poniedziałek, 5 stycznia 2015

Rozdział 4

*Harry*
Cały czas myślałem o niej... O jej pięknych błękitnych oczach... długich, falowanych blond włosach... pięknej figurze... O dziewczynie imieniu Miley... Czemu ona taka jest... taka... śliczna...niewinna... słodka... Nie miałbym serca powiedzieć o niej że jest głupia.. Ona jest inna niż te wszystkie inne dziewczyny.. Jak ją widziałem w tej sukience na imrezie... myślałem że padnę... nigdy nie widziałem takiej pięknej dziewczyny...
-WYPROSTUJĘ CI WŁOSY!- myślałem że zawału dostanę. Zabiję tego debila!
-Louis uspokój się
-Jak mam się uspokoić jak wogule mnie nie słuchasz! Wołam cię od pół godzin a ty kuźwa nic!-Serio?
-Przepraszam. Zamyśliłem się
-O dupolotach chyba!-zaśmiałem się- A tak serio to o czym?
-O niczym ważnym
-Taaa... i dlatego siedzisz na dupsku jakbyś padnął i ty sobie o niczym myślisz!
-O TAKIEJ JEDNEJ DZIEWCZYNIE! Pasuje?!- wkurzyłem się
-Trzeba była tak od razu. Imię? Wiek? Ładna?-cały Louis
-Miley. Nie wiem. Bardzo
-No to opowiadaj .- a więc zacząłem mu opowiadać od początku...

*Miley*
Wstałam o 9:00. Tak wiem wcześnie. Przyzwyczajona jak codziennie wstaję o 6:00 do szkoły. Lily jeszcze spała. Pewnie znowu będzie do 12:00 spać. Poszłam się przebrać w czarne rurki, biały T-shirt z jakimś napisem oraz trampki. Zrobiłam lekki makijaż i byłam gotowa. Wróciłam do pokoju a tu szok. Lily wstała!
-Lily? A ty co? Poranny ptaszek?-zaśmiałam  się
-Głowa mnie boli-No co ty nie powiesz?
-Nie dziwię się. Pamiętasz co wczoraj robiłaś?
-Wiem tylko że tańczyłam... dalej nie pamiętam. Zrobiłam coś głupiego?!
-Emmm..... tańczyłaś na stole-zaśmiałam się a ona wyglądała jakby miała zakopać się pod ziemię
-Jezu...
-A Harry cię wziął na ręce-jej reakcja.... bezcenna
-Nie chce wiedzieć co dalej. A tak właściwie... jak ja już spałam to się coś działo między tobą a Harrym?
-Nie... Tylko Harry się spytał czy jeszcze się zobaczymy?
-Mam nadzieję że powiedziałaś TAK
-No tak..
-No to się cieszę a teraz idę się umyć.
Właśnie siedzę już we własnym domu i się nudzę. Lily została w domu. Chyba wyjdę na dwór.. na spacer.. Mam dość siedzenia w domu.
-Wychodzę na spacer, pastaram się wrócić za godzinę!-krzyknęłam wychodząc z domu
Spacerowałam po Londynie.. tak to moje rodzinne miasto. Kocham je. Tutaj mogę spokojnie myśleć.
Pół godziny już chodzę. Powinnam już wracać. Powoli idę a z daleka zauważyłam grupę facetów którzy się coraz bardziej do mnie zbliżają. Przyspieszam a oni zaczynają biec. No i po mnie...
-Gdzie to się tak śpieszysz młoda?-próbuję ich omijać lecz na marne- Ej nie chcesz się zabawić?-zaczęli się do mnie dobierać. Szarpałam się z całych sił. Kopnęłam jednego. Wkurzył się. Rzucił mnie na ziemię i zaczął kopać. Żegnaj potworny świecie...
-Ej! Zostawcie ją!-usłyszałam jakiś głos...
-Miley? Miley!-czułam jak ktoś mnie lekko trząsał
-Ha-Harry?-byłam pewna że to on potem czułam tylko jak mnie podnosi na ręce. Dalej już nie pamiętam.....

Pomału się budzę... zaraz.. gdzie ja jestem?
-Miley?-Harry... to on..
-Harry, gdzie ja jestem?
-Na razie na moich rękach- zaśmiał się- Idziemy do mnie
Już się nie odzywałam. Weszliśmy do jego domu. MATKO KOCHANA! Jaki wielki. Ale też piękny. Jestem pewna że sam tu nie mieszka.
Harry posadził mnie na jakimś krześle. Później poszedł po apteczkę. Tylko po co?
-Harry po co ci apteczka?
-Masz ranę na brzuchu. Chyba z tego kopnięcia. Pękła ci skóra i masz teraz niezłą ranę- Faktycznie mnie bolał a jak podwinęłam koszulkę to zobaczyłam pełno siniaków no i jak Harry mówił ranę.
-Podwiń koszulkę-co? nie nie nie...- No podwiń nie bój się nic ci nie zrobię-uśmiechnął się troskliwie. W końcu podwinęłam. Harry zaczął pielęgnować mój brzuch a ja się przypatrywałam jego ruchom. Muszę przyznać że wygląda seksownie... CO?!
-Boli cię?
-Nie.
-Już powoli kończę później jeszcze czoło, masz zdrapane.
Harry już skończył "eksperyment" przy moim brzuchu. Teraz czoło. Podczas opatrunku uważnie patrzałam w jego piękne zielone oczy.. On również zaczął obserwować moje. I tak przez jakiś czas patrzeliśmy się na siebie.
-Już-Odezwał się pierwszy Harry i się do mnie uśmiechnął a ja do niego.
-Dziękuję
-Nie ma sprawy, zostajesz dzisiaj u mnie na noc- nie nie mogę..
-Harry nie mogę. Muszę wracać do domu. Rodzice się będą martwić.
-Zadzwoń do nich albo wyślij sms że jesteś u koleżanki.-Obiecałam że nie będę ich okłamywać.. No ale chyba nie mam innego wyboru..
-No dobrze-poszłam od razu napisać do mamy że jestem u Lily.
-Tu masz piżamę od Perrie, dziewczyny od mojego kolegi
-Dzięki, gdzie łazienka?
-Tam-pokazał mi drzwi i poszłam się umyć i przebrać. Wyszłam i zobaczyłam że Harry ogląda telewizje.  Zauważył mnie.
-Chodź zaprowadzę cię do pokoju w którym będziesz spała-poszłam za nim a on mi pokazał pokój. Nie był taki duży był w sam raz
-Dziękuję. Ja się już położę. Dobranoc
-Dobranoc jakby coś się działo to mnie wołaj-powiedział i wyszedł. A ja od razu położyłam się i zasnęłam.

-----------------------------------------------------------------------------------------------------------------------
Przepraszam że tak późno daję ten rozdział. O to czwóreczka! :) Jednak ja mam wrażenie że nie czytacie moje opowiadanie. Chce widzieć przynajmniej 3 komentarze pod rozdziałem. :c


6 komentarzy:

  1. Kurde w takim momencie skończyłaś :p czekam na dalszą historie :)

    OdpowiedzUsuń
  2. Cudowny ale plis pisz dłuższe rozdziały. Ps. W takim momencie kończyć !

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Okey postaram się pisać dłuższe :) i dziękuję :*

      Usuń
  3. My sexi papi :***** genialny #dobrze #wiesz #kto #pisze #kocham

    OdpowiedzUsuń