Śpię. Nadal śpię. I tak mi dobrze. Coś mnie szturcha. Kto jest takim idiotą żeby mnie budził?! Gdy mam taki piękny sen.... Ja... w białej sukni..... Piękny kok.... welon.... Piętrowy tort... Ja w kościele.... On w pięknym garniturze.... Idealnie ułożone loki.... zielone tęczówki.... Harry....
-Wstawaj śpiochu!- ktoś krzyknął a ja się wystraszyłam i podskoczyłam. To była Lily. Ja się pomału przebudzałam.
-Czy ty wiesz która jest godzina?! Dziewczyno jest 10:25! To chyba twój rekord! - serio? Aż tak długo spałam?
-A ty mnie zabrałaś z pięknego snu!
-Jakiego?
-I tak nie realny....
-No gadaj!
-Miałam ślub z Harrym.
-O w dupcie!
-Lily! Weź przestań!
-No co? On ci się śni i to w takim pięknym śnie!
-No tak.....
-Poczekaj a ja pójdę po nasze tosty- Lily wyszła a ja myślałam o moim śnie.... To prawda był piękny... Lily przyniosła talerz z tostami a na nich nutella. Tak.... bardzo dietetycznie. Jednak były pyszne. Postanowiłam ten dzień spędzić z Lily. Dawno nigdzie nie wychodziłyśmy razem.
-Jakie plany na dzisiejszy dzień?- zapytała Lily
-Może pójdziemy na miasto?
-Pewnie! To ty możesz iść się ubrać a ja pójdę zanieść talerz- Tak jak Lily powiedziała poszłam do łazienki. Umyłam zęby, zrobiłam delikatny makijaż, rozczesałam włosy i na koniec przebrałam się w to
Wyszłam z łazienki a następnie Lily do niej weszła. Ja poszłam na chwilę zerknąć na facebooka. Gdy Lily wyszła z łazienki postanowiłyśmy już wychodzić. Najpierw wyszłyśmy na spacer po Londynie. Poszłyśmy na Big Ben, London Eye, i inne atrakcje. Minęły 2 godziny. Postanowiłyśmy coś zjeść. Poszłyśmy do sklepu i kupiłyśmy sobie po kubku z sałatką i kurczakiem. Zanim się obejrzałyśmy była godzina 15:40. Postanowiłyśmy wracać do domu. Weszłyśmy do domu i słyszałyśmy jakieś rozmowy pochodzące z kuchni. Gdy do niej weszłyśmy myślałam że padnę. Moja mama gadała z mamą od Lily... I co teraz zrobić? Zwiać? Nie... I CO DO CHOLERY JASNEJ TERAZ MAM ROBIĆ?!
-Lily chodź ze mną pomożesz mi składać ubrania- Lily poszła ze swoją mamą zastawiając mnie z moją. No to świetnie...
-Miley.. przepraszam.. nie powinnam cię tak nazywać... poniosło mnie... i to bardzo... bardzo cię przepraszam.- i co ja mam zrobić? Z jednej strony to jednak mnie nazwała dziwką.... no a z drugiej to jest jednak moja mama.. i widać że żałuje...
-Daj mi się zastanowić
-Wrócisz dzisiaj do domu?
-Nie... muszę sobie to przemyśleć... może jutro ale nie obiecuję
-No dobrze to trzymaj się.- przytuliła mnie.- I nie rób więcej takich numerów ok? Jak chcesz gdzieś iść to mnie informuj.
-Dobrze- poszłam odprowadzić mamę. Następnie poszłam do pokoju Lily. Siedziała i czytała książkę.
-I jak?- zapytała
-Przepraszała mnie. No ale powiedziałam jej że dzisiaj nie wrócę może jutro. Muszę się zastanowić.
