środa, 25 lutego 2015

Rozdział 21

tydzień później

*Miley*

Minął już tydzień. Tak już tydzień a ja dalej siedzę w domu. Jednak dalej nie czuję się komfortowo. Nie było również sytuacji żeby Harry przyszedł albo znowu zadzwonił... Tak wiem że sama tego chciałam, ale tak szczerze... to trochę mi przykro że nie walczy. Może mu się coś stało? Nie... nie mogę cały czas myśleć o najgorszym. Poszłam do salonu obejrzeć TV. Mama była na zakupach. 

*Louis*

Od tygodnia jeszcze się nie pogodzili. Oni krzywdzą siebie nawzajem. Harry załamany siedzi przez cały czas w swoim pokoju i ciągle pije. Co wieczór krzyczy jej imię. No ale zamiast podnieść te swoje dupsko i iść do niej to nie! Nachlej się jak stary dziad i siedź! Miałem tego wszystkiego dosyć. Postanowiłem zadzwonić do Miley. 
-Halo?
-Miley natychmiast masz do nas przyjechać już!!- krzyknąłem prosto z mostu 
-Lou najpierw się uspokój a potem ze mną rozmawiaj
-Przyjedź do nas. Pogadamy. 
-Na razie nie chcę jeszcze rozmawiać z Harrym...
-A czy ja powiedziałem że z nim będziesz gadała?
-No dobrze. O której?
-Nie wiem może 15:00?
-Okey do zobaczenia Lou- powiedziała i się rozłączyła.

*Miley*

Trochę mnie niepokoił Louis. Na pewno chodziło o Harrego.... Miałam godzinę na naszykowanie się. Zrobiłam lekki makijaż, luźnego koka i przebrałam się w to
Pierwszy raz wyszłam z domu odkąd wyjechałam od Harrego. Oczywiście zostawiłam karteczkę w kuchni dla mamy. Droga mi zajęła 15 minut. Zadzwoniłam do drzwi. Otworzył mi Lou
-Cześć- przytuliłam się z nim.- O czym chciałeś pogadać?- ja doskonale wiedziałam o czym. Raczej o kim
-O Harrym- no właśnie
-Gdzie jest?
-Śpi w swoim pokoju
-No to pewnie już nie śpi.- pewnie obudziłam go dzwonkiem...
-Na pewno śpi.... ma teraz twardy sen...
-Lou... coś nie tak?
-Usiądź, zrobię nam herbaty- Louis był podejrzliwie poważny... Zawsze to z niego była durnowata małpa no ale nic nie mówię...
-Powiesz mi wreszcie czy nie?
-Harry jest pijany.. Codziennie pije i mówi o tobie. Jest załamany. Miley pogadaj z nim proszę cię.- i nagle słyszeliśmy huk z góry. Natychmiast pobiegliśmy tam. Zobaczyłam jak Harry leżał przy drzwiach swojego pokoju. 
-No co? Ch-chia-łem wwejsć- wymamrotał Harry. Rzeczywiście był w strasznym stanie. Z Louisem go podnieśliśmy i zanieśliśmy go do łóżka. Harry chyba pomału się orientował kim jestem. Przyglądał mi się uważnie.
-Mi- Miley? 
-Harry musisz się przespać jutro porozmawiamy.
-Proszę cię zostań ttu- złapał mnie za rękę kiedy chciałam wychodzić.
-Zostanę aż zaśniesz.- usiadłam. Taka byłam zła na siebie. Harry był załamany. Nigdy nie widziałam go jeszcze w takim stanie.
-Pamiętasz kiedy powiedziałaś że się mnie boisz?- zapytał chwiejąc się a ja kiwnęłam głową- To... było najgorsze zdanie które mi powiedziałaś.- próbowałam powstrzymać łzę. Na marne. Szybko ją otarłam.- Nie płacz. Nie cierpię kiedy to robisz. 
-Harry połóż się bo stąd pójdę. Jak wytrzeźwiejesz to pogadamy.- powiedziałam stanowczo na co Harry mnie posłuchał. Szybko zasnął a ja wyszłam z pokoju. Poszłam w stronę salonu gdzie siedział Louis.
-Zasnął- powiedziałam.- Będę się już zbierać.
-Chcesz to tak po prostu zostawić?
-Nie. Jutro przyjdę jak Harry będzie w lepszym stanie. Pa
-Pa. I dziękuję- pożegnałam się z nim i wyszłam.
Gdy wróciłam do domu była godzina 18:00. Mama siedziała w salonie i oglądała TV.
-Jestem
-Cześć. Gdzie byłaś? Na karteczce pisało tylko że wychodzisz.
-U Harrego. Jego przyjaciel Louis dzwonił żebym przyjechała. 
-Pogodziliście się?
- Nie... Harry był pijany. 
-Załamany chłopak. No nie dziwię się
-Jutro do niego pojadę i z nim pogadam
-No i prawidłowo.
-Wiesz co ja pójdę się wykąpać. Może najpierw weźmiesz kolacje z kuchni?
-Okey- poszłam po tą kolację a następnie do mojego pokoju ją zjeść. Później poszłam do łazienki na długą kąpiel. Gdy wyszłam z łazienki była godzina  20:30. Nie chciało mi się spać. Postanowiłam iść do salonu do szafki i zabrać jedno wino oraz kieliszek. Wróciłam do pokoju i sobie nalałam lampkę.  Usiadłam na łóżku, puściłam jakieś piosenki i myślałam. Łzy znowu mi leciały. Nigdy taki Harry nie był. To nie był ten sam Harry.  I te jego słowa: Pamiętasz kiedy powiedziałaś że się mnie boisz? To... było najgorsze zdanie które mi powiedziałaś. Zraniłam go tym. Wiem że nie mogę się go bać. Dzięki niemu jestem szczęśliwa. On czeka na moją pomoc a ja siedzę i piję. Użalam się nad sobą. Gdyby nie Harry pewnie bym już dawno poszła po żyletkę. Dalej mam blizny po ostatnim... Chociaż dziwię się dlaczego Harry je nie zauważył kiedy się kąpaliśmy w basenie.. Teraz to nie ważne. Muszę jutro pogadać z Harrym.

Obudziłam się o 10:55. Jezu. Głowa to mi pękała niesamowicie.  Pamiętam tylko że nalałam sobie chyba z 7 lampkę wina a potem to już mi się film urwał. No nic. Poszłam wziąć zimny prysznic.  Na pewno mi pomoże się rozbudzić. Ubrałam się w Luźny T-shirt oraz krótkie jeansowe spodenki. Zrobiłam lekki makijaż oraz uczesałam włosy. Postanowiłam od razu iść do Harrego. Po drodze zabrałam ze sobą jogurt jagodowy. Jak zwykle zostawiłam karteczkę dla mamy. 
Zapukałam do drzwi. Otworzył mi tym razem Zayn.
-Cześć Miley! Już myślałem że nigdy do nas nie przyjdziesz.- przywitałam się z nim i weszłam do pomieszczenia
-Byłam wczoraj. Harry śpi?
-Ta, znowu ma kaca.- powiedział Zayn a ja poszłam po szklankę wody i tabletkę na głowę. Jestem przekonana że jak Harry się obudzi to będzie więcej jęczał niż ja dzisiaj. Od razu weszłam do jego pokoju po cichu. Siedział na łóżku i trzymał się za głowę. Tak myślałam. Postanowiłam pierwsza się odezwać
-Cześć.- powiedziałam a on momentalnie się odwrócił
-Miley? 
-To dla ciebie. Weź- podałam mu wodę i lekarstwo które połknął. 
-Byłaś tu wczoraj prawda?- zapytał. A ja kiwnęłam głową- Przepraszam że musiałaś na to wszystko patrzeć.
-Nic się nie stało tylko... dlaczego to robiłeś?
- Z tęsknoty za tobą. I tak nie umiałem zapomnieć ale to mi pomagało. W jakiś sposób pomagało. Pomału się uzależniałem. Przepraszam.- powiedział i opuścił głowę. Ja podeszłam do niego i złapałam go za głowę.
-Harry. Pomogę ci. Ale obiecaj. Nigdy z mojego powodu się tak nie urządź. 
-Chcę po prostu żebyś do mnie wróciła.
-Ale ja jestem z tobą. Musiałam odpocząć i pomimo cały czas cię kochałam kocham i będę kochać. 
- Mogę cię przytulić?- uśmiechnęłam się 
-Oczywiście że tak- powiedziałam a Harry wstał i mocno mnie przytulił, ja oczywiście odwzajemniłam. 
-Tak bardzo tęskniłem.
-Ja też
-Proszę powiedz że wracasz do nas, do mnie.- oderwał się złapał moje ręce i spojrzał w moje oczy.
-Tak. Wracam.- powiedziałam a Harry się uśmiechnął, podniósł mnie i przytulił.- Tak bardzo cię kocham Miley.
-Ja ciebie też kocham- powiedziałam i go pocałowałam. On odwzajemnił pocałunek. Właśnie w tej chwili uświadomiłam sobie jak bardzo kocham Harrego.

--------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------

Macie tu 21 xD i dłuższy więc się cieszcie :D 

Komentarz=Motywacja

poniedziałek, 23 lutego 2015

Rozdział 20

*Miley*

Wyszłam z domu. Skierowałam się w stronę Lily.
-Zamówiłam taksówkę.- powiedziała na co ja kiwnęłam głową. Nie odzywałyśmy się do siebie aż do przyjazdu taksówki. Gdy dotarliśmy na miejsce pożegnałam się z Lily
-Będzie wszystko w porządku.- powiedziała i mnie przytuliła. Lily poszła w stronę swojego domu a ja weszłam do mojego.
- Emmm... cześć wam!- krzyknęłam do pomieszczenia.
-Miley? No ja już myślałam że nigdy nie odwiedzisz tych swoich staruszków.- powiedziała mama i mnie przytuliła
-Przepraszam ale jakoś się złożyło że nie mogłam przyjechać. Gdzie tata?
-Znowu pojechał na tydzień do Los Angeles w sprawie pracy. A kochanie? Po co ci walizka?
-Przyjechałam na kilka dni.
-Coś się dzieje prawda? Miley znam cię bardzo dobrze co się dzieje? Pokłóciłaś się z Harrym?- no i przypomniała mi się sytuacja z dzisiejszego dnia. To znaczy cały czas mi siedzi w głowie.- kochanie chodź. Zrobię nam herbaty i pogadamy.- mama poszła zaparzyć wodę a ja poszłam do salonu usiąść na kanapie. Po 10 minutach mama przyszła z dwoma kubkami herbaty.
-Mów co się stało.- cieszyłam się że miałam taką dobrą matkę. Z którą mogę porozmawiać. Ona jest moją "drugą przyjaciółką".
-Wszystko było pięknie, układało mi się z Harrym. Wczoraj rano poszłam na spacer do parku. Był tam Bill... Wkurzyłam go a on... chciał mnie zgwałcić....- po minie mamie widziałam że była i zszokowana i zdenerwowana- Zdążyłam uciec. W domu wszyscy mi współczuli. Dzisiaj Harry się zapytał jak się czuję. Wkurzyłam się i wybuchłam złością. Siedziałam w łazience do puki nie przyszła Lily i mnie przekonała żebym pojechała do ciebie na kilka dni by odpocząć. Nikomu nie mówiłam że wyjeżdżam. Zostawiłam karteczkę do Harrego... No i wyjechałam- opowiedziałam wszystko mamie. Ona od razu mnie przytuliła. Tego mi było trzeba. Miłości matki.
-Kochanie.. tak mi przykro. Ale zrozum też trochę Harrego. On się o ciebie boi. Troszczy się.
-Tak wiem... ale i tak muszę odpocząć.
-Dobrze.- Jeszcze z mamą rozmawiałyśmy z 1,5 godziny. Zanim się obejrzałam była godzina 20:45. Powiedziałam mamie że idę się położyć. Najpierw poszłam wziąć prysznic a następnie przebrać się w piżamę. Jak wyszłam z pokoju sprawdziłam na telefonie która godzina. Jednak rzuciło mi się w oczy 7 nieodebranych połączeń od... Harrego. Dowiedział się. Położyłam się i chciałam zasnąć. Bez skutku. Znowu łzy leciały mi z oczu. Tęskniłam za nim, tak bardzo tęskniłam. Nie chciałam tego ale to dla jego dobra. Nie chcę żeby się źle czuł z tym że ja czuję się niekomfortowo....

*Harry*

Mogłem się nie odzywać. Ona cierpi a ja pogarszam sytuacje. Siedzi już w tej łazience z godzinę. Postanowiłem zadzwonić po Lily. Myślę że ona poluźni sytuacje.
-Halo?
-Lily tu Harry proszę cię przyjedź do nas.
-Co się dzieje?
-Miley jest załamana zamknęła się w łazience i nie chce wyjść, już godzinę tam siedzi.
-No dobrze już przyjeżdżam
-Mam prośbę, Idź od razu do łazienki
-No ok. Pa
-Pa- rozłączyłem się. Postanowiłem się chwilę zdrzemnąć.

Obudziłem się o 18:00. Pewnie znowu nie będę spał w nocy. Poszedłem zobaczyć do łazienki. Była otwarta lecz nie było w niej Miley. Następnie poszedłem zapukać do jej pokoju. Nikt nie odpowiedział. Otworzyłem je i tu też jej nie było.  Postanowiłem sprawdzić na dole. W salonie nie ma, w kuchni nie ma... Zacząłem się martwić. Zauważyłem karteczkę na blacie w kuchni. Jak ją przeczytałem to myślałem że zemdleję. Od razu zawołałem chłopaków.
-Chłopaki! Chodźcie tu natychmiast!- krzyknąłem i od razu wszyscy zgromadzili się obok mnie
-O co chodzi? Harry co się dzieje?- zapytał Liam
-To się dzieje- podałem karteczkę żeby przeczytali, a ja poszedłem zadzwonić do Miley. Nie odbiera.
Drugi raz. Nie odbiera. Dzwoniłem jeszcze pięć razy. Dalej nie odbiera. No świetnie! I przez moje durnowate gadanie straciłem Miley! Przynajmniej tylko na kilka dni... Jestem wściekły na siebie. Poszedłem do swojego pokoju.  Postanowiłem że dam jej kilka dni spokoju. Postaram się z nią pogadać w najbliższym czasie.....

--------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------

Przepraszam. Przepraszam. PRZEPRASZAM. Pewnie oczekiwaliście ten rozdział wczoraj bo tak pisałam ale nie miałam wczoraj weny i w ogóle słaba byłam. No i przez ten tydzień nie idę do szkoły więc tak jak mówiłam rozdziały będą się pokazywać częściej. A tak poza tym..... JUŻ 20 ROZDZIAŁ! Dziękuję tym którzy czytają moje opowiadanie oraz mojej przyjaciółce Natalii i Caroline która każdy rozdział mi komentuje :) BARDZO DZIĘKUJĘ!
PS. tu jest opowiadanie od Natalii :) http://awrrrbaby.blogspot.com/

sobota, 21 lutego 2015

Rozdział 19

*Miley*

Nie spałam całą noc. Cały czas myślałam o tej sytuacji i się bałam. Chciałam iść do łazienki gdy nagle Harry mnie zatrzymał. Wystraszyłam się
-Miley? Wystraszyłem cię? Nagle zbladłaś. Przepraszam.- przytulił mnie na co się wzdrygnęłam. Harry to zauważył.- Przepraszam. Zapomniałem.
-Nic się nie stało.- powiedziałam obojętnie i poszłam do łazienki. Przebrałam się w to
Nie miałam zamiaru się dzisiaj stroić. Nigdzie się nie wybieram przez jakiś czas. Poszłam do kuchni zrobić sobie i Harremu kanapki. Nagle ze schodów zszedł Lou.
-Hej- powiedział
-Cześć.
-Słyszałem co się stało. Bardzo mi przykro Miley.
-Przejdzie mi.- powiedziałam i poszłam do swojego pokoju. Harry był już przygotowany. Zaczęliśmy jeść nasze śniadanie.
-Jak się czujesz?- zapytał. 
-No a jak ja się mam czuć Harry? Człowiek którego nienawidzę chciał mi zrobić okropną krzywdę. Brzydzę się teraz wszystkich! Nawet ciebie! Więc nie pytaj głupio bo doskonale wiesz jak ja się czuję! I nie oczekuję od was wszystkich jakiś współczuć! To nie zmienia faktu że zostałam prawie zgwałcona! Ciesz się że zdołałam uciec bo jakby to się stało to bym nawet z tobą nie rozmawiała!- krzyknęłam i wyszłam z pokoju trzaskając drzwiami. Nie wytrzymałam. Łzy znowu leciały mi z oczu. 
-Miley? Wszystko w porządku?- zapytał Niall
-Nie! Nic nie jest w porządku! Zostawcie mnie w świętym spokoju!- weszłam do łazienki i zamknęłam się na klucz. Nie mam zamiaru wychodzić z niej przez jakiś czas. A jak im się zachce do toalety to niech sobie sami poradzą.

Siedzę już w niej chyba z godzinę. Nagle ktoś zapukał do drzwi.
-Miley? To ja Lily. Otwórz drzwi, pogadamy.- wstałam i otworzyłam jej drzwi. Ona od razu mnie przytuliła. O tak. Tego mi właśnie brakowało. Bliskości Lily. Ona zawsze była przy mnie w trudnych sytuacjach.- Tak bardzo mi przykro. - kolejna łza mi wyleciała. -Harry po mnie zadzwonił. Powiedział że jesteś załamana. I miał racje.
-Dlaczego to tak boli? Dlaczego w akurat ja? Dlaczego?- zaczęłam znowu płakać. Lily nic nie powiedziała tylko mnie mocniej przytuliła.
-Usiądź i mi opowiedz jak to się stało dobrze?- kiwnęłam głową i zaczęłam jej to samo mówić co Harremu...
-Boże... Miley współczuję. - powiedziała Lily.
-Ja... ja się boję nawet dotyku Harrego..
-Rozumiem cię. Mam pomysł. Jedź na kilka dni do rodziców. Odpocznij od tego wszystkiego.
-Chyba masz rację...  Tylko że ja nie mam ochoty na razie rozmawiać z Harrym.. a moje rzeczy są w pokoju...
-Wiesz co ja sprawdzę czy on jest w swoim czy w twoim pokoju.- powiedziała i wyszła. Po chwili wróciła
-Jest u siebie. Wszyscy też w swoich pokojach. 
-Dobrze w takim razie idę się spakować.- poszłam do mojego pokoju i spakowałam swoje rzeczy. Następnie wzięłam kartkę i napisałam na niej:

Harry
Postanowiłam pojechać do mojego domu na kilka dni. Muszę odpocząć od tego wszystkiego. Nie chcę też żeby ci było przykro z mojego powodu. Przepraszam za tą awanturę. Przeproś ode mnie Nialla. On będzie wiedział o co chodzi. Ale  nie martw się wrócę kiedyś. Ale na pewno nie szybciej jak tydzień. I mam prośbę, nie dzwoń i nie przychodź. Kocham. 
Miley....

--------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------

Kolejny rozdziałek! Myślę że jutro też się pojawi 20 rozdział :). A tak w ogóle się rozchorowałam :/ i z powodu tego że w poniedziałek nie idę do szkoły (chyba) to rozdziały przez ten tydzień chyba częściej będą się pokazywały :)
Komentujcie :*

piątek, 20 lutego 2015

Rozdział 18

*Miley*
Obudziłam się o 7:55. No nic. Nie umiałam dalej zasnąć. Postanowiłam po cichu by nie obudzić Harrego iść do łazienki i się przebrać. Następnie zjadłam miskę z płatkami i napisałam na karteczce;

Poszłam na spacer. Za godzinę będę. Kocham 
            Miley :*
Wiem że wcześnie ale lubię takie poranne spacerki. Poszłam do parku. Posiedziałam chwilę gdy nagle kogoś usłyszałam
-Ohoho Miley? Czyżby poranny ptaszek?- Znowu on. Bill..
-Czego chcesz?!
- Ile razy mam powtarzać? Ciebie kochanie.
-To bardzo mi przykro ale NIE!- wstałam i chciałam iść ale dość mocno mnie złapał za nadgarstek.
-Słuchaj myślisz że ten twój chłoptaś mnie wystraszy? To się mylisz. I tak w końcu będziesz moja.
-Na pewno nie. Ale wiesz? Mam dla ciebie radę. Idź gdzieś pod most tak na pewno jakieś laski na ciebie polecą. Takie głupie jak ty.- wyrwałam rękę z jego uścisku i szłam dalej gdy mnie obrócił i popchnął na drzewo. Jęknęłam z bólu. Złapał moje ręce i trzymał nad moją głową. Zaczynał się do mnie dobierać. Chciałam krzyknąć lecz on mnie uderzył w twarz. Znowu ból. Zaczęłam płakać. Kopnęłam go z całej siły w kroczę i biegłam. Odwróciłam się i zauważyłam jak leżał na ziemi z bólu. Biegłam w stronę domu. Otworzyłam drzwi i je zamknęłam. Następnie oparłam się o drzwi i dalej nie potrafiłam się uspokoić. Widziałam jak Harry schodził ze schodów. Wystraszony pobiegł do mnie
-Jezu Miley co ci się stało?!- pytał i przyglądał się mojej twarzy. Ja jeszcze bardziej płakałam.- Miley odpowiedz! Kto ci to zrobił?!
-B-Bill.... on... on mnie.. widział w parku... i .... chciał mnie... zgwałcić.- płakałam jeszcze bardziej. Harry się zdenerwował. Bardzo się zdenerwował. 
-C-co? Zabiję gnoja! Uciekłaś czy....
-Uciekłam... Nie zdążył... Harry uspokój się.
-Jak ja mam się uspokoić?! On chciał ci zrobić krzywdę! Perrie!!
-Miley co ci się stało? Co się dzieje?
-Weź się nią zajmij ja muszę coś załatwić!
-Harry proszę nie! Harry nie rób nic złego proszę!- krzyczałam lecz on wyszedł.
-Miley o co chodzi? Wyjaśnisz mi?- zapytała Perrie. 
-Tak.- poszłyśmy do mojego pokoju, Perrie opatrywała mi twarz a ja jej mówiłam co się stało.

*Harry*
Wkurzyłem się. Przysięgam że zabiję tego gnoja! Miley cierpiała. Nie mogę tego tak zastawić. Gdyby nie zdążyła uciec... nigdy bym sobie tego nie wybaczył. Z tego powodu że nie wiem gdzie mieszka postanowiłem iść do Lily. Wiem gdzie ona mieszka bo byłem u niej kiedyś. Zadzwoniłem do drzwi.
-Harry? Co ty tutaj robisz?- zapytała Lily
-Podasz mi adres od byłego Miley?
-Po co ci?
-Chciał zgwałcić Miley. Muszę mu dokopać
- Żartujesz?! Przylej mu tam porządnie. Wejdź- wszedłem do jej mieszkania i podała mi adres. Podziękowałem i pojechałem do wyznaczonego miejsca. Trasa trwała mi 20 minut. No nieźle. Zapukałem do drzwi. Otworzył ten dupek..
-Co ty tu robisz?!- zapytał
-Ja? Hmmm pomyślmy- powiedziałem i mu przywaliłem prosto w ryj. -Ty h**u co ty sobie myślisz?! Że możesz sobie nią tak rządzić?! Zabiję cię! Masz się od niej odwalić albo będzie jeszcze gorzej rozumiesz?!- Dalej go biłem. Nagle on mi przywalił z pięści. No i zaczęła się bójka.....

*Miley*

Uspokoiłam się już w miarę. Czekam teraz na Harrego. Zaczynam się bać. Nie ma go już 2 godziny. Nagle usłyszałam otwierające się drzwi. To był Harry... Był cały we krwi... I wkurzony.,.
-Harry...
-Musiałem....- powiedział a ja go przytuliłam. Łzy dalej mi leciały z oczu.-Przepraszam.- powiedział Harry
-Chodź muszę ci opatrzyć twarz.- powiedziałam szybko i poszliśmy do łazienki. Zaczęłam czyścić rany.
-Miley... powiedz co się dokładnie stało.- powiedział Harry.
-Poszłam do parku. Bill mnie zauważył i znowu zaczął gadać że będę jego. Ja się sprzeciwiałam i się wkurzył. Popchnął mnie na drzewo i się zaczynał dobierać.... Następnie go kopnęłam w krocze i uciekłam..- znowu kolejna łza wyleciała mi z oka. Harry momentalnie mnie przytulił
-Miley... tak bardzo przepraszam że nie byłem tak z tobą. Obiecuję że nigdy nie pozwolę cię skrzywdzić. Rozumiesz? Kocham cię i nie wybaczyłbym sobie tego jakby ci się coś stało.- łzy dalej mi leciały. Kochałam Harrego ponad wszystko. I wiem że przy nim jestem bezpieczna.
-Dziękuję.
-Tylko nie płacz już więcej. Jesteś już bezpieczna. - powiedział Harry a ja kiwnęłam głową i kontynuowałam opatrunek. Gdy skończyłam poszłam do łazienki się przebrać i wykąpać. Podczas kąpieli bardzo mocno szorowałam swoje ciało. Brzydziłam się jego dotykiem (Bill'ego). Płakałam i myślałam. To było straszne. Wyszłam z łazienki i widziałam jak Harry siedział na łóżku.
-Skarbie.... płakałaś?- nic nie powiedziałam tylko znowu się poryczałam. Harry podszedł do mnie i mnie mocno przytulił. Następnie usiedliśmy na łóżku.
-Ha-Harry... to jest takie trudne... To to było straszne... Ja się boję....
-Miley.. obiecuję że będę przy tobie przez ten czas i nic ci się nie stanie.
-Harry... nie miej tego za złe ale... uprzedzam że... będę się bała.. nawet twoich dotyków... Zrozum.. potrzebuję czasu.
-Dobrze. Rozumiem. Chodź. Musisz się wyspać. Zostawić się dzisiaj samą?
-Nie! Proszę.
-Dobrze.- powiedział i położył się obok mnie. Jednak i tak nie potrafiłam zasnąć.

*Harry*
Ciężko mi z tą wiadomością że Miley się nawet boi jak ja ją głaszcze itp. Ale rozumiem ją. Będę ją wspierać. Nie pozwolę aby była nieszczęśliwa.

--------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------
Hej misie! Muszę przyznać że dzisiaj mi się fajnie pisało ten rozdział ;D I mam prośbę. Chciałabym żeby ten kto czyta mój blog komentował. Szczerze co wam się nie podoba lub podoba itp. Zależy mi na tym i wiem że będę dalej pisać dla tych którzy czytają moje opowiadanie :) więc czekam na wasze opinie :*
PS. Nie obiecuję że rozdział może się pojawić jutro lub w niedzielę :)))

sobota, 14 lutego 2015

Rozdział 17

*Miley*

Szczerze? No nie mam ochoty iść na tą całą rozprawę. Już trudno. Wszyscy już jesteśmy gotowi do wyjścia. Ja ubrałam się tak
Jechaliśmy dwoma autami. Ja z Harrym, Louisem. Zaynem i Perrie. Z 15 minut jechaliśmy. Następnie weszliśmy do budynku i czekaliśmy na korytarzu na zawołanie.
-Miley? Wszystko w porządku?- zapytał Harry
-Nie.... Wszystko przeze mnie. Przeze mnie mogłeś umrzeć a teraz siedzimy tu!
-Kotku... Ja nie żałuję że tak zrobiłem ratując ciebie. Nie obwiniaj się za to.- powiedział i pocałował mnie w czoło.
-Zapraszam.- powiedziała jakaś młoda kobieta prowadząc nas na salę. No to się zaczyna....

***
Jesteśmy już po tym wszystkim. Jestem szczęśliwa. Tego dupka skazali na 1,5 roku siedzenie w więzieniu. I dobrze mu tak.. Ale również jestem wzruszona tym co powiedział Harry na rozprawie...

 Ja już powiedziałam to co miałam do powiedzenia. Teraz pewnie kolej na Harrego..
-Teraz bym chciał posłuchać pana Stylesa.- powiedział sędzia. Harry stanął- Z jakiego powodu pan uratował panią Hovver?
-Z jakiego powodu? Bo ją kocham. Nigdy bym sobie nie wybaczył tego jakby Miley nie było już z nami. To ona ma żyć i być szczęśliwa. Nie żałuję tego że wskoczyłem pod samochód. - łza wypłynęła mi z oka. Nigdy mi nikt takiego czegoś nie powiedział.- Kocham ją najbardziej na świecie i chcę być z nią szczęśliwy- tym razem spojrzał na mnie i się uśmiechnął. A mi kolejna łza wyleciała....

-Harry?
-Tak?
-Dziękuję. Też cię kocham- pocałowałam go. 
-Jesteś dla mnie najważniejsza.- uśmiechnęłam się. Następnie pojechaliśmy do domu. Postanowiłam z Harrym nam wszystkim coś ugotować. Ale najpierw poszliśmy się przebrać w jakieś luźne ciuszki. Wszyscy poszli oglądać TV a my z Harrym poszliśmy gotować. Oczywiście nie odbyło się bez rzucania mąką oraz innym brudzeniem się. Po 2 godzinach ugotowaliśmy pyszną sałatkę z kurczakiem i kotlety Devolay. 
Cały dzień nam przeminął przed telewizorem. Gdy cała reszta poszła do swoich pokoi my z Harrym jeszcze siedzieliśmy. 
-Chciałabyś popływać?- zapytał się Harry
-Jasne.- powiedziałam i poszłam się przebrać w strój kąpielowy. Gdy poszłam na dół zauważyłam Harrego w kąpielówkach. No z tą klatą wyglądał... sexy? Hahah dokładnie. 
- Wyglądasz ślicznie w tym stroju kochanie- pocałował mnie Harry.
-Dziękuję.- następnie wskoczyliśmy do basenu. Śmialiśmy się, wygłupialiśmy. Po godzinie pływania poszliśmy się przebrać. Ja przebrałam się w czarny podkoszulek i jeansowe, krótkie spodenki. 
-Wróciłam.- powiedziałam do Harrego.
-Widzę- powiedział i się uśmiechnął. Usiadłam obok jego i przytuliłam się do jego klatki piersiowej. 
-Kocham cię- nagle powiedział. A ja go pocałowałam. Harry odwzajemnił ten gest. Złapałam go za szyję a on mnie za talię. Podniósł mnie i posadził na jego kolana. Zauważyłam że powoli chciał ściągnąć mój podkoszulek. Jednak ja go powstrzymałam...
-Harry... bo muszę ci coś powiedzieć..
-Coś się stało?- wyglądał jakby... się przestraszył?
-Bo ja.... ja nigdy... tego nie robiłam..
-Rozumiem. Miley przepraszam nie powinienem...
-Harry nic się nie stało. Tylko to dla mnie za wcześnie. Przepraszam.
-Ty nie masz za co przepraszać. Rozumiem. Poczekam.- czy on powiedział... że poczeka? Czyli... jednak nie zależy mu tylko na stosunku. Co z tego powodu się cieszę.
-Dziękuję. Kocham cię- uśmiechnęłam się
-Ja ciebie też. Idziemy spać?
-Tak.- poszłam od razu do łózka byłam zmęczona...

*Harry*
Jaki ja jestem głupi! Ona biedna nie robiła tego a ja zmierzałem do tego kierunku. Ale będę czekać. Chcę być z nią szczęśliwy..... na zawsze... Tak.. to z nią chcę przeżyć resztę mojego życia. A tak po za tym.. to cieszę się że Miley chcę ze mną ten pierwszy raz przeżyć...

--------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------
HEJKA WAM! Jest 17! Już mam takie genialne pomysły na następny rozdział! ( No jak dla mnie xd)
KOMENTOWAĆ CZYTAĆ ! <3


sobota, 7 lutego 2015

Rozdział 16

*Miley*
Tydzień później

Dzisiaj są moje 18 urodziny. Dzisiaj również wracają moi rodzice. Jak się obudziłam była godzina 9:30. No nieźle. A jak z Harrym? Kocham go najbardziej na świecie. Nagle ktoś zapukał do moich drzwi. 
-Proszę- powiedziałam a do pokoju weszli chłopcy oraz dziewczyny. 
-Wszystkiego najlepszego!- wszyscy się ze mną tulili i życzenia składali. Od całej grupy dostałam piękny bukiet kwiatów. 
-Mógłbym zostać sam z Miley?- zapytał Harry
-Jasne- powiedziała Perrie i wszyscy wyszli.
-Kochanie, wszystkiego najlepszego- powiedział i mnie pocałował- A to dla ciebie. Podarował mi małe pudełeczko. Otworzyłam je 
To był piękny naszyjnik z serduszkiem. Był śliczny.
-Harry... dziękuję jest piękny.
-Odwróć się- zrobiłam to co mi kazał i zapiął go na szyi. Pocałowałam Harrego. 
-Pamiętasz że jutro do sądu..- Właśnie jutro mamy iść do sądu w sprawie wypadku. 
-Tak... Wiesz co ja pójdę się naszykować i przyjdę do was.
-Okej- pocałował mnie w czoło i wyszedł. A ja poszłam do łazienki się przebrać, pomalować oraz zrobić fryzurę. Wybrałam ten zestaw
(Naszyjnik od Harrego zamiast ten) Z tego powodu że są moje urodziny trzeba się ładnie ubrać. Poszłam na dół do całej grupy.
-Ślicznie wyglądasz- powiedział Harry a ja mu podziękowałam. Nagle zadzwonił dzwonek do drzwi. Otworzyłam je a w progu stała Lily
-Wszystkiego najlepszego Starucho!- przytuliła mnie
-A kto tu jest starszy ode mnie co ?- zaśmiałam się
-Haha bardzo śmieszne. To dla ciebie- podarowała mi większe pudełko. W nim znajdowały się nasze zdjęcia w ramkach. Nasze wakacje... szkoła... wygłupy.. wszystko.
-Lily dziękuję- przytuliłam się i dałam jej buziaka z policzek. 
-Ej mam pomysł... Może urodziny Miley zrobimy tutaj? Zaprosimy rodzinę od niej.- zaproponował Liam
-Jeśli to nie problem.- powiedziałam,
-Nie no co ty żaden problem- uśmiechnął się Niall. A więc postanowiłam zadzwonić po rodziców i innych gości. Następnie zaczęłam gotować z Harrym. Tylko on ma umiejętności kucharskie.
Zajęło nam to 2,5 godziny. Goście zaczęli się zbierać. Kolejny dzwonek do drzwi. Tym razem otworzyłam ja. To byli rodzice
-Wszystkiego najlepszego kochanie-powiedziała mama i się ze mną przytuliła 
-Sto lat- powiedział tata i również się ze mną przywitał
-To dla ciebie od nas- podarowali mi kopertę a w niej były 2 bilety na lot do Hiszpanii.
-Nie... to zdecydowanie za dużo nie mogę tego przyjąć
-Miley... jesteś pełnoletnia i możesz jechać z kimkolwiek chcesz
-Pomyślę.. chcę wam kogoś przedstawić. To jest Harry. Mój chłopak- miny rodziców... Bezcenne-Harry to moi rodzice.
-Miło mi państwa poznać- uśmiechnął się Harry
Wszyscy już siedzimy przy stole. Moi goście zaczęli się już zbierać o 20:00. Po 15 minutach już wszyscy wyszli oprócz naszej paczki i Lily.
-No to teraz czas na imprezę!!- krzyknął Lou
-To dziewczyny idziemy się przebrać- krzyknęła Perrie
Ja postanowiłam ubrać ten zestaw który dostałam od Perrie i Danielle.
Wszystkie już przygotowane zeszłyśmy na dół. 
-Kochanie wyglądasz sexownie- zamruczał mi Harry do ucha a ja się uśmiechnęłam. Zaczęliśmy wszyscy tańczyć. Ja z Harrym to po prostu wywijaliśmy na "parkiecie". Zmęczeni usiedliśmy na krzesłach. Postanowiłam pogadać z Harrym o Hiszpanii.
-Harry?
-Tak?
-Chciałbyś jechać ze mną do Hiszpanii?
-Pewnie że tak. A co?
-Rodzice mi kupili dwa bilety na lot do Hiszpanii. Chciałabym jechać tam z tobą.
-Świetnie.- uśmiechnął się i mnie pocałował.
Impreza zakończyła się dopiero o 2:55. No nieźle! Trochę wypiłam ale nie za dużo. Jutro jest te spotkanie ze sądem.
-Harry idziemy spać?- zapytałam
-Tak. Chodź.- ja poszłam do łazienki się przebrać i umyć. Gdy wróciłam do pokoju Harry leżał już w łóżku. Położyłam się oraz przytuliłam się do Harrego
-Dobranoc
-Dobranoc kochanie.

--------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------

Heej wam! <3 jest już 16 :o Tydzień minął a ja już mam dość! 
Trudno -,- 
KOMENTOWAĆ MISIE! <3333


wtorek, 3 lutego 2015

Rozdział 15

*Miley*
Coś mnie musnęło na policzku. A może ktoś? Zaczęłam się kręcić i pomału otwierać oczy. Jeszcze spałam więc się nie dziwcie. Pomału ogarniam sytuację. Patrzę a tu przede mną HARRY?! Czy to jakiś sen? Niech mnie ktoś uszczypnie!
-Harry?
-Nie, Święty Mikołaj- powiedział Harry i się zaczął śmiać a ja jak poparzona od razu go przytuliłam z całej siły. Co prawda widziałam go wczoraj ale i tak za nim tęskniłam.
-Miley.. trochę boli
-Jezu przepraszam. Co ty tu robisz? Przecież miałeś wyjść za 3 dni!
-Chciałem ci zrobić niespodziankę.
-Najlepsza niespodzianka do tej pory- uśmiechnęłam się do niego i go jeszcze raz przytuliłam.- Chłopcy wiedzą że jesteś?
-Tak. I dzisiaj będę musiał iść na ten komisariat.
-Pojadę z tobą
-Miley.... To co powiedziałaś w szpitalu.. to... jest jeszcze aktualne?- uśmiechnął się do mnie. Bardzo dobrze wiedziałam o co mu chodzi... Nic nie powiedziałam tylko od razu go pocałowałam. Harry odwzajemnił pocałunek. Ta chwila mogła trwać wiecznie gdyby nie ten idiota Louis!!
-Uuuuuuu no przykro mi gołąbeczki ale śniadanie czeka i nie mam zamiaru czekać na was aż zejdziecie na dół.
-Wynocha z mojego pokoju Lou!- krzyknęłam. Ale z rozbawieniem chociaż starałam się być poważna.
-No spokojnie! Już wychodzę!
-Wow. Pierwszy raz cię widziałam w takiej akcji!- zaśmiał się a ja z nim
-No wiesz... Trzeba niekiedy temu kretynowi wytłumaczyć że się puka
-Heh...Miley... Muszę ci coś powiedzieć... Kiedy pierwszy raz cię spotkałem... Od tej chwili już coś do ciebie czułem... Spodobałaś mi się.. Chcę... żebyś była moja.. tylko moja... Chcę cię codziennie tulić, całować... Chcę się budzić przy tobie.... Miley.. zostaniesz moją dziewczyną?-  on chce żebym była jego..... dziewczyną.... on chce mnie mieć.... łza mi w oku kręciła...
-Harry.... tak... chcę być twoją dziewczyną- powiedziałam i przytuliłam Harrego. Następnie go pocałowałam. Ten pocałunek był namiętny.. czuły..z MIŁOŚCIĄ jaką do niego czułam a on do mnie... Oderwaliśmy się od siebie i poszliśmy na dół. Trzymaliśmy się za ręce. Gdy nasza paczka nas zobaczyła od razu wiedzieli o co chodzi. Wszyscy przyszli i zaczęli nam "gratulować". Następnie chłopcy poszli oglądać telewizję a ja z Harrym postanowiliśmy jechać na ten komisariat. Do budynku poszłam z Harrym a później czekałam na niego na korytarzu. Czekałam na niego 15 minut. Gdy wyszedł postanowiliśmy jechać z powrotem do domu. Od razu poszliśmy do mojego pokoju. Położyliśmy się na plecach. Byłam przytulona do torsu Harrego.
-Kocham cię- nagle powiedział Harry
-Ja ciebie też kocham- pocałowałam go. Byłam strasznie szczęśliwa. Oby tak było na zawsze...

--------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------
Wiem krótki :/ Przez tą szkołę mi się pomysły gdzieś zadziały xDD postanowiłam że rozdziały będę dawać w weekendy. I dziękuję wam! Mam już powyżej 1000 wyświetleń!! :oo DZIĘKUJĘ!! <33

niedziela, 1 lutego 2015

Informacja 2

Z tego powodu że od jutra mam szkołę -,- to rozdziały będą się pokazywać rzadziej :c
Dzisiaj nie daję rozdziału od razu informuję!!
<3