poniedziałek, 23 lutego 2015

Rozdział 20

*Miley*

Wyszłam z domu. Skierowałam się w stronę Lily.
-Zamówiłam taksówkę.- powiedziała na co ja kiwnęłam głową. Nie odzywałyśmy się do siebie aż do przyjazdu taksówki. Gdy dotarliśmy na miejsce pożegnałam się z Lily
-Będzie wszystko w porządku.- powiedziała i mnie przytuliła. Lily poszła w stronę swojego domu a ja weszłam do mojego.
- Emmm... cześć wam!- krzyknęłam do pomieszczenia.
-Miley? No ja już myślałam że nigdy nie odwiedzisz tych swoich staruszków.- powiedziała mama i mnie przytuliła
-Przepraszam ale jakoś się złożyło że nie mogłam przyjechać. Gdzie tata?
-Znowu pojechał na tydzień do Los Angeles w sprawie pracy. A kochanie? Po co ci walizka?
-Przyjechałam na kilka dni.
-Coś się dzieje prawda? Miley znam cię bardzo dobrze co się dzieje? Pokłóciłaś się z Harrym?- no i przypomniała mi się sytuacja z dzisiejszego dnia. To znaczy cały czas mi siedzi w głowie.- kochanie chodź. Zrobię nam herbaty i pogadamy.- mama poszła zaparzyć wodę a ja poszłam do salonu usiąść na kanapie. Po 10 minutach mama przyszła z dwoma kubkami herbaty.
-Mów co się stało.- cieszyłam się że miałam taką dobrą matkę. Z którą mogę porozmawiać. Ona jest moją "drugą przyjaciółką".
-Wszystko było pięknie, układało mi się z Harrym. Wczoraj rano poszłam na spacer do parku. Był tam Bill... Wkurzyłam go a on... chciał mnie zgwałcić....- po minie mamie widziałam że była i zszokowana i zdenerwowana- Zdążyłam uciec. W domu wszyscy mi współczuli. Dzisiaj Harry się zapytał jak się czuję. Wkurzyłam się i wybuchłam złością. Siedziałam w łazience do puki nie przyszła Lily i mnie przekonała żebym pojechała do ciebie na kilka dni by odpocząć. Nikomu nie mówiłam że wyjeżdżam. Zostawiłam karteczkę do Harrego... No i wyjechałam- opowiedziałam wszystko mamie. Ona od razu mnie przytuliła. Tego mi było trzeba. Miłości matki.
-Kochanie.. tak mi przykro. Ale zrozum też trochę Harrego. On się o ciebie boi. Troszczy się.
-Tak wiem... ale i tak muszę odpocząć.
-Dobrze.- Jeszcze z mamą rozmawiałyśmy z 1,5 godziny. Zanim się obejrzałam była godzina 20:45. Powiedziałam mamie że idę się położyć. Najpierw poszłam wziąć prysznic a następnie przebrać się w piżamę. Jak wyszłam z pokoju sprawdziłam na telefonie która godzina. Jednak rzuciło mi się w oczy 7 nieodebranych połączeń od... Harrego. Dowiedział się. Położyłam się i chciałam zasnąć. Bez skutku. Znowu łzy leciały mi z oczu. Tęskniłam za nim, tak bardzo tęskniłam. Nie chciałam tego ale to dla jego dobra. Nie chcę żeby się źle czuł z tym że ja czuję się niekomfortowo....

*Harry*

Mogłem się nie odzywać. Ona cierpi a ja pogarszam sytuacje. Siedzi już w tej łazience z godzinę. Postanowiłem zadzwonić po Lily. Myślę że ona poluźni sytuacje.
-Halo?
-Lily tu Harry proszę cię przyjedź do nas.
-Co się dzieje?
-Miley jest załamana zamknęła się w łazience i nie chce wyjść, już godzinę tam siedzi.
-No dobrze już przyjeżdżam
-Mam prośbę, Idź od razu do łazienki
-No ok. Pa
-Pa- rozłączyłem się. Postanowiłem się chwilę zdrzemnąć.

Obudziłem się o 18:00. Pewnie znowu nie będę spał w nocy. Poszedłem zobaczyć do łazienki. Była otwarta lecz nie było w niej Miley. Następnie poszedłem zapukać do jej pokoju. Nikt nie odpowiedział. Otworzyłem je i tu też jej nie było.  Postanowiłem sprawdzić na dole. W salonie nie ma, w kuchni nie ma... Zacząłem się martwić. Zauważyłem karteczkę na blacie w kuchni. Jak ją przeczytałem to myślałem że zemdleję. Od razu zawołałem chłopaków.
-Chłopaki! Chodźcie tu natychmiast!- krzyknąłem i od razu wszyscy zgromadzili się obok mnie
-O co chodzi? Harry co się dzieje?- zapytał Liam
-To się dzieje- podałem karteczkę żeby przeczytali, a ja poszedłem zadzwonić do Miley. Nie odbiera.
Drugi raz. Nie odbiera. Dzwoniłem jeszcze pięć razy. Dalej nie odbiera. No świetnie! I przez moje durnowate gadanie straciłem Miley! Przynajmniej tylko na kilka dni... Jestem wściekły na siebie. Poszedłem do swojego pokoju.  Postanowiłem że dam jej kilka dni spokoju. Postaram się z nią pogadać w najbliższym czasie.....

--------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------

Przepraszam. Przepraszam. PRZEPRASZAM. Pewnie oczekiwaliście ten rozdział wczoraj bo tak pisałam ale nie miałam wczoraj weny i w ogóle słaba byłam. No i przez ten tydzień nie idę do szkoły więc tak jak mówiłam rozdziały będą się pokazywać częściej. A tak poza tym..... JUŻ 20 ROZDZIAŁ! Dziękuję tym którzy czytają moje opowiadanie oraz mojej przyjaciółce Natalii i Caroline która każdy rozdział mi komentuje :) BARDZO DZIĘKUJĘ!
PS. tu jest opowiadanie od Natalii :) http://awrrrbaby.blogspot.com/

2 komentarze:

  1. No dzięki wieeesz :c
    Ale rozdział fajnyyy. No i ten, czekam na next! XD

    OdpowiedzUsuń
  2. Łiiiii a nie ma za co jak piszesz to aż żal nie skomentować :D ajj panienko ale coś krótki rozdział, albo po prostu strasznie szybko go przeczytałam, sama nie wiem :p z miłą chęcią bym ci trochę swojej weny dała, bo ja trochę za późno pisać zaczęłam i teraz pisanie wychodzi mi banalnie tylko problem z czasem :D wyobraź sobie, że co drugi dzień przychodzą mi pomysły na jakieś pojedyncze opowiadania albo z rozdziałami :D masakre mam z tym haha także ja z miłą chęcią wenę ci oddam. :D
    Caroline

    OdpowiedzUsuń