środa, 25 lutego 2015

Rozdział 21

tydzień później

*Miley*

Minął już tydzień. Tak już tydzień a ja dalej siedzę w domu. Jednak dalej nie czuję się komfortowo. Nie było również sytuacji żeby Harry przyszedł albo znowu zadzwonił... Tak wiem że sama tego chciałam, ale tak szczerze... to trochę mi przykro że nie walczy. Może mu się coś stało? Nie... nie mogę cały czas myśleć o najgorszym. Poszłam do salonu obejrzeć TV. Mama była na zakupach. 

*Louis*

Od tygodnia jeszcze się nie pogodzili. Oni krzywdzą siebie nawzajem. Harry załamany siedzi przez cały czas w swoim pokoju i ciągle pije. Co wieczór krzyczy jej imię. No ale zamiast podnieść te swoje dupsko i iść do niej to nie! Nachlej się jak stary dziad i siedź! Miałem tego wszystkiego dosyć. Postanowiłem zadzwonić do Miley. 
-Halo?
-Miley natychmiast masz do nas przyjechać już!!- krzyknąłem prosto z mostu 
-Lou najpierw się uspokój a potem ze mną rozmawiaj
-Przyjedź do nas. Pogadamy. 
-Na razie nie chcę jeszcze rozmawiać z Harrym...
-A czy ja powiedziałem że z nim będziesz gadała?
-No dobrze. O której?
-Nie wiem może 15:00?
-Okey do zobaczenia Lou- powiedziała i się rozłączyła.

*Miley*

Trochę mnie niepokoił Louis. Na pewno chodziło o Harrego.... Miałam godzinę na naszykowanie się. Zrobiłam lekki makijaż, luźnego koka i przebrałam się w to
Pierwszy raz wyszłam z domu odkąd wyjechałam od Harrego. Oczywiście zostawiłam karteczkę w kuchni dla mamy. Droga mi zajęła 15 minut. Zadzwoniłam do drzwi. Otworzył mi Lou
-Cześć- przytuliłam się z nim.- O czym chciałeś pogadać?- ja doskonale wiedziałam o czym. Raczej o kim
-O Harrym- no właśnie
-Gdzie jest?
-Śpi w swoim pokoju
-No to pewnie już nie śpi.- pewnie obudziłam go dzwonkiem...
-Na pewno śpi.... ma teraz twardy sen...
-Lou... coś nie tak?
-Usiądź, zrobię nam herbaty- Louis był podejrzliwie poważny... Zawsze to z niego była durnowata małpa no ale nic nie mówię...
-Powiesz mi wreszcie czy nie?
-Harry jest pijany.. Codziennie pije i mówi o tobie. Jest załamany. Miley pogadaj z nim proszę cię.- i nagle słyszeliśmy huk z góry. Natychmiast pobiegliśmy tam. Zobaczyłam jak Harry leżał przy drzwiach swojego pokoju. 
-No co? Ch-chia-łem wwejsć- wymamrotał Harry. Rzeczywiście był w strasznym stanie. Z Louisem go podnieśliśmy i zanieśliśmy go do łóżka. Harry chyba pomału się orientował kim jestem. Przyglądał mi się uważnie.
-Mi- Miley? 
-Harry musisz się przespać jutro porozmawiamy.
-Proszę cię zostań ttu- złapał mnie za rękę kiedy chciałam wychodzić.
-Zostanę aż zaśniesz.- usiadłam. Taka byłam zła na siebie. Harry był załamany. Nigdy nie widziałam go jeszcze w takim stanie.
-Pamiętasz kiedy powiedziałaś że się mnie boisz?- zapytał chwiejąc się a ja kiwnęłam głową- To... było najgorsze zdanie które mi powiedziałaś.- próbowałam powstrzymać łzę. Na marne. Szybko ją otarłam.- Nie płacz. Nie cierpię kiedy to robisz. 
-Harry połóż się bo stąd pójdę. Jak wytrzeźwiejesz to pogadamy.- powiedziałam stanowczo na co Harry mnie posłuchał. Szybko zasnął a ja wyszłam z pokoju. Poszłam w stronę salonu gdzie siedział Louis.
-Zasnął- powiedziałam.- Będę się już zbierać.
-Chcesz to tak po prostu zostawić?
-Nie. Jutro przyjdę jak Harry będzie w lepszym stanie. Pa
-Pa. I dziękuję- pożegnałam się z nim i wyszłam.
Gdy wróciłam do domu była godzina 18:00. Mama siedziała w salonie i oglądała TV.
-Jestem
-Cześć. Gdzie byłaś? Na karteczce pisało tylko że wychodzisz.
-U Harrego. Jego przyjaciel Louis dzwonił żebym przyjechała. 
-Pogodziliście się?
- Nie... Harry był pijany. 
-Załamany chłopak. No nie dziwię się
-Jutro do niego pojadę i z nim pogadam
-No i prawidłowo.
-Wiesz co ja pójdę się wykąpać. Może najpierw weźmiesz kolacje z kuchni?
-Okey- poszłam po tą kolację a następnie do mojego pokoju ją zjeść. Później poszłam do łazienki na długą kąpiel. Gdy wyszłam z łazienki była godzina  20:30. Nie chciało mi się spać. Postanowiłam iść do salonu do szafki i zabrać jedno wino oraz kieliszek. Wróciłam do pokoju i sobie nalałam lampkę.  Usiadłam na łóżku, puściłam jakieś piosenki i myślałam. Łzy znowu mi leciały. Nigdy taki Harry nie był. To nie był ten sam Harry.  I te jego słowa: Pamiętasz kiedy powiedziałaś że się mnie boisz? To... było najgorsze zdanie które mi powiedziałaś. Zraniłam go tym. Wiem że nie mogę się go bać. Dzięki niemu jestem szczęśliwa. On czeka na moją pomoc a ja siedzę i piję. Użalam się nad sobą. Gdyby nie Harry pewnie bym już dawno poszła po żyletkę. Dalej mam blizny po ostatnim... Chociaż dziwię się dlaczego Harry je nie zauważył kiedy się kąpaliśmy w basenie.. Teraz to nie ważne. Muszę jutro pogadać z Harrym.