-Okey. - była godzina 17:15. Postanowiłyśmy z Lily oglądnąć jakiś film. Wybrałyśmy "Gwiazd Naszych Wina". Ojj płakałyśmy bardzo. Piękny film. Po filmie poszłyśmy zjeść nasze kanapki. Zanim się obejrzałyśmy była godzina 19:30. Wcześnie. Postanowiłyśmy sobie jeszcze na noc obejrzeć horror. Wybrałyśmy "Annabelle" Mnie bardzo zaciekawił ale po godzinie zauważyłam że Lily śpi. Postanowiłam wyłączyć laptop bo nie chciałam go sama oglądać i położyłam się spać. Szybko nie zasnęłam... co chwilę mi się przypominały te fragmenty z horroru. Jednak w jednej chwili zaczęłam myśleć o moim śnie... I nagle zasnęłam..
Wcześnie się obudziłam. Nie umiałam spać. Jednak postanowiłam wrócić do domu. Lily też się obudziła. Poszłam pierwsza do łazienki a po mnie Lily. O godzinie 11:00 poszłam do domu.
-Cześć- przytuliła mnie mama a ja ją
-Dzień dobry- przywitał mnie tata
- Emm to ja pójdę do siebie.- poszłam do swojego pokoju. Zaczęłam rozpakowywać swoje rzeczy i chować do szafek. Następnie poszłam się chwilkę poleżeć. Po 15 minutach usłyszałam dźwięk mojego telefonu. Dostałam sms od Harrego.
Czyli została mi godzina do spotkania z Harrym. Cieszyłam się że go spotkam. Postanowiłam już wyjść na zewnątrz i iść do parku. Lubię tam przebywać. Usiadłam sobie na ławce i zaczęłam sobie myśleć.Jednak przemyślenia ktoś mi przerwał....
-Miley? Hahahah no ciebie to ja się tutaj nie spodziewałem!- Nie.... tylko nie on.. Bill....
-Czego chcesz?- nie zamierzam być dla niego miła
-Ciebie? -zaśmiał się co za dupek
-To przykro mi ale nie.
-Słuchaj. Albo będziesz moją dziewczyną albo...
-Albo co?- zapytał ktoś obejmując mnie ramieniem. Byłam zszokowana. Harry mnie uratował
-Nie twoja sprawa a tak właściwie to kim ty jesteś?!
-A jestem chłopakiem Miley i nie mam zamiaru cię widzieć z nią jasne?
-Nie. A my się jeszcze zobaczymy.- wskazał na mnie. I tak byłam wdzięczna Harremu.
-Dziękuję
-Nie ma sprawy. Idziemy
-Jasne-uśmiechnęłam się. Szliśmy bez słowa. Pomału się martwiłam.
-Emmm.. Miley? Bo ja cię polubiłem... fajna jesteś... emm... czy była by szansa żebyśmy zostali przyjaciółmi?- .... cieszyłam się strasznie byłam szczęśliwa
-Jasne że tak ja ciebie też polubiłam- uśmiechnęłam się. Zaczął padać deszcz. Troszkę przyspieszyliśmy z Harrym w kierunku mojego domu. W jednej chwili się poślizgłam. Znowu. Jaka ze mnie idiotka! Ale czułam ręce na moich plecach. Harry mnie złapał. Patrzeliśmy się na siebie. Zaczął się zbliżać.... Nasze twarze dzieliły milimetry..... I czułam jego usta na moich.. To nie był zwykły pocałunek. On był delikatny... namiętny... byłam szczęśliwa. O niczym nie myślałam tylko o nim... Nie ważne że jesteśmy w miejscu publicznym... Ważny jest on!
--------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------
I co myślicie? ;) Myślę że się spodoba. Coment! :***



"O w dupcię!" - czyżby to moje? :D
OdpowiedzUsuńWreszcie doczekałam się tego momentu... :3
Fajny rozdział ;)
Jeeeejjj pocałowali się wreszcie :3 ale ci powiem Harry i ślub :D sen ? Toś się kobieto rozpędziła :DD hahah ale rozdział świetny :p weny życzę pozdrawiam Caroline ;)
OdpowiedzUsuń