-Witam. Do cholery jasnej gdzieś ty była! Czy ty wiesz która godzina?!- I się zaczyna zabawa...
-Emm...- nie wiedziałam co powiedzieć
-Już! Gadaj! Bardzo chętnie posłucham!
-Byłam u kolegi z Lily! Pasuję?!- pierwszy raz pyskowałam mamie..
-W takim stroju? Coś ty tam robiła?! No ja wiem że Lily to bardzo chętnie by puszczała się z innymi ale że ty?!- że co proszę?! Ona myśli że ja sypiam z nie wiadomo z kim? I jeszcze oskarża o to Lily! No nie.. tego już za wiele..
-Oszalałaś?! Ani ja ani Lily nie sypiamy z byle kim? To już nie można wychodzić do znajomych?! A co? Na imprezę mam iść w piżamie? No to chyba z tobą coś nie tak jak tak myślisz!
- A kto się ubiera jak ulicowa dziwka?! Ja czy ty?!- zabolało.... własna matka..... oczy napełniły mi się łzami..
-Dobrze.... w takim razie żebyś się nie wstydziła córki dziwki to ci się na oczy nie pokażę..-wyszłam.. tak po prostu... nie umiałam wytrzymać
-Jeśli wyjdziesz z tego domu nie masz do niego wracać! Miley natychmiast wracaj!- słyszałam krzyki.. Jednak mnie to nie obchodziło. Miałam zamiar iść do Lily. Całą drogę przepłakałam. Tylko problem w tym czy Lily będzie w domu... I co teraz? Przecież ona może być jeszcze u Harrego. A więc szłam do Harrego. Chodziłam pół godziny. Aż dotarłam. Zadzwoniłam do drzwi. Otworzył mi Liam
-Miley? O co chodzi?
-Jest Lily?
- Wiesz co szczerze to wszyscy już poszli a Lily z Louisem zniknęli. No ale Lily z nim cały czas była...
- A w pokoju Louisa?
-Nie sprawdzałem. Wejdź.
W domu chłopaków widziałam jak dziewczyny sprzątały. Niall jadł wszystko co było na stole. Zayn spał na kanapie. A Harry schodził po schodach.
-Miley? Coś nie tak? Masz czerwone oczy..
-Nie nic się nie stało przyszłam po Lily
-Emm... Lily jest chyba zajęta...
-Czym?
-Z Louisem..- nie chce wiedzieć więcej...
-Okej okey rozumiem. To ja w takim razie idę.
-Miley.. na pewno wszystko w porządku?- nie byłam pewna czy mu się wygadać... Jednak z jednej strony bardzo bym chciała.. - Miley chodź pogadamy w moim pokoju co?- Pokiwałam głową na zgodę. Weszliśmy razem do jego pokoju.
-Miley.. wiem że nie znamy się długo ale możesz mi zaufać..
-Pokłóciłam się z mamą... przyłapała mnie na tym jak wchodziłam do domu.. I nazwała mnie dziwką..- nie wytrzymałam i się rozpłakałam a Harry mnie przytulił.
-Ciiii nie płacz na pewno się pogodzicie.
-Harry a gdyby ciebie matka nazwała na przykład dupkiem to co? Wybaczyłbyś?
-Przepraszam.. Masz gdzie nocować?
-Nie...
-To będziesz w tym pokoju co ostatnio okej?
-Okej.. To ja już pójdę
-Czekaj poproszę Perrie aby ci dała piżamę- Harry poszedł a ja czekałam.... Nie mam zamiaru mojej matki widzieć.
-Proszę.- Harry podał mi piżamę.
Od razu poszłam do łazienki się przebrać i umyć. Gdy wyszłam była godzina 02:37. No nieźle... Poszłam do "mojego" pokoju i poszłam spać.
Obudziłam się o 10:15. Rekord! Wyszłam z pokoju i poszłam na dół. Wszystko jakimś cudem było posprzątane. Otworzyłam lodówkę i wzięłam sok. Zauważyłam że obok mnie stoi Harry. Po raz kolejny zawał
-Harry! Nie strasz mnie tak!- zaśmiał się a ja razem z nim
-Wyspałaś się?
-Pewnie- uśmiechnęłam się. Chciałam iść zanieść sok lecz się potknęłam. Już miałam upaść lecz poczułam jakieś ręce na moich plecach. Otworzyłam oczy a nade mną stał Harry. Patrzyliśmy sobie głęboko w oczy.. Zbliżał się już miałam go pocałować...
-Ekhem.-momentalnie się oddaliliśmy
- Emm. Cześć Louis Lily jest u ciebie w pokoju?- zapytałam się Louisa na co on kiwnął głową na tak- To ja do niej pójdę- zerknęłam na Harrego. Był trochę wkurzony. Ja też. Weszłam do pokoju, widziałam Lily przykrytą kołdrą.
-No.. to co masz mi do powiedzenia?- zapytałam w prost
-Upiłam się.. Louis też no iii... jakoś to wyszło.
-A jesteście razem?
-Właśnie nie wiem... chyba nie...
-Dobra ty lepiej idź się ubierz a ja też idę a później idziemy... Lily.. mogę u ciebie zostać na kilka dni?
-Pewnie a coś się stało?
-Pokłóciłam się z mamą.. przyłapała mnie jak przyszłam do domu i nazwała mnie dziwką.
-Jezu.. pewnie że możesz być u mnie możesz ile chcesz!
-Dzięki. Idę się przebrać-wyszłam z pokoju a na korytarzu stała Perrie
-Cześć Miley masz tu moje ubrania
-Cześć.. Perrie nie mogę tego przyjąć już za dużo od ciebie rzeczy ubieram
-Ubierzesz i oddasz co za problem- uśmiechnęła się a ja jej podziękowałam. Zestaw który mi dała był śliczny
Gdy poszłam na dół już wszyscy siedzieli na kanapie lub na fotelach.
-Cześć wam!- Krzyknęłam a oni również mnie przywitali.
-Zostaniecie na cały dzień?- zapytał się mnie i Lily Niall
-Czemu nie-powiedziałam. Myślę że ten dzień będzie udany.
--------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------
Jest 7! Kto rozczarowany sytuacją w kuchni jak i na imrezie? :D
Komentować! <3


Achhh czytałam tą scene i nagle 'ehm' co ten Louis, nie mógł się ulotnić po cichu :D rozdział jak zwykle świetny :)) czekam z niecierpliwością na kolejny :D pozdrawiam ciepło Caroline :)))
OdpowiedzUsuńHahah dziękuję :D :*
UsuńNo jak zawsze wszystko musiałaś zepsuć :D Ale jak kto woli ^^ Chcę kolejny ;)
OdpowiedzUsuń