sobota, 31 stycznia 2015

Rozdział 14

*Miley*

Poprosiłam Nialla by mnie podwiózł na komisariat. Nie bałam się ani trochę. A dlaczego? Bo nic złego nie zrobiłam. To ten debil jest ślepy i nie umie się zatrzymywać przed pasami! Teraz dla mnie Harry jest ważny. Kocham go najbardziej na świecie. A on mnie... W tej chwili jestem chyba najszczęśliwszą osobą na świecie! Harremu nic złego nie dolega. To najważniejsze. Po 15 minutach dojechaliśmy na miejsce. Niall postanowił na mnie poczekać w samochodzie. A ja poszłam w stronę wejścia.
-Pani Hover?- zapytał jakiś policjant
-Tak.
-Proszę ze mną- powiedział a ja szłam za nim. Zaprowadził mnie do pewnego pomieszczenia gdzie siedział ten sam policjant który był w szpitalu.
-Niech pani usiądzie- usiadłam przy małym, metalowym stoliku naprzeciwko policjanta
-Zadam pani kilka pytań w sprawie wypadku. Dlaczego pani się śpieszyła na tych pasach- serio? Interesują cię te pytania człowieku?!
-Zapomniałam okulary z knajpki.
-Patrzyła pani przynajmniej czy nie jedzie jakiś samochód?
-No tak. Zerknęłam i pobiegłam. Dopiero w połowie drogi mój przyjaciel krzyknął moje imię i się odwróciłam i wtedy zauważyłam samochód. On przybiegł i mnie popchnął a sam trawił na maskę samochodu.- tak powiedziałam przyjaciel... Nie jestem pewna czy z nami będzie coś więcej...
-Hmm... Powinna pani bardziej uważać na pasach. Ale jak pani dopiero zobaczyła w połowie jak wyjeżdża samochód to rzeczywiście to jest wina kierowcy..- no co ty nie powiesz?
-Dostanie jakąś kare?
-To już zależy od sądu.- od... sądu?
-Kiedy ma być wyrok kary?
-Przyjdzie do pani list z powiadomieniem.
-No dobrze. Mogę już wyjść?
-Tak. Do widzenia- nie pożegnałam się już. Wyszłam z budynku i weszłam do samochodu Nialla.
-I jak było?- zapytał
-Normalnie. Ten policjant i zadawał pytania a ja mu odpowiadałam. Jeszcze przyjdzie list na temat sądu.
-No to nieźle. Jedziemy do domu?- chciałam jeszcze jechać do Harrego. Ale jestem zmęczona. Zadzwonię do niego. Muszę też do Lily zadzwonić!
-Do domu. Jutro pojadę do Harrego. Gdy weszliśmy do domu już wszyscy byli w domu. Postanowiłam iść do pokoju i zadzwonić najpierw do Harrego, Minęły 4 sygnały zanim odebrał.
-Halo?
-Cześć Harry. Jak się czujesz?
-Hej Miley. Boli.
-Kiedy wyjdziesz za szpitala?
-Lekarz powiedział że chyba za 3 dni.
-To i tak dobrze. Byłam dzisiaj na komisariacie.
-I jak?
-Policjant mi zadawał pytania. Ja odpowiadałam. Oczywiście będzie sąd. Ty pewnie jak wyjdziesz ze szpitala to też będziesz pytany.
-Wiem. Przyszedł dzisiaj i mnie poinformował że jak wyjdę to mam jechać na komisariat. Co będzie to będzie. I tak nie żałuję tego co zrobiłem.
-Harry.. Mogłeś umrzeć...
-Miley.. Ale nie wyobrażałbym sobie życia bez ciebie.
-Harry dziękuję. Będę już kończyła jutro przyjadę do ciebie.
-Cieszę się. I.. tęsknię.
-Ja też. Pa- rozłączyłam się. Harry za mną... tęskni... To było miłe..i te "Nie wyobrażam sobie życia bez ciebie". Postanowiłam teraz zadzwonić do Lily. Ona to odebrała już po 2 sygnale...
-Halo? Miley? Ty żyjesz? Co się dzieje dlaczego nie dzwonisz?
-Ty też nie dzwonisz Lily.- HA! Teraz ją zgasiłam!
-Dzięki. No gadaj co tam u ciebie?
-Przyjedź do domu chłopaków to ci wszystko opowiem.
-No ok. To do zobaczenia- powiedziała i się rozłączyła. Po 5 minutach usłyszałam dzwonek do drzwi. Pobiegłam otworzyć.
-Czeeeść!- przywitałam się z Lily i weszła do środka. Wszyscy byli w swoich pokojach gdy nagle przyszedł Louis.
-Lily? Cześć...- powiedział Louis
-Emm. Cześć Louis. widziałam że byli zamieszani całą sytuacją
-To my idziemy do mnie- powiedziałam i poszłyśmy do mojego pokoju.
-To opowiadaj Miley!- więc zaczęłam jej opowiadać wszystko od początku...
-Jezuu.. będziecie razem prawda?- zapytała Lily. Widziałam w jej oczach łzy jak się dowiedziała co zrobił dla mnie Harry.
-Nie wiem...
-Na pewno będziecie. Będę się już zbierać
-Odprowadzę cię do drzwi.- poszłam z nią do drzwi i zauważyłam Louisa siedzącego na kanapie. Podszedł do nas i się zapytał
-Lily mogę z tobą pogadać?
-To ja was zostawiam.. Do zobaczenia Lily- pożegnałam się i poszłam do łazienki. Było późno więc postanowiłam wziąć szybki prysznic oraz przebrać się w piżamę. Położyłam się i myślałam o Harrym...

--------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------
Heeej wam! Dziękuję za miłe komentarze w poprzednim rozdziale! <3 (oczywiście za inne też :D) Dzisiaj trochę mniej Harrego.  :)
Komentować misie <3

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz