedź do nas.
-Co się dzieje?
-Miley jest załamana zamknęła się w łazience i nie chce wyjść, już godzinę tam siedzi.
-No dobrze już przyjeżdżam
-Mam prośbę, Idź od razu do łazienki
-No ok. Pa
-Pa- rozłączyłem się. Postanowiłem się chwilę zdrzemnąć.
Obudziłem się o 18:00. Pewnie znowu nie będę spał w nocy. Poszedłem zobaczyć do łazienki. Była otwarta lecz nie było w niej Miley. Następnie poszedłem zapukać do jej pokoju. Nikt nie odpowiedział. Otworzyłem je i tu też jej nie było. Postanowiłem sprawdzić na dole. W salonie nie ma, w kuchni nie ma... Zacząłem się martwić. Zauważyłem karteczkę na blacie w kuchni. Jak ją przeczytałem to myślałem że zemdleję. Od razu zawołałem chłopaków.
-Chłopaki! Chodźcie tu natychmiast!- krzyknąłem i od razu wszyscy zgromadzili się obok mnie
-O co chodzi? Harry co się dzieje?- zapytał Liam
-To się dzieje- podałem karteczkę żeby przeczytali, a ja poszedłem zadzwonić do Miley. Nie odbiera.
Drugi raz. Nie odbiera. Dzwoniłem jeszcze pięć razy. Dalej nie odbiera. No świetnie! I przez moje durnowate gadanie straciłem Miley! Przynajmniej tylko na kilka dni... Jestem wściekły na siebie. Poszedłem do swojego pokoju. Postanowiłem że dam jej kilka dni spokoju. Postaram się z nią pogadać w najbliższym czasie.....
--------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------
Przepraszam. Przepraszam. PRZEPRASZAM. Pewnie oczekiwaliście ten rozdział wczoraj bo tak pisałam ale nie miałam wczoraj weny i w ogóle słaba byłam. No i przez ten tydzień nie idę do szkoły więc tak jak mówiłam rozdziały będą się pokazywać częściej. A tak poza tym..... JUŻ 20 ROZDZIAŁ! Dziękuję tym którzy czytają moje opowiadanie oraz mojej przyjaciółce Natalii i Caroline która każdy rozdział mi komentuje :) BARDZO DZIĘKUJĘ!
PS. tu jest opowiadanie od Natalii :) http://awrrrbaby.blogspot.com/
Wyszłam z domu. Skierowałam się w stronę Lily.
-Zamówiłam taksówkę.- powiedziała na co ja kiwnęłam głową. Nie odzywałyśmy się do siebie aż do przyjazdu taksówki. Gdy dotarliśmy na miejsce pożegnałam się z Lily
-Będzie wszystko w porządku.- powiedziała i mnie przytuliła. Lily poszła w stronę swojego domu a ja weszłam do mojego.
- Emmm... cześć wam!- krzyknęłam do pomieszczenia.
-Miley? No ja już myślałam że nigdy nie odwiedzisz tych swoich staruszków.- powiedziała mama i mnie przytuliła
-Przepraszam ale jakoś się złożyło że nie mogłam przyjechać. Gdzie tata?
-Znowu pojechał na tydzień do Los Angeles w sprawie pracy. A kochanie? Po co ci walizka?
-Przyjechałam na kilka dni.
-Coś się dzieje prawda? Miley znam cię bardzo dobrze co się dzieje? Pokłóciłaś się z Harrym?- no i przypomniała mi się sytuacja z dzisiejszego dnia. To znaczy cały czas mi siedzi w głowie.- kochanie chodź. Zrobię nam herbaty i pogadamy.- mama poszła zaparzyć wodę a ja poszłam do salonu usiąść na kanapie. Po 10 minutach mama przyszła z dwoma kubkami herbaty.
-Mów co się stało.- cieszyłam się że miałam taką dobrą matkę. Z którą mogę porozmawiać. Ona jest moją "drugą przyjaciółką".
-Wszystko było pięknie, układało mi się z Harrym. Wczoraj rano poszłam na spacer do parku. Był tam Bill... Wkurzyłam go a on... chciał mnie zgwałcić....- po minie mamie widziałam że była i zszokowana i zdenerwowana- Zdążyłam uciec. W domu wszyscy mi współczuli. Dzisiaj Harry się zapytał jak się czuję. Wkurzyłam się i wybuchłam złością. Siedziałam w łazience do puki nie przyszła Lily i mnie przekonała żebym pojechała do ciebie na kilka dni by odpocząć. Nikomu nie mówiłam że wyjeżdżam. Zostawiłam karteczkę do Harrego... No i wyjechałam- opowiedziałam wszystko mamie. Ona od razu mnie przytuliła. Tego mi było trzeba. Miłości matki.
-Kochanie.. tak mi przykro. Ale zrozum też trochę Harrego. On się o ciebie boi. Troszczy się.
-Tak wiem... ale i tak muszę odpocząć.
-Dobrze.- Jeszcze z mamą rozmawiałyśmy z 1,5 godziny. Zanim się obejrzałam była godzina 20:45. Powiedziałam mamie że idę się położyć. Najpierw poszłam wziąć prysznic a następnie przebrać się w piżamę. Jak wyszłam z pokoju sprawdziłam na telefonie która godzina. Jednak rzuciło mi się w oczy 7 nieodebranych połączeń od... Harrego. Dowiedział się. Położyłam się i chciałam zasnąć. Bez skutku. Znowu łzy leciały mi z oczu. Tęskniłam za nim, tak bardzo tęskniłam. Nie chciałam tego ale to dla jego dobra. Nie chcę żeby się źle czuł z tym że ja czuję się niekomfortowo....
*Harry*
Mogłem się nie odzywać. Ona cierpi a ja pogarszam sytuacje. Siedzi już w tej łazience z godzinę. Postanowiłem zadzwonić po Lily. Myślę że ona poluźni sytuacje.
-Halo?
-Lily tu Harry proszę cię przyjedź do nas.
-Co się dzieje?
-Miley jest załamana zamknęła się w łazience i nie chce wyjść, już godzinę tam siedzi.
-No dobrze już przyjeżdżam
-Mam prośbę, Idź od razu do łazienki
-No ok. Pa
-Pa- rozłączyłem się. Postanowiłem się chwilę zdrzemnąć.
Obudziłem się o 18:00. Pewnie znowu nie będę spał w nocy. Poszedłem zobaczyć do łazienki. Była otwarta lecz nie było w niej Miley. Następnie poszedłem zapukać do jej pokoju. Nikt nie odpowiedział. Otworzyłem je i tu też jej nie było. Postanowiłem sprawdzić na dole. W salonie nie ma, w kuchni nie ma... Zacząłem się martwić. Zauważyłem karteczkę na blacie w kuchni. Jak ją przeczytałem to myślałem że zemdleję. Od razu zawołałem chłopaków.
-Chłopaki! Chodźcie tu natychmiast!- krzyknąłem i od razu wszyscy zgromadzili się obok mnie
-O co chodzi? Harry co się dzieje?- zapytał Liam
-To się dzieje- podałem karteczkę żeby przeczytali, a ja poszedłem zadzwonić do Miley. Nie odbiera.
Drugi raz. Nie odbiera. Dzwoniłem jeszcze pięć razy. Dalej nie odbiera. No świetnie! I przez moje durnowate gadanie straciłem Miley! Przynajmniej tylko na kilka dni... Jestem wściekły na siebie. Poszedłem do swojego pokoju. Postanowiłem że dam jej kilka dni spokoju. Postaram się z nią pogadać w najbliższym czasie.....
--------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------
Przepraszam. Przepraszam. PRZEPRASZAM. Pewnie oczekiwaliście ten rozdział wczoraj bo tak pisałam ale nie miałam wczoraj weny i w ogóle słaba byłam. No i przez ten tydzień nie idę do szkoły więc tak jak mówiłam rozdziały będą się pokazywać częściej. A tak poza tym..... JUŻ 20 ROZDZIAŁ! Dziękuję tym którzy czytają moje opowiadanie oraz mojej przyjaciółce Natalii i Caroline która każdy rozdział mi komentuje :) BARDZO DZIĘKUJĘ!
PS. tu jest opowiadanie od Natalii :) http://awrrrbaby.blogspot.com/
sobota, 21 lutego 2015
Rozdział 19
*Miley*
Nie spałam całą noc. Cały czas myślałam o tej sytuacji i się bałam. Chciałam iść do łazienki gdy nagle Harry mnie zatrzymał. Wystraszyłam się
-Miley? Wystraszyłem cię? Nagle zbladłaś. Przepraszam.- przytulił mnie na co się wzdrygnęłam. Harry to zauważył.- Przepraszam. Zapomniałem.
-Nic się nie stało.- powiedziałam obojętnie i poszłam do łazienki. Przebrałam się w to
Nie spałam całą noc. Cały czas myślałam o tej sytuacji i się bałam. Chciałam iść do łazienki gdy nagle Harry mnie zatrzymał. Wystraszyłam się
-Miley? Wystraszyłem cię? Nagle zbladłaś. Przepraszam.- przytulił mnie na co się wzdrygnęłam. Harry to zauważył.- Przepraszam. Zapomniałem.
-Nic się nie stało.- powiedziałam obojętnie i poszłam do łazienki. Przebrałam się w to
Nie miałam zamiaru się dzisiaj stroić. Nigdzie się nie wybieram przez jakiś czas. Poszłam do kuchni zrobić sobie i Harremu kanapki. Nagle ze schodów zszedł Lou.
-Hej- powiedział
-Cześć.
-Słyszałem co się stało. Bardzo mi przykro Miley.
-Przejdzie mi.- powiedziałam i poszłam do swojego pokoju. Harry był już przygotowany. Zaczęliśmy jeść nasze śniadanie.
-Jak się czujesz?- zapytał.
-No a jak ja się mam czuć Harry? Człowiek którego nienawidzę chciał mi zrobić okropną krzywdę. Brzydzę się teraz wszystkich! Nawet ciebie! Więc nie pytaj głupio bo doskonale wiesz jak ja się czuję! I nie oczekuję od was wszystkich jakiś współczuć! To nie zmienia faktu że zostałam prawie zgwałcona! Ciesz się że zdołałam uciec bo jakby to się stało to bym nawet z tobą nie rozmawiała!- krzyknęłam i wyszłam z pokoju trzaskając drzwiami. Nie wytrzymałam. Łzy znowu leciały mi z oczu.
-Miley? Wszystko w porządku?- zapytał Niall
-Nie! Nic nie jest w porządku! Zostawcie mnie w świętym spokoju!- weszłam do łazienki i zamknęłam się na klucz. Nie mam zamiaru wychodzić z niej przez jakiś czas. A jak im się zachce do toalety to niech sobie sami poradzą.
Siedzę już w niej chyba z godzinę. Nagle ktoś zapukał do drzwi.
-Miley? To ja Lily. Otwórz drzwi, pogadamy.- wstałam i otworzyłam jej drzwi. Ona od razu mnie przytuliła. O tak. Tego mi właśnie brakowało. Bliskości Lily. Ona zawsze była przy mnie w trudnych sytuacjach.- Tak bardzo mi przykro. - kolejna łza mi wyleciała. -Harry po mnie zadzwonił. Powiedział że jesteś załamana. I miał racje.
-Dlaczego to tak boli? Dlaczego w akurat ja? Dlaczego?- zaczęłam znowu płakać. Lily nic nie powiedziała tylko mnie mocniej przytuliła.
-Usiądź i mi opowiedz jak to się stało dobrze?- kiwnęłam głową i zaczęłam jej to samo mówić co Harremu...
-Boże... Miley współczuję. - powiedziała Lily.
-Ja... ja się boję nawet dotyku Harrego..
-Rozumiem cię. Mam pomysł. Jedź na kilka dni do rodziców. Odpocznij od tego wszystkiego.
-Chyba masz rację... Tylko że ja nie mam ochoty na razie rozmawiać z Harrym.. a moje rzeczy są w pokoju...
-Wiesz co ja sprawdzę czy on jest w swoim czy w twoim pokoju.- powiedziała i wyszła. Po chwili wróciła
-Jest u siebie. Wszyscy też w swoich pokojach.
-Dobrze w takim razie idę się spakować.- poszłam do mojego pokoju i spakowałam swoje rzeczy. Następnie wzięłam kartkę i napisałam na niej:
Harry
Postanowiłam pojechać do mojego domu na kilka dni. Muszę odpocząć od tego wszystkiego. Nie chcę też żeby ci było przykro z mojego powodu. Przepraszam za tą awanturę. Przeproś ode mnie Nialla. On będzie wiedział o co chodzi. Ale nie martw się wrócę kiedyś. Ale na pewno nie szybciej jak tydzień. I mam prośbę, nie dzwoń i nie przychodź. Kocham.
Miley....
--------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------
Kolejny rozdziałek! Myślę że jutro też się pojawi 20 rozdział :). A tak w ogóle się rozchorowałam :/ i z powodu tego że w poniedziałek nie idę do szkoły (chyba) to rozdziały przez ten tydzień chyba częściej będą się pokazywały :)
Komentujcie :*
Subskrybuj:
Posty (Atom)