Obudziłam się o 10:55. Jezu. Głowa to mi pękała niesamowicie.  Pamiętam tylko że nalałam sobie chyba z 7 lampkę wina a potem to już mi się film urwał. No nic. Poszłam wziąć zimny prysznic.  Na pewno mi pomoże się rozbudzić. Ubrałam się w Luźny T-shirt oraz krótkie jeansowe spodenki. Zrobiłam lekki makijaż oraz uczesałam włosy. Postanowiłam od razu iść do Harrego. Po drodze zabrałam ze sobą jogurt jagodowy. Jak zwykle zostawiłam karteczkę dla mamy. 
Zapukałam do drzwi. Otworzył mi tym razem Zayn.
-Cześć Miley! Już myślałem że nigdy do nas nie przyjdziesz.- przywitałam się z nim i weszłam do pomieszczenia
-Byłam wczoraj. Harry śpi?
-Ta, znowu ma kaca.- powiedział Zayn a ja poszłam po szklankę wody i tabletkę na głowę. Jestem przekonana że jak Harry się obudzi to będzie więcej jęczał niż ja dzisiaj. Od razu weszłam do jego pokoju po cichu. Siedział na łóżku i trzymał się za głowę. Tak myślałam. Postanowiłam pierwsza się odezwać
-Cześć.- powiedziałam a on momentalnie się odwrócił
-Miley? 
-To dla ciebie. Weź- podałam mu wodę i lekarstwo które połknął. 
-Byłaś tu wczoraj prawda?- zapytał. A ja kiwnęłam głową- Przepraszam że musiałaś na to wszystko patrzeć.
-Nic się nie stało tylko... dlaczego to robiłeś?
- Z tęsknoty za tobą. I tak nie umiałem zapomnieć ale to mi pomagało. W jakiś sposób pomagało. Pomału się uzależniałem. Przepraszam.- powiedział i opuścił głowę. Ja podeszłam do niego i złapałam go za głowę.
-Harry. Pomogę ci. Ale obiecaj. Nigdy z mojego powodu się tak nie urządź. 
-Chcę po prostu żebyś do mnie wróciła.
-Ale ja jestem z tobą. Musiałam odpocząć i pomimo cały czas cię kochałam kocham i będę kochać. 
- Mogę cię przytulić?- uśmiechnęłam się 
-Oczywiście że tak- powiedziałam a Harry wstał i mocno mnie przytulił, ja oczywiście odwzajemniłam. 
-Tak bardzo tęskniłem.
-Ja też
-Proszę powiedz że wracasz do nas, do mnie.- oderwał się złapał moje ręce i spojrzał w moje oczy.
-Tak. Wracam.- powiedziałam a Harry się uśmiechnął, podniósł mnie i przytulił.- Tak bardzo cię kocham Miley.
-Ja ciebie też kocham- powiedziałam i go pocałowałam. On odwzajemnił pocałunek. Właśnie w tej chwili uświadomiłam sobie jak bardzo kocham Harrego.

--------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------

Macie tu 21 xD i dłuższy więc się cieszcie :D 

Komentarz=Motywacja

1 komentarz: