Obudziłam się o 7:55. No nic. Nie umiałam dalej zasnąć. Postanowiłam po cichu by nie obudzić Harrego iść do łazienki i się przebrać. Następnie zjadłam miskę z płatkami i napisałam na karteczce;
Poszłam na spacer. Za godzinę będę. Kocham
Miley :*
Wiem że wcześnie ale lubię takie poranne spacerki. Poszłam do parku. Posiedziałam chwilę gdy nagle kogoś usłyszałam
-Ohoho Miley? Czyżby poranny ptaszek?- Znowu on. Bill..
-Czego chcesz?!
- Ile razy mam powtarzać? Ciebie kochanie.
-To bardzo mi przykro ale NIE!- wstałam i chciałam iść ale dość mocno mnie złapał za nadgarstek.
-Słuchaj myślisz że ten twój chłoptaś mnie wystraszy? To się mylisz. I tak w końcu będziesz moja.
-Na pewno nie. Ale wiesz? Mam dla ciebie radę. Idź gdzieś pod most tak na pewno jakieś laski na ciebie polecą. Takie głupie jak ty.- wyrwałam rękę z jego uścisku i szłam dalej gdy mnie obrócił i popchnął na drzewo. Jęknęłam z bólu. Złapał moje ręce i trzymał nad moją głową. Zaczynał się do mnie dobierać. Chciałam krzyknąć lecz on mnie uderzył w twarz. Znowu ból. Zaczęłam płakać. Kopnęłam go z całej siły w kroczę i biegłam. Odwróciłam się i zauważyłam jak leżał na ziemi z bólu. Biegłam w stronę domu. Otworzyłam drzwi i je zamknęłam. Następnie oparłam się o drzwi i dalej nie potrafiłam się uspokoić. Widziałam jak Harry schodził ze schodów. Wystraszony pobiegł do mnie
-Jezu Miley co ci się stało?!- pytał i przyglądał się mojej twarzy. Ja jeszcze bardziej płakałam.- Miley odpowiedz! Kto ci to zrobił?!
-B-Bill.... on... on mnie.. widział w parku... i .... chciał mnie... zgwałcić.- płakałam jeszcze bardziej. Harry się zdenerwował. Bardzo się zdenerwował.
-C-co? Zabiję gnoja! Uciekłaś czy....
-Uciekłam... Nie zdążył... Harry uspokój się.
-Jak ja mam się uspokoić?! On chciał ci zrobić krzywdę! Perrie!!
-Miley co ci się stało? Co się dzieje?
-Weź się nią zajmij ja muszę coś załatwić!
-Harry proszę nie! Harry nie rób nic złego proszę!- krzyczałam lecz on wyszedł.
-Miley o co chodzi? Wyjaśnisz mi?- zapytała Perrie.
-Tak.- poszłyśmy do mojego pokoju, Perrie opatrywała mi twarz a ja jej mówiłam co się stało.
*Harry*
Wkurzyłem się. Przysięgam że zabiję tego gnoja! Miley cierpiała. Nie mogę tego tak zastawić. Gdyby nie zdążyła uciec... nigdy bym sobie tego nie wybaczył. Z tego powodu że nie wiem gdzie mieszka postanowiłem iść do Lily. Wiem gdzie ona mieszka bo byłem u niej kiedyś. Zadzwoniłem do drzwi.
-Harry? Co ty tutaj robisz?- zapytała Lily
-Podasz mi adres od byłego Miley?
-Po co ci?
-Chciał zgwałcić Miley. Muszę mu dokopać
- Żartujesz?! Przylej mu tam porządnie. Wejdź- wszedłem do jej mieszkania i podała mi adres. Podziękowałem i pojechałem do wyznaczonego miejsca. Trasa trwała mi 20 minut. No nieźle. Zapukałem do drzwi. Otworzył ten dupek..
-Co ty tu robisz?!- zapytał
-Ja? Hmmm pomyślmy- powiedziałem i mu przywaliłem prosto w ryj. -Ty h**u co ty sobie myślisz?! Że możesz sobie nią tak rządzić?! Zabiję cię! Masz się od niej odwalić albo będzie jeszcze gorzej rozumiesz?!- Dalej go biłem. Nagle on mi przywalił z pięści. No i zaczęła się bójka.....
*Miley*
Uspokoiłam się już w miarę. Czekam teraz na Harrego. Zaczynam się bać. Nie ma go już 2 godziny. Nagle usłyszałam otwierające się drzwi. To był Harry... Był cały we krwi... I wkurzony.,.
-Harry...
-Musiałem....- powiedział a ja go przytuliłam. Łzy dalej mi leciały z oczu.-Przepraszam.- powiedział Harry
-Chodź muszę ci opatrzyć twarz.- powiedziałam szybko i poszliśmy do łazienki. Zaczęłam czyścić rany.
-Miley... powiedz co się dokładnie stało.- powiedział Harry.
-Poszłam do parku. Bill mnie zauważył i znowu zaczął gadać że będę jego. Ja się sprzeciwiałam i się wkurzył. Popchnął mnie na drzewo i się zaczynał dobierać.... Następnie go kopnęłam w krocze i uciekłam..- znowu kolejna łza wyleciała mi z oka. Harry momentalnie mnie przytulił
-Miley... tak bardzo przepraszam że nie byłem tak z tobą. Obiecuję że nigdy nie pozwolę cię skrzywdzić. Rozumiesz? Kocham cię i nie wybaczyłbym sobie tego jakby ci się coś stało.- łzy dalej mi leciały. Kochałam Harrego ponad wszystko. I wiem że przy nim jestem bezpieczna.
-Dziękuję.
-Tylko nie płacz już więcej. Jesteś już bezpieczna. - powiedział Harry a ja kiwnęłam głową i kontynuowałam opatrunek. Gdy skończyłam poszłam do łazienki się przebrać i wykąpać. Podczas kąpieli bardzo mocno szorowałam swoje ciało. Brzydziłam się jego dotykiem (Bill'ego). Płakałam i myślałam. To było straszne. Wyszłam z łazienki i widziałam jak Harry siedział na łóżku.
-Skarbie.... płakałaś?- nic nie powiedziałam tylko znowu się poryczałam. Harry podszedł do mnie i mnie mocno przytulił. Następnie usiedliśmy na łóżku.
-Ha-Harry... to jest takie trudne... To to było straszne... Ja się boję....
-Miley.. obiecuję że będę przy tobie przez ten czas i nic ci się nie stanie.
-Harry... nie miej tego za złe ale... uprzedzam że... będę się bała.. nawet twoich dotyków... Zrozum.. potrzebuję czasu.
-Dobrze. Rozumiem. Chodź. Musisz się wyspać. Zostawić się dzisiaj samą?
-Nie! Proszę.
-Dobrze.- powiedział i położył się obok mnie. Jednak i tak nie potrafiłam zasnąć.
*Harry*
Ciężko mi z tą wiadomością że Miley się nawet boi jak ja ją głaszcze itp. Ale rozumiem ją. Będę ją wspierać. Nie pozwolę aby była nieszczęśliwa.
--------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------
Hej misie! Muszę przyznać że dzisiaj mi się fajnie pisało ten rozdział ;D I mam prośbę. Chciałabym żeby ten kto czyta mój blog komentował. Szczerze co wam się nie podoba lub podoba itp. Zależy mi na tym i wiem że będę dalej pisać dla tych którzy czytają moje opowiadanie :) więc czekam na wasze opinie :*
PS. Nie obiecuję że rozdział może się pojawić jutro lub w niedzielę :)))
Wkurzyłem się. Przysięgam że zabiję tego gnoja! Miley cierpiała. Nie mogę tego tak zastawić. Gdyby nie zdążyła uciec... nigdy bym sobie tego nie wybaczył. Z tego powodu że nie wiem gdzie mieszka postanowiłem iść do Lily. Wiem gdzie ona mieszka bo byłem u niej kiedyś. Zadzwoniłem do drzwi.
-Harry? Co ty tutaj robisz?- zapytała Lily
-Podasz mi adres od byłego Miley?
-Po co ci?
-Chciał zgwałcić Miley. Muszę mu dokopać
- Żartujesz?! Przylej mu tam porządnie. Wejdź- wszedłem do jej mieszkania i podała mi adres. Podziękowałem i pojechałem do wyznaczonego miejsca. Trasa trwała mi 20 minut. No nieźle. Zapukałem do drzwi. Otworzył ten dupek..
-Co ty tu robisz?!- zapytał
-Ja? Hmmm pomyślmy- powiedziałem i mu przywaliłem prosto w ryj. -Ty h**u co ty sobie myślisz?! Że możesz sobie nią tak rządzić?! Zabiję cię! Masz się od niej odwalić albo będzie jeszcze gorzej rozumiesz?!- Dalej go biłem. Nagle on mi przywalił z pięści. No i zaczęła się bójka.....
*Miley*
Uspokoiłam się już w miarę. Czekam teraz na Harrego. Zaczynam się bać. Nie ma go już 2 godziny. Nagle usłyszałam otwierające się drzwi. To był Harry... Był cały we krwi... I wkurzony.,.
-Harry...
-Musiałem....- powiedział a ja go przytuliłam. Łzy dalej mi leciały z oczu.-Przepraszam.- powiedział Harry
-Chodź muszę ci opatrzyć twarz.- powiedziałam szybko i poszliśmy do łazienki. Zaczęłam czyścić rany.
-Miley... powiedz co się dokładnie stało.- powiedział Harry.
-Poszłam do parku. Bill mnie zauważył i znowu zaczął gadać że będę jego. Ja się sprzeciwiałam i się wkurzył. Popchnął mnie na drzewo i się zaczynał dobierać.... Następnie go kopnęłam w krocze i uciekłam..- znowu kolejna łza wyleciała mi z oka. Harry momentalnie mnie przytulił
-Miley... tak bardzo przepraszam że nie byłem tak z tobą. Obiecuję że nigdy nie pozwolę cię skrzywdzić. Rozumiesz? Kocham cię i nie wybaczyłbym sobie tego jakby ci się coś stało.- łzy dalej mi leciały. Kochałam Harrego ponad wszystko. I wiem że przy nim jestem bezpieczna.
-Dziękuję.
-Tylko nie płacz już więcej. Jesteś już bezpieczna. - powiedział Harry a ja kiwnęłam głową i kontynuowałam opatrunek. Gdy skończyłam poszłam do łazienki się przebrać i wykąpać. Podczas kąpieli bardzo mocno szorowałam swoje ciało. Brzydziłam się jego dotykiem (Bill'ego). Płakałam i myślałam. To było straszne. Wyszłam z łazienki i widziałam jak Harry siedział na łóżku.
-Skarbie.... płakałaś?- nic nie powiedziałam tylko znowu się poryczałam. Harry podszedł do mnie i mnie mocno przytulił. Następnie usiedliśmy na łóżku.
-Ha-Harry... to jest takie trudne... To to było straszne... Ja się boję....
-Miley.. obiecuję że będę przy tobie przez ten czas i nic ci się nie stanie.
-Harry... nie miej tego za złe ale... uprzedzam że... będę się bała.. nawet twoich dotyków... Zrozum.. potrzebuję czasu.
-Dobrze. Rozumiem. Chodź. Musisz się wyspać. Zostawić się dzisiaj samą?
-Nie! Proszę.
-Dobrze.- powiedział i położył się obok mnie. Jednak i tak nie potrafiłam zasnąć.
*Harry*
Ciężko mi z tą wiadomością że Miley się nawet boi jak ja ją głaszcze itp. Ale rozumiem ją. Będę ją wspierać. Nie pozwolę aby była nieszczęśliwa.
--------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------
Hej misie! Muszę przyznać że dzisiaj mi się fajnie pisało ten rozdział ;D I mam prośbę. Chciałabym żeby ten kto czyta mój blog komentował. Szczerze co wam się nie podoba lub podoba itp. Zależy mi na tym i wiem że będę dalej pisać dla tych którzy czytają moje opowiadanie :) więc czekam na wasze opinie :*
PS. Nie obiecuję że rozdział może się pojawić jutro lub w niedzielę :)))
Oczywiście że ja go czytam :D przepraszam że komentarzu nie było wczoraj, ale jestem u babci i tam zasięgu ze świecą trzeba szukać :D rozdział świetny i wiem że to dziwnie zabrzmi, ale się trochę uśmiałam :D Nie to że jestem jakaś psychopatyczna i takie rzeczy sprawiają mi przyjemność, ale popatrz na to od mojej strony. :D Miley o mało co nie została zgwałcona, a bardziej od niej ucierpiał Harry :D i to jak powiedział że mu dowali :p także uogólniając: rozdział ciekawy dużo akcji, i trzymało w napięciu, więc super nawet ci powiem, że jeden z lepszych :D gratulacje i już kończę moją wypowiedź weny życzę i pozdrawiam ciepło Caroline ;)
OdpowiedzUsuńŁohoho dziękuję za opinię :D właśnie o to mi chodziło :)
Usuń